czerwca 21 2006
Wywiady dla BRAVO
* BRAVO’23 *
Georg:“Kiedyś podczas trwania sesji zdjęciowej, gołąb narobił na czapkę Toma!”
Bill:“Gdyby rano nikt mnie nie zbudził, przespałbym całe swoje życie!”
Gustav:“Najbardziej denerwuje mnie to, że jak ktoś nie zamknie za sobą drzwi w łazience!”
Tom:“Najczęściej śmiejemy się z kogoś, kto tak jak Georg robi z siebie głupka”
Kto śpi najdłużej? Kto robi najwięcej zamieszania? W wywiadzie BRAVO Tokio Hotel opowiada o swoim życiu w zespole…
TOKIO HOTEL- Tacy jesteśmy naprawdę!
Już od miesięcy Gustav, Georg, Tom i Bill są ze sobą ciągle w trasie. Każdy wie praktycznie wszystko o każdym. Wszystkie kaprysy i humory. W BRAVO Tokio Hotel ujawniają się całkowicie i zdradzają nam najśmieszniejsze rzeczy i sytuacje ze swojego wspólnego życia w zespole.
BRAVO: Który z was najczęściej robi kawały?
Tom: No więc, najczęściej śmiejemy się z Georga, jak się pomyli.
BRAVO: Dlaczego?
Tom: Georg jest niezdarą.
Georg: Chętnie strzelam gafy. Jednak mi jeszcze nigdy gołąb nie narobił na czapkę! Tak się kiedyś przydarzyło Tomowi podczas jednej z sesji zdjęciowych (wszyscy się śmieją)
Tom: Najczęściej śmiejemy się z kogoś, kto tak, jak Georg robi z siebie głupka.
Bill: Ja przy programach, w których robią sobie żarty z ludzi mógłbym śmiać się na okrągło!
BRAVO: Miewacie czasami zły humor?
Tom: Jasne. Jeśli coś nas trapi i mamy zły humor od razu można to po nas poznać.
Georg: Z reguły zazwyczaj rano mam zły humor.
Tom i Bill jednocześnie: Ja też!
Georg: W takich sytuacjach, gdy wszyscy jedziemy naszym autokarem, żaden z nas nie odzywa się słowem, no może poza “Cześć” albo “Dobry”- nic poza tym.
Georg: Rano wszystko mnie, wnerwia. Szczególnie, gdy muszę pakować swoją torbę, a w efekcie ona nie chce się zamknąć. Dostaje wtedy szału!
Tom: Wtedy to ja też wychodzę z siebie!
BRAVO: Komu najciężej jest wstać rano z łóżka?
Georg: Mnie
Bill: Georg zawsze zasypia. Albo nie ma przy sobie komórki, albo znowu zapomniał nastawić budzika. Jakby nie było jemu zawsze się to zdarza.
BRAVO: Gustav, ty jesteś rannym ptaszkiem, czyż nie?
Gustav: Tak
Tom: Gdy mamy na przykład wstać o ósmej rano, to Gustav już od szóstej jest na nogach.
Bill: U mnie by coś takiego nie przeszło. Mógłbym cały czas spać. Gdyby nikt mnie rano nie budził, prawdopodobnie przespałbym całe moje życie.
Tom: Raz zdarzyło mi się, że w moim pokoju hotelowym włączył się alarm przeciwpożarowy, a ja jakby nigdy nic tylko się obróciłem na drugi bok i spałem dalej. Takie coś w ogóle mi nie przeszkadza.
Bill: To dopiero był hałas! Ja tylko rzuciłem okiem czy przypadkiem w moim pokoju nic się nie pali i dalej spałem.
Tom: Ja miałem tylko cykora przed tym, żeby woda nie zaczęła z sufitu lecieć. Gdybym został z rana obudzony zimnym prysznicem wpadłbym w szał!
Georg: Nie cierpię zimnego prysznica z samego rana.
Tom:Niby, tak, ale jeśli nie wezmę rano zimnego prysznica, bo inaczej bym się rano nie dobudził.
Georg: Nieee. Nienawidzę rano wychodzić z mojego cieplutkiego łóżeczka.
BRAVO: Macie jeszcze jakieś rytuały związane z kąpielą?
Gustav: Ja nienawidzę tego, że gdy wezmę ciepły prysznic, muszę wyjść do zimnej łazienki, tylko, dlatego, że ktoś zapomniał zamknąć za sobą drzwi.
Georg: Kto niby miałby Ci otworzyć drzwi? Przecież jesteś sam w swoim pokoju hotelowym?
Gustav: No dobra, ale gdy jesteśmy w studiu dzielimy między sobą jedną łazienkę. Wtedy zawsze włączam sobie ogrzewanie. No i wtedy jeden z tych trzech dowcipnisi otwiera mi drzwi.
Bill: W studiu mamy tylko jedną łazienkę. A Gustav jest zawsze pierwszą osobą, która jako pierwsza zajmuje łazienkę, i to nie podchodzi pod żadną dyskusję. Wtedy pozostaje nam tylko oglądanie telewizji dopóki on nie skończy.
BRAVO: W jaki sposób decydujecie, kto jako pierwszy idzie się kąpać albo może najdłużej spać?
Bill: Ten, kto powiem jako pierwszy o tym, ten idzie się pierwszy kąpać. To jest taka nasza zabawa. Każdy powtarza bardzo szybko “Ja jestem omotani!”. Ten, który powiem to najwolniej przegrywa.
Georg: Niektórym ludziom się to nie podoba.
Bill: Podczas sesji zdjęciowych czy występów w telewizji też tak robimy. Wtedy powtarzamy jeden po drugim: “Ja tego nie zrobię, ja tego nie zrobię!”. I wtedy zawsze ludzie sobie myślą: “Boże oni nie mają na to ochoty!”. Ale tak nie jest. To tylko taka gra. To nie może być złamane i nikt tego nie łamie.
BRAVO: Co by się stało, gdyby któryś z was złamałby tę zasadę?
Tom: Nawet nie chcemy o tym myśleć.
BRAVO: To, co od razu wylatuje z zespołu?
Gustav: Tak daleko to ja bym się nie posunął.
Tom: Właściwie to nie jest taki głupi pomysł.
BRAVO: Czy wśród was jest jakiś szczególny bałaganiarz?
Bill i Tom: Georg!
Georg: Bałaganiarz? No, więc…
Bill: Ej, pokój Georga to jeden wielki bałagan- zawsze wypakowuje wszystko z torby. Ja zawsze wyciągam tylko najpotrzebniejsze rzeczy. U Georga wygląda to tak jakby w jego pokoju wybuchła bomba.
Georg: Tak, tylko, że wy zawsze do mnie przychodzicie. I wtedy mój pokój wygląda jak jedno wielkie gó***. Oni zawsze przychodzą do mnie jeść, a potem zostawiają wszystkie śmieci u mnie!
BRAVO: To mam rozumieć, że u innych jest czysto?
Georg: Zapomnij!
Bill: W domu, mój pokój jest zawsze posprzątany. Nienawidzę, gdy wszystkie rzeczy szwendają się po całym pokoju.
Tom: Mój pokój nie jest zawsze uprzątnięty, ale mimo wszystko wiem dokładnie gdzie co leży. Oprócz mnie nie może w nim nikt sprzątać.
Georg: A tak wracając jeszcze do tematu bałaganiarzy: nie chciałabym mówić, jak wygląda twoja łazienka, Bill. Wszędzie leżą tam ręczniki.
Bill: To prawda. Ale tylko w hotelach.
Georg: Jedyną rzeczą, jakiej Bill nigdy nie wypakowuje z torby jest szczoteczka do zębów.
BRAVO: Który z was ma najlepszy styl?
Wszyscy: JA!
Tom: Z pewnością ja- mam przewagę.
Bill: Inni nie chcą się do tego przyznać i dać po sobie poznać, ale tak naprawdę z nich wszystkich najlepszy styl mam ja.
Tom: Osobiście uważam, że każdy nosi to, co lubi.
BRAVO: Czy bywają momenty, w których sami się sobie nie podobacie?
Bill: Czasami wydaje mi się, że głupio wyglądam na niektórych zdjęciach.
Gustav: Ja uważam, że czasem zostaje uchwycony przez aparat w głupich momentach.
BRAVO: Który z was sprawia najwięcej kłopotów?
Tom: Bardzo chętnie o wszystkim dyskutujemy.
Bill: Na wycieczkach szkolnych często kłóciłem się z kolegami, gdy puszczali za głośno muzykę. Muszę powiedzieć, że jestem bardzo dobry, jeśli chodzi o dyskusję.
Georg: O tak, ten to zawsze wygrywa.
Bill: Czasami zdarza się, że nie wiem, co mam powiedzieć.
BRAVO: Także w grupie?
Georg: Dyskutujemy o każdym przewinieniu i niedomówieniu. Kiedyś dyskutowałem z Tomem o tym, dlaczego w naszym kateringu nie ma parmezanu.
Tom: Dokładnie. Niby jak mamy jeść makaron bez sera?
Bill: Dyskutujemy też o poważnych problemach.
BRAVO: Na przykład o sensie życia?
Tom: O nie!
Bill: Ale rozmawiamy o bardziej przyziemnych rzeczach.
Georg: No na przykład w czasie urlopu.
Bill: O tak, w czasie urlopu, kiedy człowiek chce odpocząć. Nigdy nie mogę się wtedy pozbierać. Kiedy ktoś zacznie- wtedy kiedy jestem śmiertelnie zmęczony- i muszę jeszcze z nim gadać.
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO’22 *
Tokio Hotel szturmują listy przebojów. Ale także i gwiazdy mają swoich idoli. Ekskluzywnie w BRAVO Bill, Tom, Gustav i Georg zdradzają nam, czego słuchają prywatnie!
>>My stawiamy na tę muzę<<
TOM
50 Cent: “In Da Club” to istny hymn wszystkich imprez. Jeśli podczas imprezy słyszymy tę piosenkę to do razu wszyscy się w nią wczuwamy! Osobiście stawiam na brzmienie hip hopowe. “Drop it Like It´s hot” Snoop Dogga i Pharella jest super!
Samy DeLuxe: Tekst do piosenki “Die Reise ist das Ziel”z albumu “Let´s Go”. Podczas gdy spędzamy dużo czasu jeżdżąc mam sporo czasu na to by całkowicie wsłuchać się w teksty piosenek. Również bardzo chętnie rapuje. Obojętne czy siedzimy w samolocie, jedziemy samochodem.
Aerosmith: Mój pierwszy album był właśnie tego zespołu. Obecnie mam ich parę. Uważam, że gitarzysta tego zespołu Joe Perry jest cool! Piosenkę ”I don´t wanna Miss A Thing” z soundtracku z filmu ”Armagedon”, również słucham z przyjemnością.
GUSTAV
Disturbed: To ostatni płyta, którą sobie kupiłem: “Ten Thousand Fists”. Słucham tego zespołu najczęściej i najchętniej z mojego iPoda to doskonała muzyka metalowa z lat80-tych.
My Chemical Romance: Kiedyś zobaczyłem ich na VIVIE i od razu ich brzmienie wpadło mi w ucho. I tak od razu zakupiłem sobie ich album.
Nirvana: Moją ulubioną piosenką jest “Smells Like Teen Spirit”, to typowa i najprawdziwsza muzyka imprezowa. Podczas prób do trasy, staram się grać jak perkusista zespołu Dave Grohl.
Jack Johnson: Jego album “In Between Dreams” to jeden z ostatnich, który sobie kupiłem. Byłem zaskoczony, że jego piosenki mi się podobają. Zdarza mi się też czasem posłuchać Michaeal´a Bublé albo Johnn´iego Cash.
Metallica: Tych piosenek słucham ciągle! Piosenki z płyt “Enter Sandman” i “Nothing Else Matters” działają na mnie kojąco. Moim pierwszym albumem zespołu Metallica był ”Black!” Phil Collins: Moi rodzice słuchali jego piosenek. Ja byłem wtedy jeszcze mały. Chciałbym go kiedyś spotkać osobiście.
BILL
Greek Day: Dla mnie ich najlepszym albumem jest “American Idiot”! Tych piosenek mogę słuchać na okrągło i robię to tak często jak to tylko możliwe. Piosenka “Boulevard of broken Dreams” jest najlepsza!
Bosse: Przy “Nimand vermisst uns” dostaję gęsiej skórki! Tytuł jest naprawdę piękny. Cały jego album zatytułowany “Kamikazeherz” jest świetny!
Xavier Naidoo: On i Söhne Mannheims tworzą świetne piosenki. Moja była dziewczyna często go słuchała
Robbie Williams: Nie jestem jego fanem, ale podczas jego długiej intensywnej kariery zdarzyło mi się przesłuchać parę utworów. Jego single, które stały się hitami uważam za świetne. Chociaż nie jest to ten gatunek muzyczny, którego słucham, na co dzień.
P!nk: Jej najnowszy album zatytułowany “I´m not dead”, koniecznie musi znaleć się w mojej kolekcji. Niestety jeszcze go nie posiadam. Wszystkie jej płyty są świetne, a teledysk do ”Stupid Girl” jest naprawdę śmieszny. Uwielbiam jej ironiczną sztukę. Super!
Nena: Jako dziecko często słuchałem Neny. Najbardziej lubię piosenkę ”Engel der Macht”.
GEORG
Yellowcard: “Lights And Sounds” tę piosenkę i album o tym samym tytule słucham z przyjemnością. Ten US-zespół istnieje już od bardzo dawna, ale ja odkryłem go dopiero niedawno. Tworzą naprawdę świetny punk-rock raz szybszy raz wolniejszy.
The Rolling Stones: Ich muzyka przypomina mi o moim dzieciństwie: Stonsi lecieli w naszym domu ciągle. Dwa razy zdarzyło mi się zobaczyć ich na żywo. Wylądowali helikopterem zaraz za sceną, to było super!
The pussycat Dolls: Te dziewczyny mają ekstra utwory nadające się na imprezę, pochodzące z ich ostatniego albumu ”PCD”, ale album zawiera również spokojne piosenki, podczas których można się do kogoś przytulić
Sportfreund Stiller: Oni są naprawdę cool. Ich piosenka “Andere Mütter” tej piosenki fajnie się słucha, gdy ma się problemy miłosne. Ponieważ: inne matki i inni ojcowie również mają ładne córki.
Oasis: Pierwszą płytą, którą sobie kupiłem była ich debiutanckim albumem - “Definitely Maybe”! Mój tato też słuchał ich przez dość długi czas
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO’20 *
EKSKLUZYWNIE! Złota statuetka OTTO: To były największe wybory fanów na świecie! Najbardziej pożądana muzyczna nagroda Europy! Najbardziej wypasione przedstawienie roku - na żywo na kanale Pro7! Na 12 stronach pokazujmy wam całą śmietankę towarzyską BRAVO Super Show!
Wszystko o największym przyjęciu gwiazd tego roku!
Niesamowite! Specjalnie na imprezę BRAVO Super Show, Bill przygotował coś specjalnego: lider zespołu Tokio Hotel przybył na galę z zupełnie nową fryzurą - 20 białych pasemek w czarnych włosach. Również jego koledzy z zespołu Gustav, Georg i Tom widzieli go po raz pierwszy w takim stanie - Bill przyjechał prosto od fryzjera!
Sensacja! Bill znowu zmienił wygląd!
Co za niespodzianka! Bill z białymi pasemkami we włosach! Na dzień przed 14 galą nagród BRAVO Super Show, do redakcji BRAVO zadzwonił telefon: “Uwaga Bill jest u fryzjera!”. Nikt nie wiedziała, co planuje wokalista. Na próbie generalnej zjawił się z czapką na głowie, którą koniecznie chciał zatrzymać na głowie. Jakaś tajemnica. Na krótko przed galą jeszcze nikt nic nie wiedział. W końcu nadszedł ten czas: Bill kroczy po czerwonym dywanie z białymi pasemkami na głowie i bardziej pocieniowaną grzywką. Super: Wszyscy przyjęli tę zmianę z zadowoleniem i uśmiechem na twarzach. Również fani zespołu byli mile zaskoczeni!
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO’19 *
TOKIO HOTEL zdobywają LONDYN! Teraz rozpoczynają swoją międzynarodową karierę!
Nikt o tym nie wiedział - tylko BRAVO: Tokio Hotel wyjechali w tajemnicy do Londynu! Właśnie tam rozpoczynają swoją międzynarodową karierę! Wszystkie zdjęcia i fakty prosto z popowej metropolii…
To była bardzo dobrze strzeżona tajemnica: tylko BRAVO towarzyszyło Tokio Hotel podczas ich wycieczki do Londynu! To właśnie w Anglii, metropolii popu Bill, Tom, Gustav i Georg nagrają single ze swoimi niemieckimi hitami jak “Durch den Monsun”, “Schrei”i “Rette mich” specjalnie w języku angielskim. Bill: “Dla mnie śpiewanie po niemiecku jest łatwiejsze, ale poradzę sobie z tym!”. Zanim ta czwórka Magdeburczyków wejdzie do studia nagrań, postanawiają wybrać się wraz reporterem BRAVO na wycieczkę krajoznawczą po mieście. Big Ben! Pałac Buckingham! Tower Bridge! A wśród tego chłopaki z Tokio! Wyruszamy na Piccadilly Circus. Chłopcy są już przyzwyczajeni do takiego szumu, jaki tam panuje. “Tutaj zawsze się coś dzieje!”, cieszy się Tom. Dla niego samego taka wycieczka do Londynu to wcielenie swoich marzeń w życie. “To miast nie śpi nigdy! To jest super!”. Podczas wycieczki, nasi Tokijczycy, natychmiast wyciągają swoje aparaty fotograficzne i zaczynają pstrykać sobie fotkę, przed wielkimi, świecącymi reklamami. “Chcę uchwycić wszystko!”, tłumaczy Tom. “Czegoś takiego nie przeżywa się przecież codziennie!”. W niektórych znanych miejscach, zwyczajnie stoją i rozkoszują się niesamowitą atmosferą. Koniecznie chcą zobaczyć Londyńskie metro - podziemne centrum miasta. Podczas gdy robili sobie fotki, podszedł do nich urzędnik kolejowy i zaczął mówić po angielsku “Żadnych zdjęć, proszę!”. Po tym chłopcy dają za wygraną, ale nie opuszcza ich dobry humor. Za szczególnie śmieszne, chłopcy wzięli czerwone budki telefoniczne - każdy z nich chciał mieć w niej zdjęcie. Podczas gdy Bill robił sobie zdjęcie, nagle zadzwonił telefon. “Ej co jest, co się dzieje?”, wołał zdziwiony. Natychmiast sprawdza to ich ochroniarz, który stwierdza, że był to fałszywy alarm! Chłopcy wybuchają śmiechem! Kolejnym przystankiem ich wycieczki jest Pałac Buckingham. Być może spotkają królową? “Myślę, że nie miała ona żadnego kontaktu z naszą muzyką. Przecież ona słucha tylko muzyki klasycznej”, wyjaśnia Bill. Po to by ją zobaczyć przed bramami pałacu gromadzą się tłumy turystów. Ale tym razem “podziwiają” oni dziwny wygląd Billa! Niektóre dziewczyny, podchodzą nawet z prośbą o autograf. Tom: “Dziewczyny są tutaj inne, bardziej na luzie. To jest super!”. Ale jest jeden minus: “Jeśli chciałoby się którąś poderwać, to na przeszkodzie staje bariera językowa!”. Wszyscy się śmieją! Czy ta czwórka nie nosie ze sobą rozmówek? “Mamy zawsze przy sobie tłumacza”, zdradza Gustav, którego z pewnością nie będą potrzebowali podczas odwiedzin w kolejnym kraju - Szwajcarii. Zanim jednak chłopaki się z nami pożegnają, zdradzają nam pewną tajemnicę: “Myślimy nad tym, by wypuścić jeszcze jeden nowy singiel, albo nagrać jakąś nową piosenkę…”.
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO’18 *
TOKIO HOTEL - Ich pierwszy występ za granicą!
Ruszyli! Teraz Tokio Hotel rozpoczyna swoją karierę również za granicą! BRAVO było przy tym, gdy Bill, Tom, Gustav i Georg zawojowali czeską stolicą - Pragą!
To jest jak sen. Tyle, że to najprawdziwsza prawda! Gdziekolwiek Tokio Hotel, by nie przybyło, zostają gorąco przywitani! Równie w Pradze, czeskiej stolicy - metropolii, która była pierwszym przystankiem w europejskiej trasie promocyjnej, tej czwórki. Aby zaznajomić się bardziej z fanami tego kraju, chłopcy zagrali mini koncert w klubie Futurum, przed 300 publicznością. Mimo tego, że nikt spośród publiczności nie zna niemieckiego, to każdy był wstanie zaśpiewać każdą piosenkę z płyty “Schrei”. Do tej pory Tokio Hotel, sprzedali ponad 5000 albumów, co może oznaczać tylko jedno: ZŁOTO! Swojego pierwszego wywiadu za granicą udzielili czeskiemu BRAVO. Bill, Tom, Gustav i Georg są tam również gwiazdami okładek. Jednak czwórka Magdeburczyków podchodzi do tego na luzie. Chcą po woli obserwować, co będzie się działo za granicami ich kraju. Ich niemieccy fani, nie zostaną z pewnością zapomniani: “Oni są dla nas numerem jeden!”, mówi Bill. “Niemcy to nasz kraj ojczysty i tutaj chcemy pozostać!”.
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO’17 *
TOKIO HOTEL - Za dużo stresu? Rozstanie?
EKSKLUZYWNIE! Teraz mówimy MY!
Tokio Hotel pokazują wszystko!
Otrzymujemy dziennie tysiące maili: fani martwią się o Tokio Hotel! Co chwile pojawiają się nowe, straszne plotki. Nagłówki gazet mówią, że Bill jest za szczupły, zataczając tym samym błędne koło. W BRAVO zespół stawia czoła wszystkim tym plotkom, w ekskluzywnym wywiadzie. Bill, Tom, Gustav i Georg osobiście odpowiadają na pytanie, które dręczą ich fanów!
Sarah (14), Berlin: Uważam, że Bill jest za szczupły. Czy on jest chory?
Bill: Nie! Nie martwcie się o nasze przyzwyczajenia żywieniowe i ile jemy. Od zawsze byliśmy tacy szczupli!
Simone (9), Bremen: Podczas programu “Wetten dass…? Bill był bardzo blady. Byłam w szoku. Czy on jest chory?
Bill: Nie! To wina telewizji i oświetlenia. To przez reflektory wygląda się tak blado. Dlatego nie ma żadnych powodów abyście się zamartwiali.
Georg: A poza tym, przecież cały czas jest brzydka pogoda, i niby jak można się opalić?!
Lilly (16), Tübingen: Czy chłopcy mają za dużo stresu?
Bill: Wcale nie! Nie ma takich ludzi, którzy cały czas nas prześladują. Mamy wystarczająco dużo czasu żebyśmy mogli odpocząć!
Tom: Jeśli uważamy, że przydałoby się nam parę dni wolnego, to bez większego zastanowienia robimy sobie wolne!
Christine (15), Zwickau: Czy to prawda, że jesteście zakochani?
Tom: Nie, wszyscy jesteśmy nadal solo!
Anna (12), Kassel: Czy to prawda, że kręcicie coś z Blog27?
Bill: Nie! Te dwie dziewczyny, występowały jako nasz suport podczas drugiej edycji naszej trasy koncertowej. Teraz one mieszkają w Polsce, a my tutaj w Niemczech. Nie mamy ze sobą żadnego kontaktu, nawet telefonicznego.
Nadja (10), Eisenach: Czy to prawda, że teraz opuścicie Niemcy na zawsze?
Bill: To, że chcemy teraz startować i za granicą, nie znaczy, że nie będziemy tutaj nic robić! Obiecujemy, że nigdy nie opuścimy na zawsze Niemiec! Będziemy się troszczyć o to by fani mieszkający tutaj, nie czuli się zaniedbywani.
Stefan (14), Offenbach: Dlaczego chcecie być popularni za granicą? Nie wystarczają wam już Niemcy?
Bill: Oczywiście, że mamy ochotę być znani. Powiedzmy tak: każdy lubi robić sobie od kogoś, bąd, od czego urlop. Chcemy pracować w innych krajach grać koncerty, czy zdobywać nowych fanów. To nie znaczy, że zapomnimy o was! Nie wiemy, czy osiągniemy jakiś sukces za granicą. Być może, że przyjedziemy i pomyślimy: “Hm, może rzeczywiście, potrafimy tworzyć tylko niemiecką muzykę!”.
Jeanie (13), Dersden: Czy jeśli zrobicie karierę za granicą, to nie będzie się to wiązało z jeszcze większym stresem?
Bill: Ach, to trzeba po prostu dobrze zorganizować!
Tom: Mamy bardzo dobrze zgrany zespół. Oni się już tym zajmą!
Aylin (13), Berlin: Aby robić karierę za granicą, specjalnie do tych celów nagrywacie swoje piosenki po angielsku. Czy znaczy to, że nie będziecie już śpiewać po niemiecku?
Bill: Zaczęliśmy od niemieckiego i przy nim zostaniemy i będziemy mu wierni. Niemiecki jest naszym językiem ojczystym. Jednakże nasze testy mają zawsze jakieś przesłanie. Dlatego, też, aby fani za granicą mogli nas zrozumieć, nagrywamy je w innym języku.
Denise (14), Düseldorf: Czy tytuły piosenek będą tłumaczone dosłownie?
Bill: Przesłanie piosenki zawsze będzie takie samo. Na przykład, przy piosence “Durch den Monsun”, jego tłumaczenie brzmi “Run Into The Monsoon”, ale czy taka będzie ostateczna wersja, to nadal zostaje kwestia dyskusji.
Jessica (11), Naumburg: Czy w Niemczech będzie można kupić waszą anglojęzyczną płytę?
Georg: Niestety, nie wiemy tego jeszcze. Ale chyba raczej nie. Jednakże, jeśli ktoś będzie chciał ją mieć, to na pewno znajdzie jakieś sposoby, żeby ją zdobyć, chociażby przez Internet.
Florian (9), Köln: Czy to prawda, że tak naprawdę Bill ma na imię “Rico”?
Bill: Nie, kto wpadł na taki pomysł? Naprawdę mam na imię Bill. Po prostu Bill. Nie mam nawet drugiego imienia.
Maria (19), Gelsenkirchen: W Internecie krążą pogłoski, że Bill chce się obciąć na łyso? Czy to prawda?
Bill: Kiedy i jak zmienię znowu swój wygląd, tego naprawdę nie wiem. Jeśli będę miał na to ochotę to, to zrobię! Ale na pewno nigdy nie obetnę się na łyso!
Georg: Dlaczego? Mógłbyś spróbować.
Bill: Nie! Przecież łysina nie będzie do mnie pasować!
Katherina (13), Mettlach: Czy Tom będzie śpiewać?
Tom: Nie, nie sądzę, bym zaczął śpiewać. Po prostu nie wychodzi mi to dobrze!
Georg: Cała nasza trójka nie potrafi śpiewać w ogóle. My robimy za tło na koncertach.
Frederika (19), Darmstadt: Czy w tym roku planujecie jeszcze jakąś trasę?
Bill: Niestety, w tym roku nie przewidujemy już żadnej.
Georg: Najpierw musimy nagrać drugi album. Ale kiedy to nadejdzie nie wiemy…
Bill:…być może będzie to początek 2007 roku!
Alex (14), Kiel: Czy ostatnia trasa koncertowa była dla was wyczerpująca?
Gustav: Podczas trasy bywało naprawdę ciężko, ale już tęsknimy za tymi czasami i z wielkim sentymentem wspominamy te chwile.
Alicia (15), Westerland: Dlaczego piosnka “Frei im freien Fall”, nie została zamieszczona na albumie “Schrei, so lout du kanst”? Czy ta piosenka nigdy nie zostanie opublikowana?
Bill: Może się tak zdarzyć, że ta piosenka nie zostanie umieszczona na żadnym albumie.
Tom: Została ona napisana specjalnie na potrzeby trasy koncertowej “Schrei-Tour 2006″, jako bonus dla naszych fanów.
Georg: Ale możecie znaleć tę piosenkę na naszym nowym Live-DVD.
Diana (16), Bamberg: Na ostatnich zdjęciach chłopcy wyglądają tak poważnie. Co się dzieje?
Bill: Kiedy ktoś nam mówi: “Uśmiechnij się do tej kamery w końcu!” - nie lubimy czegoś takiego! Jeśli dzieje się coś, z czego można się pośmiać, to podczas sesji zdjęciowych śmiejemy się. Wtedy też całe zdjęcie wygląda radośnie. W przeciwnym razie wyglądamy tak, jak się naprawdę w danym momencie czujemy.
Stefi (14). Unna: Bardzo cieszę się z tego, że TH będzie znane na całym świecie. Na myśl, o jakich krajach cieszycie się najbardziej?
Bill: Bez wątpienia na Japonię.
Tom: Bardzo cieszę się na myśl o Anglii! Ale Hiszpania również jest spoko.
Bill: W każdym bąd razie na pewno będzie wypas!
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO’16 *
Co za spotkanie! Podczas programu “Wetten, dass…?”spotkali się, światowa gwiazda kina Tom Cruise i mega gwiazdy niemieckiej sceny muzycznej Tokio Hotel! BRAVO było przy tym…
W ostatnich miesiącach Tokio Hotel zawładnęli Niemcami. Obecny cel: “Zawładnąć” światem! W programie “Wetten dass…?” Bill, Tom, Gustav i Georg obracali się wśród światowych gwiazd…
To było tajemnicze spotkanie mega gwiazd: Tom Cruise legenda Hollywood spotkał się z Tokio Hotel - największymi idolami niemieckich nastolatek ostatnich miesięcy! Ponad 13 milionów widzów oglądało ich występ na żywo podczas programu “Wetten dass…?”, gdzie chłopcy zagrali swój najnowszy hit “Rette mich”. Nawet głos prowadzącego program Thomas Gottschalk (55) był nie do usłyszenia, kiedy fani krzyczeli za swoimi idolami. Ale tym, czego widzowie telewizji nie mogli zobaczyć, był fakt, że za kulisami nikt inny tylko Tom Cruise spotkał osobiście, Billa i Gustava. BRAVO było obecne podczas tego zdarzenia, gdy super gwiazda jak gdyby nigdy nic rozmawiała z chłopakami z Tokio Hotel, jakby byli starymi znajomymi. Właściwie nikomu nie udało się podejść tak blisko niego, jak tej świetnej niemieckiej grupie, którą Cruise chciał za wszelką cenę, koniecznie poznać. Jednakże po tym niesamowitym spotkaniu, Bill skomentował: “Tokio Hotel pozostaje sobą!”. I ma jeszcze jedną bardzo ważną wiadomość dla wszystkich fanów: “Cokolwiek by się nie stało - będziemy wam na zawsze wierni!”.
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO’15 *
TOKIO HOTEL Niebywałe! Tak bardzo fani uwielbiają Tokio Hotel! Niezliczone ilości prezentów, listów miłosnych - BRAVO, pomaga chłopakom przy rozpakowaniu tego!
Udało im się! Występ przed 14-to milionową publicznością w całych Niemczech! Byli gośćmi w najbardziej popularnym show rozrywkowym w całej Republice “Wetten dass…?”! Program, o którym inne gwiazdy mogą tylko pomarzyć, by w nim wystąpić - a teraz Tokio Hotel zostali zaproszeni, przez świetnego moderatora Thomasa Gottschalka! Za ten sukces mogą być wdzięczni tylko swoim fanom, którzy obdarowali swoich ulubieńców masą prezentów. BRAVO mogło przyłączyć się do akcji rozpakowywania tych prezentów! Niesamowite, co tam się znajduje! Paczuszki z kondomami, drogie telefony komórkowe, w których fani zostawiają swoje prywatne numery telefonów! Prywatne wideo, na których są nagrane występy, tzw. kapeli podwórkowych, bywają kasety z własnymi piosenkami, ale również piosenki Tokio Hotel. Wiele czapeczek z daszkiem: nawet te, które są ulubionej marki Toma! Własnoręcznie robione i ozdabiane kurtki, T-shirty oraz jeansy! Zabawne! W paczuszkach można nawet znaleć ulubiony szampon do włosów Billa, którego kokosowa, woń rozchodzi się po całym pomieszczeniu! Ale ot jeszcze nie wszystko! Bill prezentuje seksowną bieliznę do jedzenia! “Ej patrzcie! Stringi z cukiereczków, pychota!”, to mówiąc od razu zabiera się za jedzenie. Praktycznym okazuje się być prezent, który rozpakowuje Gustav, pałeczki do grania na perkusji, które zaraz po rozpakowaniu Gustav sprawdza, na kartonowych pudełkach. Również Georg znalazł coś dla siebie: jego ulubiony dezodorant! Tom uważa, że wszystko jest genialne: “Nasi fani, tak bardzo się o nas troszczą i poświęcają się, to naprawdę świetne!”. Listy miłosne pisane do niego mają metry długości. Zafascynowany czyta każde zdanie. Czy pozostali chłopcy są zazdrośni? Oczywiście, że nie, ponieważ każdy z nich otrzymuje takie słodkie listy. Ale, który z nich dostaje ich najwięcej? Bez wątpienia Bill! Ale reszta chłopaków na tym absolutnie nie cierpi!: “Wystarczy dla wszystkich!”, mówi. Nie jest dla nich ważne, jak drogie są owe prezenty. Niestety nie mogą wszystkiego zatrzymać, bo z pewnością ich pokoje w krótkim czasie byłby zapełnione po brzegi. Jedna część bardzo osobistych prezentów od fanów, jest wykorzystywana przez chłopaków w inny sposób. Większą część pluszaków chłopcy, oddają do domów dziecka, nawet, jeśli przychodzi im to z wielkim trudem, rozstawać się z podarowanymi pluszakami. Ale poprzez takie działanie, mogą sprawić nieco radości dzieciom! Również fanom nie pozostają dłużni: za tyle wspaniałych prezentów, chłopcy z Tokio Hotel, podziękują swoim fanom podczas Festiwalowej Trasy Koncertowej. Już w maju staną ponownie na scenie! To będzie ICH prezent dla fanów!
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO’14 *
ściany same się poruszają, woda nieprzespanie leci z kranu, poruszają się tak jakby byli we wszechświecie. Jak chłopcy z Tokio Hotel uzyskali tak zwariowany klip. BRAVO odkrywa przed wami rąbka tajemnicy.
Tak właśnie funkcjonuje teledysk “Rette mich”. BRAVO rozwiązuje tę zagadkę!
Mocne efekty! świetne zdjęcia! W aktualnym klipie Tokio Hotel, kandydacie na pierwsze miejsca list przebojów, ściany poruszają się zupełnie same - Bill, Tom, Gustav i Georg , dając wrażenie, że chcą zgnieść ich wszystkich. Klaps. Chłopcy stoją w jakimś ciemnym pomieszczeniu - poruszając się tak jakby byli w przestrzeni kosmicznej. Kolejny klaps. Do umywalki spływa woda. Klaps. Bill przesuwa się bardzo powoli po desce. Wszyscy fani stawiają sobie pytanie: jak to działa? Odpowiedz jest bardzo prosta! Obie ściany z wideoklipu zostały zrobione w jednym studio filmowym, z drewnianych palet, dużej ilości materiału i farby. Były one powoli przesuwane przez grupę ludzi, tak aby sprawiały wrażenie, że same się poruszają. Drugie miejsce gdzie był kręcony klip, to kryjówka, która “wisiała” w powietrzu ustawiona pod katem 45 stopni. A teraz wyobramy sobie, że musimy się teraz wyciągnąć do góry tak jak na zjeżdżali. W efekcie spowolnienia daje to taki rezultat jak ruchy Billa w teledysku. Z tego wniosek, że może on stać pochylony, nie bojąc się, że upadnie. Jasna, sprawa, że można też zjeżdżać z niej tak, jak to zrobił Bill, zjeżdżając z tej czarnej ławki. Kamerzyści stoją w tej samej pozycji, co Bill, by oddać lepszy efekt całej sceny. W gotowym klipie, wszystkie, nawet te najprostsze triki wydają się być takie trudne i skomplikowane. W efekcie końcowy, który możemy oglądać w telewizji, cały klip wydaje się być robotą jakiegoś speca od efektów specjalnych. “Kręcenie klipu sprawiło nam nie lada dużo zabawy” mówi Tom. “Jednakże było to dosyć męczące, gdy musieliśmy się tak wyginać, - ale cały pomysł na kręcenie tego teledysku bardzo nam się podobał”.
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO’13 *
Tokio Hotel za kulisami!
Na jednej scenie z Shakirą - w jednej lidze z 50 Centem i Madonną! Tokio Hotel wygrali swoje pierwsze Echo! Czyżby początek światowej kariery?
Ma ją Robbie Williams, również 50 Cent ją posiada. A teraz mają ją i Tokio Hotel - ECHO! Kiedy 12 marca w Berlinie odbyło się rozdanie najważniejszych nagród w Niemczech, chłopcy z Tokio Hotel niewątpliwie byli zwycięzcami. To oni są najlepszym debiutem roku! Tom jest zachwycony: “Zgarnęliśmy już parę nagród - Comet, Bambi, Eins Live Krone. Ale trzymać w rękach nagrodę ECHO to coś wspaniałego, prawdziwy zaszczyt! Niesamowite!” Jego brat Bill promienieje z radości: “Wygraliśmy tą nagrodę, ale tak naprawdę zawdzięczamy ją naszej rodzinie. Bez pomocy naszych rodziców, nigdy by się nam to nie udało!”. Chłopcy są bardzo szczęśliwi! Sen staje się prawdą! Teraz drzwi do międzynarodowej kariery stoją przed nimi otworem! Ich wytwórnia płytowa Universal, ciężko pracuje na sukces Tokio Hotel! Jeszcze w marcu ich album wyjdzie w Chorwacji, Słowacji i Czechach. W kwietniu zaś w Rosji. A w maju nawet w Hiszpanii, Holandii i w kraju marzeń Tokio Hotel - Japonii. To jest dopiero początek! Ale co to oznacza dla ich fanów w Niemczech? Większość z nich jest zaskoczona: Bill będzie śpiewać tylko po angielsku? Opuszcza Niemcy? Nie bójcie się! U nas TH zawsze będą Niemcami! I Nadal będą istnieć dla swoich fanów - to macie gwarantowane!
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO’12 *
Ich tajemnicze palny!!!
ECHO! COMET! Złote płyty! Tokio Hotel - najlepszą grupą Niemiec. Teraz Bill, Tom, Georg i Gustav stoją przed podbiciem innych krajów.
Londyn, Paryż, Moskwa! Te kraje będą widnieć na następnym plakacie na nową trasę Tokio Hotel. Niemożliwe! Sensacja! Dopiero co przed 7 miesiącami zaczynali swoją karierę w Niemczech. Od tamtego czasu Bill, Tom, Georg i Gustav osiągnęli to, o czym wiele zespołów marzy przez całe życie. Miliony Fanów, 400.000 sprzedanych albumów, 2 CD numer jeden, najlepiej sprzedana trasa nowicjuszy, pełno nagród (najnowsza nagroda ECHO), a teraz stoją przed podbiciem innych krajów. Bo opowieść Tokio Hotel jest tez znana Firmom płytowym i menadżerom koncertów z innych krajów. W Londynie przy Rozdaniu Brit Awards przed paroma tygodniami były takie gwiazdy jak: Prince, Sugarbabes, Madonna. Za kulisami mówili tylko o jednej grupie, której nawet tego wieczoru tam nie było: TOKIO HOTEL. Bravo było przy tym. Teraz wszyscy chcą te usłyszeć te super piosenki Tokio Hotel. Chłopcy z Magdeburga nie mogą się już doczekać. Oni chcą zdobyć świat. Maga-Newsy: Bill będzie śpiewać po angielsku. Teraz muszą cały album nagrać od nowa. Już zaczęto im udzielać prywatnych lekcji. Ale w następnych tygodniach najważniejszym przedmiotem będzie angielski. I to jeszcze nie wszystko: teraz będą jeszcze mniej czasu spędzać w domu. I będą mieli jeszcze mniej czasu dla swoich przyjaciół. Już nikt nie wróci do starego życia. “Ale jeżeli już kiedyś tak się stanie, będziemy znowu grać w piwnicy”, mówi Bill. Ale jako międzynarodowe gwiazdy oczekują najpierw innego życia: w przyszłości z pewnością będą nocować w najlepszych i najdroższych hotelach świata. Może wreszcie i w Tokio? Bo to jest największym marzeniem chłopców z Magdeburga. Chociaż raz zagrać w Japonii przed dużą publicznością. Chociaż to osiągniecie jest narazie niespełnione. “Na to trzeba ciężko pracować. Zawsze myśli się, że to jest takie łatwe: tylko luksus, super sesje, wielkie sceny”, mówi Bill. Co prawda są już wielkie hale. I media bija się o termin z Tokio Hotel. Jeszcze przed rokiem nie mogli nawet o tym pomarzyć. “Najważniejsze, że możemy jeszcze długo robić muzykę”, mówi Tom “Cieszymy się z tego osiągnięcia. I nie trzeba być zaraz smutnym jak coś idzie nie tak.”
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO’11 *
W nowej piosence Tokio Hotel, wszystko kręci się wokół miłości! BRAVO pyta gitarzystę Toma, o jego osobiste doświadczenia z piosenką “Thema Nr.1″.
Tokio Hotel zawsze wpadną na jakiś niesamowity pomysł, tak, aby zaskoczyć i ucieszyć swoich fanów. Właściwie dużym zaskoczeniem, było to, że chłopcy postanowili przerobić, “Rette mich”. Ale prawdziwa bomb dopiero nadejdzie z dniem 10 marca, kiedy to, na rynku pojawi się ich nowy singiel, na którym znajdziecie, zupełnie nową piosenkę, pt.” Thema Nr.1″. BRAVO spotkało się z Tomem, łamaczem serc z Tokio Hotel, aby porozmawiać z nim o dziewczynach
BRAVO: O co chodzi w waszej nowej piosence, “Thema Nr.1″?
Tom: Chodzi w niej, o Tą jedną dziewczynę, którą można znaleźć w każdej szkole, to ona jest numerem 1 w tematach rozmów. Każdy z chęcią chciałby mieć z nią do czynienia
BRAVO: Czy u was w szkole też była taka dziewczyna?
Tom: No jasne, że tak! Była wysoką blondynką, miała niesamowitą figurę, i w ogóle wyglądała świetnie. Była właśnie tą, którą wszyscy chcieli!
BRAVO: Ty też?
Tom: Jasne, zawsze zazwyczaj rozmawiałem o niej z moimi kumplami. A kiedy przebiegała przez korytarz to wszyscy się za nią oglądaliśmy.
BRAVO: Czy próbowałeś ją poznać?
Tom: Nikt nie znał jej tak bardzo dobrze, dlatego też było dosyć trudno się z nią jakoś bliżej zapoznać. Próbował każdy, a mnie się to nawet udało (śmieje się). Przez krótki okres byliśmy razem
BRAVO: Dlaczego tylko krótko?
Tom: Jakoś tak nie zaiskrzyło między nami. Myślę, że to przez to, że miałem zbyt wysokie oczekiwania, z tego powodu, że była ona tematem numer 1. To wszystko było dla mnie jak bańka mydlana, która nagle pękła.
BRAVO: Czy byłeś bardzo zawiedziony?
Tom: Nie, nie byłem, po prostu nie byłą ona tą odpowiednią, a na to nie można nic poradzić.
BRAVO: Czy powiedziałbyś “kocham Cię” tej “prawdziwej dziewczynie”?
Tom: Gdybym kochał jakąś dziewczynę, to z pewnością bym jej to powiedział. Ale tylko wtedy, gdy byłaby to prawda. Jednakże jeszcze nigdy się to nie zdarzyło i nigdy nie powiedziałem jeszcze żadnej: “kocham Cię”.
BRAVO: A czy jakaś dziewczyna powiedziała to tobie?
Tom: Nie, dziewczyny są, co do tego bardzo ostrożne. “Kocham Cię” powiedzą tylko wtedy, gdy jest to prawdą w 100%, a jeszcze nigdy mi się to nie przytrafiło.
BRAVO: Czy zdarzyła ci się jakaś naprawdę nieprzyjemna sytuacja, w której się znalazłeś przez dziewczynę?
Tom: Kiedyś jedna moja dziewczyna “napadła” na mnie, z wielkimi pretensjami. Chodziło jej o to, że nagadałem na nią jakiś bredni, i dlatego zerwała ze mną, a na koniec uderzyła mnie w policzek.
BRAVO: A co działo się po tym zajściu?
Tom: Byłem bardziej wściekły niż zasmucony. Ta cała scena miała miejsce na szkolnym podwórku! Totalna porażka, ponieważ wszyscy moi kumple i ogólnie “cała” szkoła to widziała
BRAVO: Kto według was i dla was jest Themą Nr. 1?
Tom: Eva Longoria, Angelina Jolie i bliźniaczki Olsen. Niestety na razie możemy je tylko oglądać na ramach BRAVO. Nowe zdjęcia bliźniaczek Olsen są obłędne!
BRAVO: Jaka powinna być dziewczyna, żebyś uznał ją za obłędną!
Tom: Brunetka, blondynka, szatynka, to naprawdę obojętne, najważniejsze żeby między nami się układało. Za każdym razem, kiedy uznaję, że dziewczyna jest fajna, tak za każdym razem jest inna.
BRAVO: Myślisz, że przeszkadzałoby to zespołowi, gdybyś się teraz zakochał?
Tom: Nie, ponieważ nie miałoby to żadnego wpływu na Tokio Hotel. Teraz to zespół jest dla mnie Themą Nr.1, i z tym każda dziewczyna musi się liczyć. Obecnie było by dla mnie bardzo ciężko mieć dziewczynę, ponieważ ciągle jesteśmy w trasie. W tym momencie dziewczyna, przechodzi na drugi plan, by ustąpić miejsca muzyce.
BRAVO: Czy przyznałbyś się, gdybyś był zakochany?
Tom: No jasne, że tak! Ale nie pokazałbym oficjalnie, kim jest i jak wygląda moja dziewczyna. To powinna być moja prywatna sprawa. Nie mówiłbym też za wiele o niej. No chyba, że byłaby nią Eva Longoria (śmieje się) wtedy to bym się z pewnością pochwalił
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO’10 *
TAJEMNICZA PIOSENKA
Tokio Hotel grają na swoich koncertach piosenkę, która do tej pory nie była nikomu znana! Nie można jej posłuchać w żadnej reklamie ani nie jest zamieszczona na żadnej płycie. BRAVO wszczęło śledztwo w sprawie nowej piosenki. Nazywa się “Frei im freien Fall” (”Wolny w każdym spadku”), tutaj ekskluzywnie znajdziecie tekst tej piosenki, dzięki czemu będziecie mogli zaśpiewać ją razem z nami! Niezłe zaskoczenie: tej piosenki naprawdę nikt wcześniej nie znał! Kiedy Bill (16) zaczął śpiewać pierwsze słowa piosenki “Frei im freien Fall”, fani krzyczą z podziwu i zaskoczenia. Co to jest za piosenka? Jak się nazywa? O co chodzi w tej piosence? BRAVO rozwiewa tą tajemnicę: w tej piosence chodzi o zupełnie nową piosenkę, totalnie rockowy numer. Bill zdradza BRAVO: “Znowu byliśmy w studio, cały boży dzień. Postanowiliśmy przedsięwziąć stworzenie nowej piosenki do programu trasy!”. Po raz pierwszy przy pisaniu piosenki pomagał mi Tom. “Chodzi tutaj o nową sytuację, w której się znajdujemy, to, co teraz przeżywamy, - ale nie chcemy nic więcej zdradzać”. A kiedy będzie można znaleźć ją na płycie? Nie jest to jeszcze znane, ale pomimo wszystko możesz się jej już nauczyć.
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO’09 *
Making of “Rette mich”!
Mistyczny! Magiczny! Mega-Cool!
BRAVO było obecne podczas kręcenia!
Odjazdowy! Sensacyjny! Wywołujący gęsią skórkę! Nowy klip zespołu Tokio Hotel to prawdziwe uderzenie! ściany poruszają się, czyjś wizerunek wyłania się z nich! Mignięcie świateł, mroczna mgławica! BRAVO było obecne podczas kręcenia tego fascynującego, zupełnie nowego klipu “Rette mich” (od 10 marca w sprzedaży). Trzeci teledysk chłopaków z Tokio Hotel jest jeszcze lepszy niż dwa pozostałe. Miejscem akcji stał się środek wyspy. Stare studio filmowe na obrzeżach Berlina. W środku panuje mrok. Bill (16), Tom (16), Gustav (17) i Georg (18) byli już na swoich miejscach, zupełna koncentracja. No i w końcu się zaczęło! Playback do ballady “Rette mich” leci w tle. “Przerobiliśmy tą piosenkę, i teraz brzmi zupełnie inaczej”, wyjaśnia Tom. Mówiąc jaśniej: nowe brzmienie i głębszy głos Billa. Teraz brzmi ona jeszcze lepiej niż wersja albumowa. Mistyczna, a zarazem magiczna! Tak jak sam klip: Bill ubrany w koszulkę z trupią czaszką, w mrocznej kryjówce! Obskurne miejsce. Mały promień światła wpadający przez małe okienko, przelewający się zlew, a do tego jeszcze, czyjś wizerunek wyłania się ze ściany! Bill krzyczy! Totalny obłęd! Sama kryjówka idealnie pasuje do tej opisanej w piosence: “Po raz pierwszy sam, w naszej kryjówce”. Bill porusza się nieprzytomnie poprzez kulisy. Chwilę potem chłopaki z Tokio Hotel dają czadu, tak jakby po raz ostatni mieli w ręku swoje instrumenty! “Tak właśnie kręcenie sprawia przyjemność!”, Georg jest totalnie zaskoczony tym tajemniczym klipem. Również pozostali zapatrują się pozytywnie na mistyczną atmosferę klipu. Podsumowując jednym zdaniem: ten teledysk to czysta magia!
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO’08 *
BRAVO EKSKLUZYWNIE! NAJBARDZIEJ WYCZEKIWANA TRASA ROKU!
Jeszcze bardziej wypasiona!
Jeszcze lepsza!
Jeszcze głośniejsza!
Tokio Hotel znowu koncertują w Niemczech. BRAVO uzyskało pozwolenie, aby być na żywo wśród Billa, Toma, Gustava i Georga, za kulisami.
W końcu powrócili! I to jeszcze, w jaki sposób?! Sensacyjność, obłęd, szaleństwo! Tokio Hotel dają czadu w całych Niemczech! I to już po raz drugi, w jeszcze większych halach, z jeszcze bardziej obłędnymi występami i jaśniejszymi reflektorami. “Trasa koncertowa - Schrei” została całkowicie wykupiona! Razem 175 000 Fanów! A co się dzieje za kulisami? BRAVO wie: tylko my mogliśmy odwiedzić ten mega zespół za kulisami, przed koncertem w Kassel, - ponieważ wszyscy są postawienie w stan wyjątkowości. Fani krzyczą tak głośno, że wszystko drży w posadach. “Kassel - czy jesteście z nami?”, nawołuje Bill (16). “Taaaak!”. Publika ryczy, wrzeszczy, piszczy! I wtedy Bill rozpoczyna. Po raz pierwszy wokalista zespołu Tokio Hotel wraz z całym zespołem daje czadu w swoim nowym wyglądzie. I wygląda jeszcze lepiej niż poprzednio! Jego głos brzmi jeszcze bardziej głęboko, jego ruchy sceniczne są jeszcze bardziej pewne, pośród niego roztacza się istnie magiczna aura! Jego show jest perfekcyjne! Cała grupa jest w świetnej formie: Tom(16) biega wraz ze swoją gitarą po całej scenie, Georg (18) wkłada całą swoją energię w grę na basie, a Gustav (17) uderza w swoją perkusję, zrzucając z siebie swoją koszulkę, która krępuje jego ruchy. Retrospekcja. Dwie godziny wcześniej…. Fani nadal stoją przed halą w oczekiwaniu na wejście. Wszyscy są sprawdzani przez służby bezpieczeństwa. Już od siódmej rano, wyczekują w mrozie na występ swojej ulubionej grupy. Wszyscy mają jedno marzenie:, chociaż jedne raz znaleźć się z chłopakami za kulisami. Zobaczyć, co jedzą, o czym rozmawiają, jak się przygotowują. Niestety wstęp do prywatnej garderoby chłopaków mają tylko specjale grupy ludzi - managerstwo, służby ochronne, członkowie grupy rzecz jasna no i - BRAVO. Gdy weszliśmy do środka, chłopaki siedzieli rozwaleni na narożnej kanapie. Tom i Georg byli w pochłonięci w graniu na playstation, Gustav słuchał muzyki na swoim iPodzie, a Bill telefonował ze swojej komórki. W pokoju wszędzie leżały torby i bagaże chłopaków, - ponieważ człowiek tyle czasu spędzi w trasie, będzie potrzebować wielu rzeczy, stąd to wszystko. Gdzieś w kącie na wieszaku wisi czarna bluzka i groszkowa kurtka, które Bill założy potem na czas występu. Zazwyczaj jego ubiór już po paru piosenkach jest przepocony. Cała grupa jeszcze raz, bardzo dokładnie analizuje przebieg całego koncertu. Piosenka po piosence. Głosy są pełne entuzjazmu, chłopaki żartują, wygłupiają się. Jednakże wszyscy zaczynają sobie powoli uświadamiać, że są głodni. No jasne: zanim na scenę wejdzie, najbardziej pożądana grupa Niemiec, musi się ona nieco wzmocnić. Bill bierze kurczaka i frytki, Georg sałatkę, Tom wymyślił sobie, że będzie robić gofry. Ale niestety pozostawił je zbyt długo w gofrownicy i się spaliły. Tom się poddaje. Już nie długo rozpocznie się całe show, jeszcze tylko godzina. Bill, Tom, Georg i Gustav potrzebują spokoju, muszą skoncentrować, po to by na scenie mogli dać z siebie jak najwięcej. Tylko Gustav skacze po całym pokoju i wykonuje ćwiczenia rozciągające. Tak właśnie wygląda jego przygotowanie przed koncertem. No i nadszedł ten czas: chłopaki przybijają sobie piątkę i po kolei wybiegają na scenę - rozpoczyna się największe niemieckie show rockowe.
BLOG27 - Niemieccy fani są naprawdę świetni!
Tola (13) i Alicja (13) znane jako Blog27 są grupą supportującą zespół Tokio Hotel, na ich trasie koncertowej, i już mają wielu swoich fanów! “Ludzie na koncertach są naprawdę bardzo mili”, mówią. “Razem z nami śpiewali nasze piosenki i prosili o wiele autografów!”. Dla dziewczyn są to pierwsze występy w Niemczech. W ich ojczyźnianej Polsce są już mega gwiazdami!
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO’07 *
Super Bill - znowu zadziwia!
Wszyscy chcą Billa! Wraz ze swoim świetny nowym wyglądem, całe Niemcy zwariowały na jego punkcie! Fani nie mają tego jeszcze dość! Dlaczego wiele najeżdża na Billa z powodu nowego wyglądu? Ekskluzywnie w BRAVO nowe, ostre zdjęcia!
Krzyki! Kamery! Tysiące fanów! Nie ważne gdzie by się nie pojawił wszędzie towarzyszy mu wzburzenie. Od czasu kiedy wokalista Tokio Hotel Bill (16) przeszedł metamorfozę, nie milknie o nim nawet na chwilę. Totalna histeria! Mega powstanie! Od czasu ukazania się nowych zdjęć Billa w BRAVO, cały szał się zaczął! Wszyscy chcą wiedzieć:, dlaczego? Ponieważ może sobie na to pozwolić. Ponieważ dyktuje nowe trendy. Ponieważ jest największą gwiazdą rocka w całych Niemczech! Nowe zdjęcia są dowodem: nikt nie jest taki cool jak on! Wielkie okulary przeciwsłoneczne na twarzy - i to nawet w nocy! Nie tylko na scenie rozchodzi się o Billa i jego chłopaków z Magdeburga. Wszędzie gdzie Tokio Hotel są przyłapywali przez Paparazzi. BRAVO pokazuje wam nowe fotki Billa, Toma (16), Gustava (17) i Georga (18). Bill w punkowej, krótkiej kurtce! Duży, gruby pasek na biodrach, a do tego torba firmy Tazuma. Okulary w rozmiarze XXL, na pół twarzy. Jeszcze bardziej cool się nie da! Tak właśnie czyni on, ze fani wariują! Ale nie tylko ich wygląd powoduje taki zachwyt, lecz oni sami! Chłopcy jak nic podążają za swoim sukcesem: dają autografy, tak jakby to było najnormalniejszą czynnością na świecie! Już nic nie przypomina im o ich początkach jako nieznana grupa. A to zaledwie parę miesięcy wstecz! Takie coś osiągają tylko prawdziwe gwiazdy: gwiazdy rocka!
Te dziewczyny wyruszą w trasę koncertową razem z Tokio Hotel, (ale tylko jako przed grupa!)
Mają dopiero 13 lat, a już w swojej rodzinnej Polsce są gwiazdami: Tola i Ala z Blog 27! Ich hit “Uh la la la” leci ciągle również i w naszych rozgłośniach radiowych, a teraz nadciąga wielkie wydarzenie: dziewczyny wyruszają z Tokio Hotel w trasę! Będą towarzyszyły chłopakom w drugiej części ich trasy koncertowej “Schrei”, jako przed grupa i będą zawsze przed nimi występować. Na to obie cieszą się już niesamowicie: “To jest dla nas naprawdę wielka szansa!”, mówi Tola. “Tokio Hotel są numerem jeden w Niemczech, a my tym samym tylko, że w Polsce. Poprzez tą trasę wiele niemieckich fanów będzie mogła nas poznać”. W swojej ojczyźnie mają ich dosyć sporą grupę! Ich album “” (nie jest dostępny jeszcze u ans) już od czterech tygodni utrzymuje się na pierwszych miejscach list przebojów. Dziewczyny poznały się w wieku 3 lat - od tej pory są przyjaciółkami. Ciekawostką jest to, ze dziewczyny mają w tym samym dniu! “Ale nie jesteśmy siostrami!”, dementuje Tola. Obie mieszkają w Warszawie i już od dawna tworzą razem muzykę. “Nigdy nie bawiłyśmy się lalkami, wciąż tylko tańczyłyśmy i śpiewałyśmy. Nasi rodzice urządzali nam takie małe programy artystyczne. Szybko stało się jasne, że naszym powołaniem jest muzyka. Ich wzorcami są: Avril Lavigne i Gwen Stefani. “Ale mamy swój własny styl!”, mówi Tola. Po wielkim sukcesie w Polsce, dziewczyny chcą podbić rynek w Niemczech, Niemczech Tokio hotel im to umożliwi…
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO’06 *
BILL, TAJEMNICA JEGO NOWEGO WYGLąDU
Obłęd! Sensacja! Szok! Całe Niemcy mówią o nowej fryzurze Billa! Tysiące fanów doszukują się przyczyn, drą zdjęcia! BRAVO pokazuje zdjęcia, których jeszcze nikt nie zna!
Od paru dni telefon w redakcji BRAVO nie przestaje dzwonić. Kierownictwo trzyma się razem! Całe Niemcy kręcą się wokół jednego tematu. Poranne programy w rozgłośniach radiowych i stacjach telewizyjnych: wszystkie donoszą o nowym wyglądzie Billa! Od czasu, kiedy w BRAVO po raz pierwszy ukazały się ekskluzywne zdjęcia po metamorfozie tej megagwiazdy, w całej republice rozpętało się piekło! Tysiące fanów pisze do BRAVO z zapytaniem: Czy to naprawdę Bill z Tokio Hotel? Czy jego wygląd jest prawdziwy? Dlaczego tak bardzo się zmienił? Tylko tyle jest wiadome: Bill jeszcze z nikim o swoim nowym wyglądzie nie rozmawiał! Nie uzgadniał tego z Firmą fonograficzną, ani z managerem, a nawet nie z zespołem! Cały nowy wygląd Billa spadł na wszystkich jak grom z jasnego nieba! Ale właśnie za to kochają go fani: pewność siebie pomogła podjąć Billowi decyzję. Również i to uczyniło z niego megagwiazdę - nie tylko muzyka. Po prostu robi, co chce! Ostre! Prawdziwy powód, dla którego nastąpiła ta zmiana: już mu się znudziło! I gotowe! Najzwyczajniej potrzebował zmiany. To, czego nikt jeszcze nie wie: nowy wygląd to tylko początek! Następną niespodzianką, jaką przeżyją fani, będzie to, że wkrótce ukaże się drugi album Tokio Hotel. Nowe piosenki brzmią jeszcze lepiej, ponieważ Bill, ma teraz głębszy i mocniejszy głos! I wtedy znowu całe Niemcy będą mówić o jednym: Super-Billu!
1. Czy Bill zmienił styl, tylko na potrzeby sesji zdjęciowej dla BRAVO? Nie! To nie był pomysł BRAVO na zmianę stylu Billa. On już przyszedł do nas na sesję tak wystylizowany. Fryzura to całkowicie pomysł Billa, również teraz nosi takie dłuższe włosy.
2. Czy zdjęcia to może tylko jakiś fotomontaż? Oczywiście, że nie! Wokalista zespołu Tokio Hotel wystąpi również w tej fryzurze na żywo, na drugiej części trasy koncertowej “Schrei 2006″, prezentowaną przez BRAVO.
3. Dlaczego Bill to zrobił? Bill miał swoją mangową fryzurę od prawie 4 lat. Chciał się po prostu zmienić. Miał zwyczajną zachciankę coś w sobie zmienić…
4.Czy Bill miał przez to jakieś spięcia z wytwórnią płytową? No musieli zmienić wszystkie napisane już wcześniej artykuły i zlecić zrobienie nowych zdjęć promujących. Ale nikt nie jest zły na Bill przez to, jest przez wszystkich wspierany i popierany!
5. Czy nowy wygląd Bill, to pomysł managera? W żadnym wypadku! To wszystko to jego pomysł! Po za tym, to jak wyglądają, to jest tylko i wyłącznie ich sprawa!
6. Czy teraz Bill znowu postanowi zmienić swój styl? Nie! Już na sesję dla BRAVO Bill przyszedł zupełnie inaczej wystylizowany, z nowymi ciuchami i akcesoriami. Ale całkowicie nowy styl to nie jest!
7. Czy zmieni się również brzmienie Tokio Hotel? Tak, owszem. Piosenki z drugiego albumu będą brzmieć jeszcze lepiej, ponieważ Bill ma teraz głębszą barwę głosu. Ale najpierw wychodzi ich nowy singiel ze starej płyty “Rette mich”, (który ukarze się 10 marca!).
8. Czy Tom, Gustav i Georg też się teraz zmienią? A któż to może wiedzieć? Jak im się zechce coś zmienić to po prostu to zrobią. Ale w planach jak na razie nie mają nic.
9. Co mamy zrobić ze starymi plakatami Tokio Hotel? Przecież tu nie chodzi tylko o fryzurę, ale również o cały zespół ich muzykę! Pozwólcie im spokojnie wisieć. Nowe plakaty znajdziecie już w następnym BRAVO!
10. A co z fanami, którzy mają taką mangową fryzurę jak miał wcześniej Bill? Tak jak Steven (11)zmieniło swoją fryzurę wielu fanów. Spokojnie nie ma powodów do obaw! Jeżeli się sobie takim podobasz to zostaw tą fryzurę. A jeśli chcesz dalej upodabniać się do Bill po prostu umyj głowę i zapuść włosy.
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO’05 *
TOKIO HOTEL CAŁKOWICIE PRYWATNIE!
W końcu odpoczynek! Przy 35 stopniowym upale, słuchając muzyki i moczyć swoje nogi w wymarzonym, chłodnym morzu! Jak bardzo chłopcy z Tokio Hotel cieszyli się na swój pierwszy, samodzielny urlop! W każdy razie ostatnie miesiące były dosyć ciężkie dla Billa (16), Toma (16), Gustava (17) i Georga (18). Umawiali się z jednego wywiadu na następny, ciągłe pozowanie do przed kamerami i nakręceni przez wykupione w tempie ekspresowym bilety na ich Mega-Trasę po całych Niemczech i Austrii! Ale kto dużo pracuje, musi również odpocząć. Dlatego też, naszych czterech Tokio-chłopaków wywiało dosyć daleko - nie do Tokio, ale do rajskiego Baa-Atoll na Maledywach. Hotel Pure Rogal to istny luksus, najprawdziwszy urlop marzeń! “Już od dawna cieszyliśmy się na myśl o tym urlopie. Od bardzo dawna ją planowaliśmy!”, opowiada Tom. Pomimo tego, iż chłopcy w swoim towarzystwie spędzają bardzo dużo czasu, również i urlop postanowili spędzić wspólnie, tak jakby byli nierozłączni - zamiast ulokować się każdy na innym kontynencie, tak żeby się odizolować od reszty. Widać chłopcy nie mogli się zdecydować, i czwórka Mgdeburczyków nie mogła bez siebie żyć: “Cały rok był tak bardzo burzliwy i świetny, przeżyliśmy to wszystko wspólnie razem, - dlatego też chcieliśmy razem, jako zespół zejść na ziemie, i odpocząć od tego wszystkiego”, wyjaśnia Bill. Podczas urlopu nie było żadnych dziewczyn. Jednakże na dzień dzisiejszy chłopcy chcą pozostać solo, aby cały czas móc poświęcić na swoją karierę i skoncentrować się na nadchodzący nowy rok, który zapowiada się równie burzliwie jak mijający! “Teraz jesteśmy w pełni wypoczęci i naładowani pozytywną energią!”, mówi Tom. Opaleni na brązowo po swoim wymarzonym urlopie, chłopcy od razu zabierają się do pracy! Do nowego singla “Rette mich”(wychodzi 24 lutego), trzeba nakręcić jakiś odjechany teledysk. “Zrobiliśmy tą piosenkę zupełnie na nowo - ta obecna wersja stała się zupełnie inna!, mówi Bill. “Mój głos po mutacji stał się dużo bardziej głębszy, dlatego też teraz ta piosenka brzmi zupełnie inaczej niż na albumie. Jest dla nas bardzo ważne, aby na płycie z tym singlem mogli znaleźć jeszcze coś nowego, inaczej byłoby to nudne!”. Aby fani nie popadli w nudę, Tokio Hotel 4 lutego wyrusza znowu w trasę, - ale tym razem będą grać w dużo większych halach. I wtedy będą znowu robić to, co im najlepiej wychodzi: dawać czadu na scenie!
TOKIO HOTEL: Dziki! Zuchwały! Tajemniczy! Oto nowy Bill! Tylko w BRAVO Megagwiazda, zdradza wszystko o swojej zaskakującej przemianie….
Cool! Totalnie rockowy! Oto nowy styl Tokio-Billa! Zamiast mangowej fryzury, pół długie, postrzępione włosy. Sexy! Uwodzicielsko! Dojrzale! Tak właśnie, zaskoczył Bill (16) cały zespół BRAVO, na najnowszej sesji zdjęciowej, dla BRAVO. “Sam jeszcze muszę się przyzwyczaić do tego nowego wyglądu”, przyznaje się wokalista zespołu Tokio Hotel. “Miałem po prostu ochotę na jakąś zmianę”! Nowy wygląd Billa ma dopiero parę dni. Jedyne ekskluzywne zdjęcia, jako pierwsze pokazuje wam BRAVO. Wspaniała niespodzianka dla fanów. Cały zespół jest również zachwycony efektem końcowym. Jego brat Tom, mówi:” Dobrze teraz wygląda. Szybko się przyzwyczaiłem!”. Wszystko do siebie pasuje: stylowa obroża z lwem, rzemyki, grube obrączki i oczywiście typowy czarny lakier na paznokciach! Super! Inni członkowie zespołu: Tom, Gustav, Georg zostali przy swoim starym wyglądzie. “Jeśli mam ochotę, na jakąś fryzurę, to po prostu ją robię!”, mówi basista Georg (18). “Ale, obecnie nie zamierzam jej zmieniać”, mówi Georg. A jak się mają nowinki, co do drugiej części trasy koncertowej “Schrei”? “Tak, scena będzie jeszcze bardziej, wypasiona! Mamy, co do tego dwie różne koncepcje. Będzie więcej światła, chcemy, aby, fani mogli przeżyć coś zupełnie nowego! Na pewno! Samotny, nowy Bill, jest największym kreatorem wśród fanów. Fani na pewno będą zaskoczeni nowym wyglądem frontmena Magdeburskiego zespołu rockowego. Czy ich show również się zmieni? Teraz koncerty z trasy będą odbywać się w dużych halach, “Dlatego potrzebowaliśmy dużych zmian,…dzięki czemu, fani dostaną od nas dostać kopa w tyłek”, wyjaśnia Bill. Tylko żeby nie powstało z tego zdane nieporozumienie: “Nie chodzi o zamieszanie, wokół drugiej części trasy, ale o koncerty poprzedzające”, dodaje brat bliźniak Billa. Najbardziej cieszą się z tego fani, którzy będą mieli jako pierwsi, jedyną okazję zobaczyć nowego Billa…
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO’04 *
Co czyni nas silnymi! Ekskluzywnie w BRAVO Bill i Tom piszą o tym…
Stres w szkole, szykany na przerwach! Skazani na siebie w domu. Takie doświadczenia życiowe, których doświadczyli Bill i Tom, uczyniły z nich to, kim są dzisiaj: odważni, luzaccy i pewni siebie! W BRAVO bliźniacy z Tokio Hotel, z jakimi problemami musieli walczyć…
Od Toma
Przyjaźń jest dla mnie naprawdę bardzo ważna, dodaje ona mi siły. W szkole po raz pierwszy miałem kumpla. Zawsze szukaliśmy zaczepki wśród czwartoklasistów. Uważaliśmy to za strasznie fajne. Nieważne, że byliśmy dosyć mali i młodzi w przeciwieństwie do tamtych chłopaków, zawsze dawaliśmy radę ich pokonać. Niestety teraz mój ówczesny kumpel musiał się wyprowadzić i przeniósł się do innego miasta, byłem wtedy bardzo smutny. Od tamtej pory już nigdy się nie widzieliśmy. On był moim prawdziwym, jednym przyjacielem. Ponieważ nasi rodzice cały czas byli zajęci pracą, ja i Bill staliśmy się dziećmi klucza, oznacza to, że albo sami przesiadywaliśmy w domu, albo szliśmy do babci. Ale nawet jeśli nie mieli dla nas czasu, powracaliśmy do naszego “skarbu” (świetlica), którego patologicznie nienawidziłem. Po pierwsze nie nadawaliśmy z innymi dziećmi na tych samych falach, a jedzenie było nie do zniesienia, ponieważ zawsze dostawaliśmy “Tote Oma” (dosł. Zmarła babcia), było to jakieś dziwne mięso z ohydnym sosem, a po trzecie trzeba tam było robić zadanie domowe. Tylko gdy zrobiliśmy nasze zadania, mogliśmy się pójść bawić. Z dziewczynami zawsze wiele się działo, gdy chciało się z nimi w zagrać w siatkę, to już któraś musiała się zakochać w którymś z nas. Później dostawaliśmy listy miłosne, w których zawsze było to samo: “Spotkamy się w rurze? Tak, nie, a może jednak?. To była taka rura, po której można się było wspinać, w której wnętrzu zawsze wszyscy się całowali. Ponieważ ja i Bill tak bardzo nienawidziliśmy tego miejsca mogliśmy już do niego nie chodzić, ale niestety później przyszedł czas na przedszkole, które również nie za bardzo przypadło nam do gustu. Musiałem tam układać jakieś puzzle, ale jasne sprawa, że tego nigdy nie robiłem. Kiedy już w końcu miałem iść do szkoły, na początku strasznie się cieszyłem, jeszcze dzisiaj przypominam sobie jak wyglądała moja paczuszka szkolna, w której nie było tylko samych słodyczy, ale również moje pierwsze pisaki, pióro, kredki i wiele innego wyposażenia szkolnego. Na myśl o tym naprawdę bardzo się cieszyłem. I po tym pierwszym dniu w szkole naprawdę nie mogłem się doczekać następnego, bardzo dobrze się po nim czułem. Ale gdybym przewidział to, że później będzie tak beznadziejnie jak w przedszkolu, w ogóle bym się tam nie wybierał! Już na drugi dzień stwierdziłem, że to totalna beznadzieja, podczas lekcji nie mogliśmy ze sobą rozmawiać, nam to wcale się nie podobało. Nasza nauczycielka, od samego początku jakoś nie specjalnie za nami nie przepadała, sami byśmy jej nigdy za nic nie przeprosili, ale mama nas do tego zmuszała, w każdym razie, ja nigdy się nie poddawałem, i nie pozwoliłem się podporządkować komukolwiek, nawet mamie. Nawet na myśl o szkole, mama nie robiła jakiś specjalnych zadym. Zawsze miałem z nią kontakt. Zawsze pomagała mi i Billowi w rozwiązaniu każdego problemu. Zawsze mogliśmy o wszystkim sami decydować - dlatego też dzisiaj wiem czego chce a czego nie. Co na pewno zawsze chce, to spaghetti babci, gotuje po prostu rewelacyjne, a ten sos, super. Nawet kiedyś próbowałem ugotować coś takiego, ale jakoś mi nie wyszło. To już musi być jej słodka, kucharska tajemnica. Dlatego zawsze po lekcjach udawaliśmy się do babci na jedzenie. W Magdeburgu mieszkała naprzeciwko naszej szkoły. Dziadek był moim wzorem do naśladowania, aby mu zaimponować, nauczyłem się karate, ale kiedyś wyspowiadałem mu się z tego, że tak naprawdę nie lubię tego sportu. Na początku myślałem, że będzie zawiedziony, ale dla niego to było OK. Po skończeniu czwartej klasy wyprowadziliśmy się na wieś, a tam byliśmy gnębieni przez innych chłopaków, którzy do czasu naszego przyjazdu otrzymywali listy miłosne, a od tamtej pory to dostawaliśmy je wszystkie, i tak jest też do dzisiaj…
Od Billa
Nigdy nie miałem tego problemu, że jestem sam! W przedszkolu, zawsze było wiele domków, placyków zabaw gdzie można było się udać razem z przyjaciółmi. Już wtedy tego nie lubiłem i wolałem zostać cały dzień w domu. Na samą myśl o szkole chciało mi się rzygać. Ale bez tego człowiek będzie miał wiele trudniej w życiu, i tylko dlatego do niej chodziłem. Jestem taki szczęśliwy, że mam moją mamę, która jest dla mnie bardzo ważna. Zawsze nam pomagała i zachęcała nas do wszystkiego, nawet do muzyki! Wcześniej nawet woziła cały nasz zespół na różne koncerty. To było fajne, ale to nie oznaczało zupełnej swobody, w domu istnieją reguły i granice. Ale nie było tak źle. Naprawdę źle, było wtedy, gdy nasi rodzice się rozwodzili, mieliśmy wtedy 10 lat. To było takie dziwne uczucie, że już tata więcej nie będzie z nami mieszkać. Wtedy to było straszne. Ale nie miałem już więcej z tym tak wielkiego problemu, ponieważ, teraz wiele rzeczy rozumie lepiej. Najgorzej jest wtedy gdy rodzice są razem tylko ze względu na dzieci. Z naszą mamą zawsze wszystko było świetnie, i tylko raz była na nas naprawdę wściekła i zawiedziona. Było to na jednym ze szkolnych spotkań rodziców, na którym usłyszała wiele narzekań na mnie i Toma ze strony nauczycieli, byli rodzice, którzy przez nas chcieli przenieść swoje dzieci do innych klas. Wiadomo, że mama nie była zachwycona, ale również rodzice, tych dzieci, którzy mieszkali na wsi, odwzajemniali się tylko wobec nas i nie byli w stosunku do nas dosyć szczerzy. Mieli nam za złe, że pozwalano nam zostawać do tak późnych godzin na dworze, a to było naprawdę super. Nigdy nie potrzebowałem prosić mamy na kolanach żebym mógł wyjść z domu. Kolejnymi osobami, którzy nas zawsze wspierali to nasi dziadkowie, którzy są naszymi największymi fanami. Kolekcjonują wszystko, co nas dotyczy, nagrywają każdy program z nami, nawet mają wszystkie numery BRAVO! Im zawsze mogłem ufać. Co innego miało miejsce w szkole: tam mieliśmy tylko jednego prawdziwego przyjaciela Andreasa, z innymi nie chciałem spędzać swojego wolnego czasu, ponieważ wszyscy inni byli fałszywi i wrogo nastawieni do nas. Po za tym, często byłem wyzywane od świrów i pedałów, ale było mi to zupełnie obojętne - a dzisiaj też mnie to nie obchodzi! Miałem tylko jedno hobby: muzyka, które zostało mi do dzisiaj. Jeśli mam trochę wolnego czasu kładę się na sofie i oglądam telewizję, albo organizuję imprezy. Próbowałem nawet kiedyś jeździć na koniu, nawet, jeśli bardzo się ich bałem. Na szczęście nic mi się nie stało, nigdy nie miałem jakiś poważnych wypadków. Tylko raz zdarzyło mi się, że musiałem iść do szpitala, ale nie było to nic poważnego: komar ugryzł mnie w ucho, a na nie jestem uczulony. Było naprawdę świetnie, że Tom codziennie przychodził mnie odwiedzać, to było naprawdę kochane z jego strony. Jedyną rzeczą, której nie lubię w nim, to jego zachowanie w typu macho. No dobra i jego styl też mi nie leży, ale to jego sprawa. Od zawsze robiliśmy to, co chcieliśmy, to naprawdę zadziwiające, jak bardzo nasze życie się zmieniło. Ale to sprawia nam przyjemność, nawet, jeśli jest to teraz bardziej stresujące niż bym sobie to wyobrażał! Każdy myśli:, jeśli jest się gwiazdą można mieć wszystko, a to nie prawda! Naprawdę ciężko pracujemy na nasz sukces, ale to jest tego warte. Nie chce nigdy robić niczego innego jak tworzyć muzykę. Wiele pyta czy odniesiony przez nas sukces zmienił nas, myślę, że nie. Mamy naszą rodzinę! Pozostanę sobą! Ambitny, czasami leniwy, dowcipny i trochę egoistyczny, obojętne, co inni o mnie myślą. A najważniejszymi osobami w moim życiu zawsze pozostaną moja mama, mój brat Tom i nasz zespół - Tokio Hotel!
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO’03 *
GUSTAV: “Bardzo mi się podoba to, gdy fani wysyłają nam teksty swoich piosenek!
GEORG: “Gustav i Bill wolą grac w Monopoly!”
TOM: “To mi dostaje się najwięcej lasek!”
BILL: “Poszukuje prawdziwej miłości!”
Chłopcy z Tokio Hotel mogą mieć prawie każdą! Ale czy naprawdę tego chcą? BRAVO rozmawia z Tomem, Billem, Gustawem i Georgem o piszczących fanach, seksie z fankami i dzikich nocach….
Miało to miejsce parę tygodni temu, kiedy to Tom został przyłapany na gorącym uczynku. Przebywał na przyjęciu, uwieszony na pewnej tajemniczej blondynce, trzymając ją za pośladki. Ale nie tyko chłopcy z Tokio Hotel potrafią dawać czadu. Nic dziwnego w sumie to miliony fanek zrobiłoby wszystko za spędzenie nocy z Billem, Tomem, Georgem lub Gustawem. BRAVO spytało chłopaków jak bardzo potrafią być nieobliczalni…..
BRAVO: No chłopaki tak z ręką na sercu, czy naprawdę tak często ciągniecie za sobą swoje fanki?
Tom: Tak, można tak powiedzieć. Wiele razy to już wypalało. Do tego pasuje takie powiedzonko: “W każdym porcie powinno się mieć jakąś dziewczynę!”, ale my też jesteśmy jeszcze dosyć młodzi.
Georg: Bill i Gustav często wpadają na pomysł: “Ej, chodźcie zagramy wieczorem w Monopoly”, ja i Tom stawiamy na bardziej ambitniejsze plany. (śmiech)
Tom: Bill zawsze powtarza, że wierzy w prawdziwą miłość, ale ja jestem zdania, że tej prawdziwej miłości trzeba szukać - w przeciwnym razie człowiek jej nie znajdzie, a ja jestem w pogrążony w bardzo intensywnych poszukiwaniach.
BRAVO: A w jaki sposób?
Georg: Kiedy widzimy jakieś słodkie fanki, pozwalamy sobie na wymianę numerów. Potem zdzwaniamy się, następnie mówimy im numer pokoju w hotelu, one przychodzą na górę i wtedy można sobie z nimi w spokoju porozmawiać…
Bill: Tak a jeśli jeszcze raz jesteście w tym samym mieście to znowu do nich dzwonicie. Po prostu super!
Tom: Słuchaj no, tacy już jesteśmy!
BRAVO: A czy fanki same, z własnej inicjatywy wpraszają się do waszych pokoi hotelowych?
Bill: Nie, tyko gdy Georg lub Tom zaproszą ich do pokoi. Tom: Dokładnie, u mnie to wszystko dzieje się całkowicie legalnie.
BRAVO: Komu dostaje się najwięcej panienek?
Tom: No to chyba nie ma żadnych wątpliwości co do tego!
BRAVO: Co znaczy dla was takie prawdziwe rockowe życie?
Georg: Zabawa na scenie!
Gustav: Co dwa tygodnie myć zęby!
Bill: Iii, nieee. To ohydne!
Gustav: To jest Rock!
Tom: Jeszcze nie żyjemy nim na całej fali. Do Rocku należą również festiwale, biwakowanie, a my tego nie lubimy.
Bill: Dajemy czadu i na scenie i na imprezach!
Tom: Tak, na przyjęciach jest mi obojętne, ważne żeby się dobrze bawić i wyjść z niego cało :D!
BRAVO: Nieważne, gdziekolwiek byście się nie pojawili wywołujecie entuzjazm, jak się tym czujecie?
Bill: Ja osobiście uważam to za naprawdę fajne, że nasi fani piszczą za nami tak długo aż nie znikniemy im z oczu. Cieszę się, gdy oni się cieszą, wydaje mi się to być całkiem normalne. Wcześniej też było wiele osób, których uważałem i uważam za świetnych, i których chciałem koniecznie poznać. Nawet nie wiecie jak wielką przyjemność i radość sprawiało mi, gdy mogłem powiedzieć, chociaż krótkie “Witaj”. Dlatego też bardzo troszczymy się o naszych fanów.
Tom: Kontakt z fanami jest ważny, jesteśmy im bardzo wdzięczni. Wiele gwiazd zapomina z czasem, że dzięki fanom w ogóle by nie istniało. My o tym nie zapominamy i nie zapomnimy, bo są oni dla nas bardzo ważni!
BRAVO: A czy nie przeraża was to jak bardzo fani za wami szaleją?
Georg: Czasami. Kiedyś, gdy pojechaliśmy na jakiś festiwal, to, gdy jakaś dziewczyna podeszła do nas jedna dziewczyna, która chciała podać nam dłoń. Bardzo się bałem, że zemdleje z wrażenia, i że nie zdążę jej złapać w tym tłumie.
Bill: To było po prostu straszne. Nigdy nie wiem, co mam robić w takich sytuacjach.
BRAVO: Czy macie już jakieś swoje sposoby na uspokajanie dziewczyn?
Bill: Tak, ja na przykład staram się zachowywać i rozmawiać z nią tak normalnie. Wtedy się uspokajają, ponieważ zdają sobie sprawę z tego, że ja też jestem tylko człowiekiem. Najważniejsze jest to, aby zachować spokój, gdy spotyka się fanów. W przeciwnym razie zachowywaliby się nieswojo i niespokojnie.
Tom: Tak, ale gdy ją bierzesz w ramiona, czy chcesz przytulić, bywa jeszcze gorzej.
Georg: Wtedy jeszcze bardziej szaleją.
Tom: Tak, przy Georg to jeszcze jakoś się trzymają, gdy on je złapie w mocnym uścisku, wtedy jest OK.
Bill: Robimy wtedy jakieś kawały, żarty i wtedy atmosfera się trochę rozluźnia.
BRAVO: Wiele waszych fanów stylizuje się dokładnie tak samo jak wy….
Bill: …zawsze o tym marzyłem. Cieszy mnie to, gdy każdy robi swoje, próbuje odnaleść swój własny styl. Ale oczywiście cieszę się również wtedy, gdy inni uważają mój własny styl za fajny, i próbują go naśladować. Myślę, że poprzez naśladowanie czyjegoś, można odnaleźć swój własny styl.
Tom: Byłoby świetnie, gdybyśmy mogli zagrać koncert dal naszych sobowtórów. Głośni mali sobowtóry Billa, Toma, Georga i Gustava, no świetnie po prostu!
Bill: Małego Toma to ja jeszcze nigdy nie widziałem!
BRAVO: Czy macie wielu chłopaków wśród fanów?
Tom: Tak, jest paru, ale są tak samo traktowani jak cała reszta, również otrzymują autografy. Ale wiecie, co, t takie trochę dziwne uczucie, kiedy to chłopaki też nas lubią i stawiają na nas.
Bill: Gustawa dostała chyba najwięcej listów od chłopaków. A właściwie, myślałem, że to ja dostanę ich najwięcej, ponieważ wielu z nich myśli: “On się maluje, to pewnie woli chłopaków”.
Georg: Ale jakby nie patrzeć, to Gustav tak jakby stoi z boku.
Gustav: Bardzo śmieszne!
Bill: Hmm, może wolą bardziej jakiegoś rozbudowanego perkusistę….
BRAVO: Czy fani dzwonią też na wasze komórki?
Bill: Wszyscy mamy nowe numery, a jeśli naszym fanom jakimś cudem, to wtedy dzwonią, oj dzwonią. Ale kiedy się dodzwonią to nigdy nie mówimy, kim naprawdę jesteśmy. Używamy fałszywych danych, i gdy odbieramy to mówimy “Tutaj Hansi”, czy coś w tym rodzaju.
Tom: Ja to jak odbieram telefon to tak cichutko zaczynam pojękiwać, a gdy zaczynam rozmawiać to zaczynam się śmiać.
Bill: Obecnie nie mamy zbyt wiele wolnego czasu na utrzymywanie jakiś kontaktów. Takie pogawędki z fanami mogą być także trochę denerwujące.
BRAVO: Co przysyłają wam fani?
Georg: Tony listów miłosnych, zdjęcia, rysunki i pluszami. Bill: Kasety wideo i kasety magnetofonowe.
Gustav: Uważam, za bardzo fajne gdy fani wysyłają nam jakieś swoje teksty piosenek lub tez jakieś przemyślenia przelane na papier.
Tom: Nawet napisało do nas paru rodziców, którzy uważają nas za cool, colo ich dzieci też chcą zakładać grupy muzyczne. To jest świetne! Tak to by pewnie włóczyli się bez sensu po ulicach. Ale w pokojach prób ćwiczą i roztaczają wokół siebie tajemniczą atmosferę.
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO’02 *
..::Bill::..
Wokalista zespołu Tokio Hotel - Bill to naprawdę ktoś zupełnie wyjątkowy. Ale nie wszyscy wiedzą, jaki potrafi być z tego 16-latka dziwak…
Bill to kreatywna głowa w Tokio Hotel. Ten 16-lretni lider zespołu, sam komponuje wiele piosenek Tokio Hotel oraz często pisze do nich teksty…
>Przypominasz sobie jak nazywała się twoja pierwsza piosenka, którą napisałeś?
BILL:Tak, miałem wtedy 9 lat. Ta piosenka został napisana dla naszej babci, która w tamtym czasie zmarła. Nazywa się “Traurig” (zmartwiony). Dla Tokio Hotel na pewno nie znaczyłaby za, wiele, ale “Leb die Sekunde” (żyj sekundą) również jest dosyć stare - a teraz mieści się na naszym albumie!
>No i dzięki niemu zyskaliście tak wielki sukces: 200 000 sprzedanych płyt. Jak podoba ci się twoje dotychczasowe życie?
BILL: To sprawia naprawdę bardzo dużo przyjemności! Ale jakby nie patrzeć, jest to dosyć stresujące. Wiele osób myśli, że skoro ktoś wydał płytę to zarabia dużo kasy i przebywa tylko w towarzystwie wyższych sfer. Ale gdyby tylko wiedzieli, że garderoba podczas wielkich imprez i koncertów są bardzo małymi kabinami. Ale tak czy owak jest bardzo miło i przyjemnie…
>Co musiałoby się wydarzyć, abyś musiał opuścić Tokio Hotel?
BILL: Absolutnie nic! Zespól to dokładnie to, czego zawsze chciałem. I jestem za to tak bardzo wdzięczny, że w tak młodym wieku udało mi się przebić i tworzyć muzykę. Każdego dnia cieszę się na myśl o następnym dniu..
>Kto jest dla ciebie najważniejszy w życiu?
BILL: Moja mama, mój brat bliźniak - Tom, no i oczywiście zespól Tokio Hotel.
>Czy są takie rzeczy, o których ani twoja mama ani twój brat o tobie nie wiedzą?
BILL: Nie! Mówimy sobie wszystko. Z moją mamą mogę rozmawiać, o czym tylko chcę. Naprawdę nie ma nic, o czym by o mnie nie wiedziała. Tak samo jak jest między mną i Tomem.
>Czy twój stosunek do rodziców był zawsze tak dobry jak teraz?
BILL: Tak, od zawsze oswajali nas z muzyką, wozili nas z jednego występu na drugi. Rodzice grają w moim życiu wielką rolę, i uważam, że to było dobre posunięcie z ich strony, ze wychowywali ans dosyć bez stresowo. Oczywiście istnieją pewne reguły, ale nasze relacje są super.
>Co się czuje, gdy czyta się list miłosny od fanki?
BILL: To naprawdę świetne uczucie, super i ogólnie cieszę się na każdy nowy list. Ale czasem też mam co do tego wyrzuty sumienia.
>A dlaczego?
BILL: Nasi fani tak wiele czasu poświęcają na napisanie swoich listów. Piszą w nich super słodkie rzeczy. Ale najgorsze jest to, że nie można na nie odpowiedzieć, bo czasu na to brakuje.
>Czy masz jeszcze jakieś marzenia?
BILL: No jasne! Bardzo by nam zależało na tym, abyśmy mogli zagrać koncert w Tokio. To byłoby super ekstra wydarzenie!
..::Tom::..
Nosi najbardziej odjechane ciuchy, najlepsze gatki na każdą sytuacje no i najwięcej lasek - w wywiadzie Tom (16) zdradza wszystkie sekrety swojego rockowego życia!
Tom (16) nie jest tylko gitarzystą zespołu Tokio Hotel, ale również największym podrywaczem. Wraz ze swoim anielskim wizerunkiem i gatkami na każdy temat, po prostu hipnotyzuje każdą dziewczynę. W wywiadzie brat bliźniak Billa zdradza, że tak samo było jeszcze zanim chłopcy z Tokio Hotel stali się gwiazdami…
>Powiedz no, Tom, czy tylko po to zająłeś się muzyką, żeby więcej lasek na ciebie leciało?
TOM: Nie, skąd ja tego nie potrzebuje. Dziewczyny latały za mną już w podstawówce. Ciągle dostawałem jakieś listy miłosne, od zawsze nieźle wyglądałem (śmieje się). Postanowiłem tworzyć muzykę, ponieważ od zawsze było to moim marzeniem, aby kiedyś móc to robić na poważnie.
>Jak nauczyłeś się grać na gitarze?
TOM: Mój ojczym miał szkołę muzyczną. Nauczył mnie podstaw, ale reszty nauczyłem się zupełnie sam. Ćwiczyłem tak długo, aż nie nauczyłem się danego chwytu.
>Czy miałeś jeszcze jakieś inne hobby?
TOM: Tak, na przykład malowanie graffiti. Jakiś czas temu wychodziło mi to naprawdę świetnie. Najpierw zaczynałem na papierze, a dopiero po jakimś czasie na murach. Zawsze chciałem pomalować jakiś wagon kolejowy, ale jakoś nigdy nie starczało mi na to odwagi. Sztuka była zawsze moją ulubioną dziedziną, i myślałem nawet o tym, żeby w przyszłości studiować grafikę. Ale muzyka zawsze stoi u mnie na miejscu pierwszym.
>Jaka była pierwsza piosenka, jaką nauczyłeś się grać?
TOM: “Knockin’On Heaven’s Door”, w wykonaniu Guns N’Roses. Dzisiaj współtworzę melodię do naszych piosenek, ale teksty piosenek zawsze pisze Bill.
>Czy jesteś prawdziwym Rocerem?
TOM: Nie, takim ludziom to wszystko jest zupełnie obojętne, robią swoje, i mają wszystko w d****, gdy coś jest nie tak. Ja sam jestem lekko drażliwy, i strasznie niecierpliwy.
>Ale to ty masz zawsze najwięcej panienek?
TOM: Bill zawsze powtarza, że wierzy w prawdziwą miłość. Ja jestem zdania, że człowiek musi szukać tej prawdziwej miłości, bo przeciwnym wypadku jej nie znajdziemy. A ja właśnie jestem na intensywnych poszukiwaniach (śmieje się).
>Jak dajesz dziewczynie do zrozumienia, że się nią interesujesz?
TOM: Jeśli uważam, że dziewczyna jest fajna, staram się nawiązać z nią kontakt wzrokowy - taki intensywny, aby zrozumiała, że coś od niej chcę. Jeśli ona zrobi to samo, tzn. też nawiąże ze mną kontakt, podchodzę w tedy do niej i zaczynam rozmowę, zawsze wpadnie mi coś do głowy…
>A jak dziewczyna może wzbudzić twoje zainteresowanie?
TOM: Krótkie spódniczki i buty na wysokim obcasie, uważam, że wyglądają seksy, ale najważniejszy jest słodki wyraz twarzy…
..::Gustav::..
Największy błazen w całym zespole. Gustav (17) w szkole podstawowej zawsze przeszkadzało mu to, że był bardzo niski. Dzisiaj nie robi sobie z tego zupełnie nic…
Gustav jest największym klownem w zespole. Wielka buźka, która zawsze znajdzie odpowiedni tekst na każdą sytuację. W BRAVO opowiada o swoich najgorszych przeżyciach oraz o swoich akcjach pod kryptonimem “podryw”.
>Czy zawsze miałeś takie śmieszne gatki. Czy w szkole byłeś klasowym klownem?
GUSTAV: W szkole podstawowej byłem najmniejszy z największą gębą. Ale jak na swój wzrost byłem dosyć agresywny. Bardzo śmieszne, że taki mały brzdąc tak często potrafił wszczynać duże bójki.
>Czy przeżyłeś w swoim życiu jakieś nieprzyjemne wydarzenia?
GUSTAV: Gdy byłem dosyć mały, bawiłem się ogniem i podpaliłem sobie przez to spodnie. Na szczęście w porę moim kolegom udało się to ugasić, to było naprawdę straszne głupie z mojej strony.
>Czy często się zakochiwałeś?
GUSTAV: Dwukrotnie. Jedna była już w innym związku, a druga mieszkała za daleko ode mnie, a to na tym nie polega.
>Czy pytałeś kiedyś kogoś, o rady w sprawach dziewczyn?
GUSTAV: Tak, moją siostrę, Franziska, która ma 25 lat. Często dawała mi jakieś wskazówki, jak powinienem się zachować wobec, takiej jednej dziewczyny, która czekała razem ze mną na szkolny autobus i którą koniecznie chciałem poznać. Ale jakoś nie starczyło mi odwagi na to żeby do niej zagadać.
>Czy nadal mieszkasz u siebie w domu?
GUSTAV: Tak, w domku jednorodzinnym. Jestem bardzo szczęśliwy gdy siedzę w swoim pokoju, który jest stosunkowo duży. Stoi w nim moja perkusja oraz akwarium. Ale ćwiczyć na mojej perkusji mogę dopiero od 17, ponieważ pod naszym domem znajduje się zakład pogrzebowy, a oni nie lubią mojego walenia w perkusję…
>Podczas grania na perkusji, musisz wykazywać duże wyczucie rytmu w waszych piosenkach. Czy od zawsze chciałeś zostać perkusistą?
GUSTAV: Gdy byłem mały, jedząc śniadanie uderzałem palcami w stół. Po jakimś czasie mój ojciec postanowił zapisać mnie do szkoły muzycznej, a tam podjąłem naukę w klasie perkusji. Chciałem także spróbować swoich sił na gitarze, ale do tego miałem zbyt duże i niezgrabne palce. No przecież nie wymienię sobie palców. W każdym bądź razie, nie potrafię tak nieźle zasuwać na niej jak to robi Tom!
>Czy narkotyki, są dla ciebie jakimś tematem?
GUSTAV: Nie palę i nie biorę żadnych narkotyków, ale jeśli chodzi o wypicie czasem jakiegoś piwka to spoko, ale staram się nie doprowadzić się do nie wiadomo, jakiego stanu. Nic nie poradzę na to, jak niektórzy potrafią się zachowywać po spożyciu niektórych rzeczy. Człowiek powinien wiedzieć, gdzie jest granica.
..::Georg::..
Basista Georg (18) na pierwszy rzut oka wydaje się być niedostępny i oziębły. Ale tak naprawdę potrafi być też bardzo uczuciowy…
Georg z jednej strony to twardy facet, a z drugiej mięczak. Niedostępny i oschły, na pierwszy rzut oka, ale przy bliższym poznaniu wydaje się być bardzo sympatyczny. Jest typem, który zanim coś powie dobrze się nad tym zastanowi. Z wiekiem 18-tu lat, Georg jest najstarszym pośród członków zespołu.
>Czy czuje się jako starszy tatuś całego zespołu?
GEORG: Nie, między mną a bliźniakami jest tylko dwa lata różnicy. Jasne bywają momenty, w których inni dziwią mi się, że zadaje się ze smarkaczami, ale mi to nie przeszkadza, jakoś specjalnie się tym nie przejmuję. Wszyscy, cała czwórka, znaczymy dla siebie wiele i nie ważne czy mamy 16 czy 18 lat.
>W tym roku miałeś okazję odwiedzić budynek Bundestagu. Jak ważne było to dla ciebie?
GEORG: Bardzo ważne. Nie mogę pojąć myślenia innych ludzi, których zupełnie nie interesuje, na przykład, która partia zasiada w parlamencie, a potem są pretensje do każdego z osobna.
>Czy tu też dzielisz ludzi na byłych enerdowców i erefenowców?
GEORG: Dla mnie ten cały podział to wielka bzdura. Zjednoczenie miało miejsce w latach’90 XX wieku, a to dosyć dawno temu. Jak dla mnie i wszystkich tych ludzi, których znam, dla nas nie jest to żaden temat, czy ktoś jest byłym enerdowcem czy erefenowcem, przecież wszyscy jesteśmy Niemcami.
>Cofnijmy się parę lat wstecz. Kiedy zaczynają się dla ciebie wspomnienia z dzieciństwa?
GEORG: Musiałem mieć wtedy trzy, cztery lata. Siedziałem na korytarzu, i patrząc się w okno zauważyłem, że na drzewie jest wiele kruków. Kiedy spałem w moim łóżeczku, miałem bardzo często koszmary, które dotyczyły kruków, było bardzo ciemno, zupełna ciemność przed moimi oczami, muszę przyznać, że miałem wtedy stracha.
>W piosence “Gegen meinen Willen” chodzi o rozwód rodziców. Twoi rodzice również się rozeszli.
GEORG: Tak, ja zostałem mieszkać wraz z moją mamą, która starała się mnie wychować jak najlepiej. Ale z moim ojcem, już dawno nie miałem żadnego kontaktu.
>Co ci się podoba w dziewczynach?
GEORG: To jeśli potrafię się z nią dobrze dogadać. Nie powinna też ograniczać swoich wypowiedzi tylko do “tak” i “nie”, dobrze świadczy o niej gdy ma swoje własne zdanie w wielu sprawach. A i powinna zaakceptować i tolerować to, że dla mnie muzyka zawsze stoi ponad wszystko.
>Twoje motto życiowe brzmi: “Żyj marzeniami!”, co dokładnie chcesz przez to powiedzieć?
GEORG: Chciałbym wybrać się w jakąś podróż, dużo zobaczyć, dużo usłyszeć. To naprawdę bardzo inspirujące.
>Ciebie i całą resztę zespołu fascynują duże miasta - metropolie, z własnymi hotelami, dlatego nazwaliście się “Tokio Hotel”.
GEORG: To brzmi naprawdę świetnie. Mogliśmy się w zasadzie nazwać również “Berliner Rasthof” (przystanek Berlin), ale to już zupełnie nie brzmi tak seksy.
..::TOKIO HOTEL za kulisami::..
Prywatnie jak nigdy jeszcze - tak właśnie Tokio Hotel wygląda na swoim pierwszym DVD! Ten dwuletni film, pokazuje wszystkie sceny z życia młodych Tokijczyków, od czasu śniadania, w łóżku a nawet w WC! Przedstawiamy wam niektóre screeny z tego DVD….
>Super, w tak intymnych sytuacjach, jak ta, chyba jeszcze nikt z was nie widział naszego Toma! Dzisiaj z pewnością nie pozwoliłby się dać sfilmować podczas gdy siedzi na sedesie!
>Patrzcie, patrzcie! Basista Georg pokazuje się zza prysznica w stroju Adama. Po takim pokazie z pewnością wiele fanek, wykąpałoby się razem z nim…
>Aha- to tak Bill stylizuje swoje włosy. Już wtedy miał ten swój świetny mangowy fryz, który dzisiaj jest jego znakiem firmowym.
>Tom totalnie skoncentrowany: właśnie teraz gra swoją partię gitarową do piosenki “Jung und nicht mehr jugenfrei” w studiu nagraniowym…
>Bill podczas przesłuchania: wygląda na to, jakby już wtedy przygotowywał się do kręcenia wideoklipu do “Schrei”. Po sesji zdjęciowej jest z siebie bardzo dumny: ” Wszyscy powiedzieli, że mam bardzo dobry głos”.
>Georg i Tom w studiu, opowiadają sobie właśnie o sowim występie. Tom: “Bill nigdy nie ma ochoty pomóc nam podczas taszczenia naszych instrumentów - ale już ja go do tego zmuszę!”.
>Perkusista Gustav jako niespełniony kucharz: zanim ugotuje makaron, najpierw musi zapoznać się z instrukcją w książce kucharskiej.
>Bill i Gustav nakrywają do śniadaniowego stołu. A to jest tylko dowodem na to, że już od bardzo dawna wszyscy chłopcy są bardzo dobrymi przyjaciółmi…
>…ale nie tylko jako zespół, ale również jako długoletni kumple pracowali na swój sukces!
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO’01 *
To trasa roku, na która BRAVO zabiera cię ze sobą!
Cała sala drży w posadach, w powietrzu wisi entuzjastyczna atmosfera. Tokio Hotel w trasie: jest świetnie, jest gorąco, jest nie do opisania. BRAVO pokazuje wam najlepsze zdjęcia z Mega-koncertu Tokio Hotel.
No tutaj to można czuć się bezpiecznym! Za kulisami trwają przygotowania, w Mittelhessen-Arena w Wetzlar ochrona biega wtem i na zad. Pilnują by żadna z niepowołanych osób nie zakłócała spokoju niemieckiemu super zespołowi. Ale BRAVO otrzymało pozwolenie na wejście i zostali zaproszeni na jeden cały dzień z ich trasy koncertowej. W ich małej, ale przytulnej garderobie (chłopcy popijają sobie herbatkę z mięty z cukrem), czterech Magdeburczyków siedzi na czerwonej kanapie, słuchają muzyki, grają w PSP, albo w piłkarzyki.
BRAVO: Zaraz będziecie wychodzić na scenę. Jak się czujecie?
Georg: Przed naszymi występami zawsze jesteśmy nieco zdenerwowani.
Tom: Ale gdy tylko wchodzę na scenę, ten cały stres i nerwy mijają jak za pstryknięciem palców!
BRAVO: A jak czuje się człowiek, gdy gra przed 5.000 fanów, którzy niesamowicie krzyczą?
Gustav: Człowiek czuje się wtedy jakby robił coś niesamowitego, coś o czym wcześniej w ogóle nie marzył. U mnie jest tak zawsze. Jakbym dostał taki zastrzyk adrenaliny!
Tom: Na początku trzeba wszystko sprawdzić. Rozgląda się po scenie, sprawdza czy wszystko jest w porządku, i od razu utrzymuje wzrokowy kontakt z ludźmi z pierwszego rzędu. Przy drugiej piosence zupełnie się rozkręcam i czerpię z tego przyjemność. Potem jest tylko coraz lepiej!
BRAVO: Co właściwie myślicie o tym, że wasi fani tak głośno krzyczą?
Tom: Im głośniej krzyczą tym zabawa podczas wieczoru jest lepsza. Człowiek dostaje istnie gęsiej skórki, szczególnie wtedy, gdy nasza pierwsza piosenka, która zawsze gramy na wstępie “Jung und nich mehr jugendfrei”, dobiega końca.
Georg: Ja dostaje gęsiej skórki, gdy gramy, “Durch den Monsun”, ponieważ wszyscy tak bardzo głośno śpiewają słowa piosenki.
Bill: Dobrze, że mamy coś takiego jak In-Ear-Monitoring (coś w rodzaju podpowiedzi melodyjnej, która płynie w słuchawkach), dzięki czemu słyszymy muzykę dokładnie w naszych uszach. W przeciwnym wypadku, przez tak głośną publikę z pewnością nie bylibyśmy w stanie zorientować się, co gramy w danym momencie. Te słuchawki zostały zrobione specjalnie dla nas. A ja dostałem najładniejsze, które w przeciwieństwie do reszty, nie są kiczowate! (śmieje się)
BRAVO: Czy często zdarza się wam kłócić podczas trwania trasy?
Tom: Nie, wszyscy są za bardzo podekscytowani. Nie mamy też teraz aż tak bardzo wielkiego stresu jak wcześniej. Pomiędzy koncertami mamy za zwyczaj jeden dzień przerwy.
Georg: Nie przebywamy w swoim towarzystwie przez cały czas. Każdy może na noc wyprowadzić się do hotelu.
BRAVO: Więc każdy z was ma osobny pokój w hotelu?
Tom: Tak! Taka sytuacja jest najważniejsza dla Billa. Potrzebuje spokoju, aby mógł się sam w sobie odnaleźć. A w autobusie, którym jeździmy na trasę nie jest to możliwe.
BRAVO: Czy podczas trasy, zdarzały się jakieś nerwowe sytuacje?
Tom: Nie. Znamy się tak długo, że wiemy, kiedy, któryś z nas ma jakieś gorsze dni i swoje fochy. (śmiech)
BRAVO: Jakie znowu fochy?
Tom: Gustav na przykład bardzo szybko się obraża i staje się nadąsany. Ale gdy jest w złym humorze od razu to poznajemy i wtedy zostawimy go w spokoju.
Georg: W Billu denerwuje mnie ten jego egoizm.
Gustav: A poza tym, ostatnio bardzo często się spóźnia!
Bill: Hey! Zdarzyło mi się to tylko raz i to tylko 5 minut! Musiałem wykonać bardzo pilny telefon! A tak to zawsze jestem punktualny. Tom: A ja jestem idealny! (śmiech)
BRAVO: To prawda?
Gustav: Co za bzdura! Wcale nie jest idealny. Jest najgorszym z najgorszych…
Georg: …jeśli coś nie idzie podłóg jego myśli, Tom od razu staje się nie do zniesienia. Ale tak to jest wszystko w porządku z nim.
BRAVO: Co spakowaliście do swoich kufrów, na czas trasy?
Gustav: Ja mam trzy pary spodni, koszulkę na każdy dzień. A jeżeli coś jest brudne piorę w to w wannie.
Georg: W moim bagażu, zmieściłem całą swoją szafę.
Tom: Ja mam trzy wielkie torby ze sobą. Połowę swoich rzeczy musiałem niestety zostawić w domu. Więc żeby zabrać wszystko to potrzebowałbym jeszcze jednego wielkiego kufra.
BRAVO: Wraz z zakończeniem trasy, stary rok dobiegnie końca. Jak zamierzacie spędzić Sylwestra?
Tom: Georg i ja jesteśmy absolutnymi fanami Sylwestra. W zeszłym roku przez ponad 5 godzin staliśmy na dworze i strzelaliśmy fajerwerki, obrzucaliśmy się śniegiem, do tego stopnia, że odmarzły nam ręce.
Bill: Ja zeszłorocznego Sylwestra spędziłem sam w domu przed telewizorem. Zero ochoty na imprezowanie. Ale tym razem szalejemy wszyscy razem!
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO 52 *
Ekskluzywnie w BRAVO, 16-letni super wokalista, pokazuje nam swój cały osobisty świat. Dzięki temu, ty jako fan też będziesz mógł o tym wiedzieć.
Bill z Tokio Hotel: “Co kocham a czego nienawidzę”.
*Ulubione jedzenie: “W McDonaldzie zawsze zamawiam Big Maca, sześć kawałków kurczaka McNuggets z sosem słodko-kwaśnym, oraz waniliowego shake”.
*Ulubiony serial: “Gdy mam trochę wolnego czasu, zawsze oglądam swój ulubiony serial na stacji Pro 7, pod tytułem “Przyjaciele - życie toczy się dalej”.
*Moja komórka: “Do życia potrzebuje Sidekick II. Dzięki niej mogę wysyłać e-malie, pisać i wysyłać sms-y, no i oczywiście dzwonić”. Bill był zmuszony do zmiany swojego numeru, ponieważ fani jakoś przechwycili jego numer i bombardowali go telefonami”.
*Ulubiony napój: “Cola i napoje energetyczne, za tym przepadam. Ale na przyjęciach pije tylko “Dooley”, likier o smaku toffi”.
*Ulubiona zabawka: “Mam laptopa, firmy Apple iBook (1200 Euro). Dzięki niemu gdy jesteśmy w drodze mogę odpowiadać na e-maile od fanów oraz słuchać muzyki”.
*Moje alergie: “Jestem uczulony na jad pszczeli i jabłka”.
*Ulubiony krem Billa: “Spftpflege Lotnio” firmy PENATEN, to ulubiony krem naszej gwiazdy rocka, dzięki, któremu czuje się on zawsze świeżo. Bil potrzebuje do pielęgnacji skóry jedynie produktów przeznaczonych dla niemowląt. Takimi produktami nawet się myje.
*Ulubione gwiazdy: “Uważam, że Brad Pitt i Angelina Jolie są świetni. Ostatnio byłem na filmie w kinie razem ze swoją byłą dziewczyną, “Mr. & Mrs. Smith”, w którym oboje zagrali główne role”.
*Mój urlop: “Majorka, jak dotąd to mój najdalszy osiągnięty cel w podróży. W styczniu, znowu wybieram się znowu na urlop, na jakąś egzotyczną wyspę”.
*Mój zapach: “Nie potrzebuje żadnych perfum. Wystarcza mi sam dezodorant, najbardziej lubię ten z firmy Axe”.
*Produkty do utrwalania fryzury: “Fryzura Billa trzyma się jedynie dzięki bardzo mocnemu lakierowi do włosów oraz woskowi. Na zrobienie tej fryzury, Bill potrzebuje zaledwie 15 minut!
*Moja bielizna: “Noszę tylko bokserki, nawet do spania!”.
…i jeszcze więcej faktów:
>Zwierzaki: Bill uwielbia psy. Najbardziej uwielbia swojego 4,5-rocznego psa, który jest mieszanką Dobermana i Labradora. “Scottiego” bliźniaki Kaulitz zabrali tego psa ze schroniska dla zwierząt. Wtedy miał on zaledwie 9 miesięcy. Natomiast jeśli chodzi o pieski typu “wsadź mnie do torebki”, takiego jak ma Paris Hilton, Bill nie przepada. Najbardziej wkurza Billa znęcanie się nad zwierzętami.
>Jego brat Tom stresuje czasem Bill zdjęciami, które zostały zrobione z zaskoczenia. “Jest u nas w domu taka drewniana skrzyneczka. Jest tam wiele tego typu zdjęć. Mamy takie jedno, które zostało nam zrobione zaraz po kąpieli, stoimy tam w samych ręcznikach i jesteśmy zupełnie niewystylizowani. Uważamy, że fotografowanie nas w takich sytuacjach jest bardzo zabawne. Ale tych zdjęć nikt nie może zobaczyć!”.
>Cechy: “Niezawodność to moja absolutnie mocna strona. Jedyną cechą, której większość ludzi nie może znieść, to mój egoizm”.
>Podłość: “Uwielbiam robić telefoniczne psikusy. Ostatnio zadzwoniliśmy do pewnego gościa, któremu powiedzieliśmy, że wygrał 1000 Euro w jakiejś gdzie w radio. Gość nam zupełnie uwierzył. Niestety mieliśmy wyrzuty sumienia, i dwa dni później zadzwoniliśmy do niego ponownie i wszystko wyjaśniliśmy”.
>Fobia jedzenia: “Kiedyś mama próbowała mnie zmusić do tego żebym zjadł talerz brokuł, których nienawidzę. Roniąc jej na złość, zwymiotowałem na talerz. Jeśli czegoś nie chce to zrobię wszystko żeby tego nie jeść”.
>Ksywka: “Mecki”, takie przezwisko wymyśliła dla mnie moja babcia.
>Wydawanie pieniędzy: “Parę lat temu wymyśliłem sobie żeby zakupić sobie Tamagotschi, a później bardzo tego żałowałem”.
>Wkuwanie: Od czasu kiedy Bill zrobił sobie przerwę w szkole, korzysta on z pomocy prywatnego nauczyciela aby być na bieżąco z materiałem. Bardzo lubi niemiecki i sztukę, natomiast matematyka i fizyka jakoś nie bardzo mu leżą”.
>Strach: “Najbardziej boję się przebywania pośród dzikiej natury. Nienawidzę tych wszystkich zwierząt i owadów, które tam żyją. Nigdy w życiu nie pojechałbym na kemping”.
>Strach z dzieciństwa: “Jako dziecko najbardziej bałem się czarownic i wiedźm. Zawsze w nocy myślałem, że jedna z nich ukrywa się za moim łóżkiem, albo w moich samochodzikach”.
>Pocałunki: “Jestem naprawdę dobry w całowaniu” (śmieje się).
>Ulubione słowo: “Najczęściej używam słowa “po trzecie”.
>Numer buta: Bill ma stosunkowo małą stopę jak na chłopaka bo zaledwie 42 numer, a ciuchy kupuje w rozmiarze “S”.
>Najgorszy dzień: “To było wtedy, gdy musieliśmy się wszyscy rozdzielić na jakiś czas”. Ale i tak się to nie udało!
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO 51 *
Najpierw start trasy marzeń: wypełnione po brzegi sale koncertowe, tłumy fanów, świetne nagłośnienie, cały zespół w świetnej formie. Potem nagłe odwołanie dwóch koncertów w Köln i Hamburgu! Co będzie dalej z Tokio Hotel? Protokół z chaotycznego tygodnia…
Początek był taki świetny dla chłopaków z Tokio Hotel. Na koncert rozpoczynający trasę koncertową w Leipzig przyszło blisko 3.000 fanów! Tuż przed koncertem krzyczeli oni tak głośno, że błona bębenkowa w uszach zaczynała wibrować i trzeba było sobie zatkać uszy. Gdy usłyszano szelesty dochodzące ze sceny, serca zaczęły bić wszystkim szybciej. Najpierw wyszedł perkusista Gustav - na wpół ubrany. Potem Georg i Tom. Na scenie jest ciemno, tylko trzy wielkie plamy światła oświetlają scenę. Zaczynają grać pierwsze dźwięki ich piosenki “Jung und nicht mehr jugenfrei”, ale gdzie jest Bill? Na początek 16-letni wokalista skacze z podestu na scenę! Chłopcy z Tokio Hotel dają takiego czadu, że cała hala drży w posadach. “Witamy na trasie koncertowej “Schrei”", woła Bill przez megafon. “Krzyczcie tak głośno jak tylko możecie!”. Na reakcje fanów nie trzeba długo czekać. “Macie już dość?”, pyta z zaciekawieniem. Oczywiście, że nie!, i na nowo rozpoczyna się cała zabawa. Przy “Schrei” Bill potrzebował użyć megafonu. Fani śpiewają każde słowo razem z nim i tupią w rytm muzyki. Na koniec piosenki 13-letnia Helena miała niepowtarzalną okazję wejść na scenę i zaśpiewać razem z Billem. Wraz z nim krzyczeli do mikrofonu ostatnie linijki piosenki. “Bill tak fajnie krzyczał”, mówiła potem wzruszony głosem. Romantycznie zrobiło się podczas ballady “Rette mich”, podczas której jest tylko jedna plama światła na scenie, która oświetla Billa - a pozostali członkowie zespołu stoją w ciemności. Po niepowtarzalnych 78 minutach, 14 piosenkach i trzech bisach, cała czwórka schodzi ze sceny, zupełnie wycieńczona i spocona. Są super szczęśliwi, że ich trasa koncertowa tak świetnie się rozpoczęła i już nie mogą się doczekać kolejnych koncertów. Ale dwa dni później, następuje totalny szok: Bill i Gustav zachorowali na grypę! Teraz lekarze musza zdecydować, jak dalej potoczą się ich losy. Wyrok jest jednoznaczny: trzy dni zupełnego spokoju i leżenie w łóżku. Grupa jest zupełnie bezradna, a trwały tak intensywne przygotowania, tak bardzo się cieszyli i nie mogli się doczekać spotkania z fanami. Ale w zasadzie nie ma się wcale, co dziwić, że ich organizmy odmówiły posłuszeństwa. Od końca lipca Tokio Hotel są nieustannie w stresie. Jeżdżą z jednego miasta do drugiego, codzienne wywiady, sesje zdjęciowe, programy w telewizji, gale rozdań nagród i nie więcej jak cztery godziny snu dziennie. Już na drugim koncercie “Schrei”, zarówno Gustav jak i Bill wyglądali dosyć niewyraźnie. Podczas przyjęcia zorganizowanego, z okazji osiągnięcia tego, że płyta Tokio Hotel “Schrei” zyskała status platynowej (ponad 200.000 sztuk sprzedanych), Bill miał straszną chrypę, i powinien oszczędzać swój głos. Z imprezy chłopcom nic nie wyszło, ponieważ opuścili swoje własne przyjęcie po 20 minutach! Zamiast imprezować, Tokio Hotel woli się oszczędzać, ale rzeczywiście było już dosyć późno, chłopcy po prostu za wiele przeżyli w tym dniu. Tak, więc przez dwa wieczory, czekając na koncerty, na wpół ubrany, fanom to jednak nie przeszkadza, a Gustav się przy tym nabawił przeziębienia. A Bill miał również przy tym pecha! Podczas małej bijatyki w żartach, podczas której Georg niechcący walną Bill, złotą statuetką Bambi. Przy tym wokalista zespołu złamał sobie lewy siekacz! Na szczęście dentysta Billa, szybko uporał się z tym problemem, i zdążył to naprawić. “Ale co z jego głosem?”, pytają zatroskani fani. Jeżeli ktoś nie wyleczy dobrze grypy, może na zawsze zrujnować sobie barwę głosu! Bill nie powinien od siebie teraz zbyt dużo wymagać, a wyjść na scenę powinien dopiero wtedy, gdy naprawdę będzie w pełni zdrów. “Podczas występów na żywo dajemy z siebie wszystko”, zapewnia Tom. Ale żeby tak było muszą być w pełni zdrowi.
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO 50 *
TOM Z TOKIO HOTEL
Kurs przytulania z fankami. Podczas gdy inne gwiazdy oraz ich ochroniarze przebywali w “szczelnie” zamkniętych lokalach, chłopaki z Tokio Hotel poszukiwali bliskiego kontaktu ze swoimi fanami, właśnie tak jak gitarzysta Tom (16), podczas After-Show-Party, organizowanego przez radiostację Eins Live w Oberhausen, gdzie zespół został nagrodzony nagrodą “Krone” w kategorii “Najlepszy debiut roku”. Podczas gdy Tom nie mógł spełnić marzenia, jednej ślicznej blondynki, która poprosiła go o autograf (”nie mam żadnego markera przy sobie”), zrobiło się spontanicznie i nastąpił gorący flirt jako upominek od gwiazdy. Na całe sześć dni Tokio Hotel, zaszyło się w Rock-club, po to by dokonać ostatnich poprawek, i doszlifować cały program przed ich pierwszą trasą koncertową. Tylko BRAVO udało się dostać, do ich tajemniczej kryjówki…
To ich pierwsza trasa koncertowa, i znaczy ona dla nich bardzo wiele: Tokio Hotel w drodze po Niemczech. Aby występy dla ich fanów był niezapomnianym przeżyciem, Bill, Tom, Georg i Gustav zaszyli się na sześć dni przed rozpoczęciem trasy koncertowej, w Rockclub w Osnabrück, i dopracowywali plan swoich występów, co do najdrobniejszego szczegółu. “Ponad dwadzieścia razy powtarzaliśmy cały program występów”, wyjaśnia wokalista Bill. Jego brat bliźniak opowiada nam o tym, jak wygląda ich dzień prób: “Oczywiście wszyscy jesteśmy już wyćwiczeni, aby grać równo razem w rytmie. Również czujemy się bezpiecznie skacząc z wysokich podestów…!”. Chłopcy zaczęli bardziej dbać o swoją tężyznę fizyczną “ja z Georgem uprawiamy biegi”, mówi dumny z siebie, Bill, który niczego na świecie nie nawiedzi tak jak sportu. Po ostatniej próbie, perkusista Gustav, basista Georg i gitarzysta Tom, pakują swoje instrumenty. Bill zamiast siedzieć i zajadać jakąś dobrą czekoladę, udaje się na scenę i myśli o zbliżającym się zdarzeniu: “Strasznie się cieszę, na myśl o tym…!”. A co przygotowali chłopcy z Tokio Hotel, na występy podczas swojej pierwszej trasy koncertowej? Tom odpowiada za wszystkich: “Jesteśmy bardzo podekscytowani i pozwolimy żeby to do nas w końcu dotarło”. “Przenosząc” się w ich młodzieńczą przeszłość, wyjaśnia jeszcze: “Imprez i panienek na pewno nie będzie, mamy tylko zamiar grać, i tworzyć muzykę”. Ruszamy, więc!
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO 49 *
Obłęd! Po 120 godzinach, bilety na pierwszą trasę koncertową Tokio Hotel - “Schrei”, zostały całkowicie wykupione. Tylko w BRAVO, wokalista Bill Kaulitz (16), na parę dni przed rozpoczęciem koncertów, zdradza, co wydarzy się podczas ich występów w ciągu najbliższych tygodni…
“Już nie mogę się doczekać, kiedy zaczniemy dawać czadu!”, Bill jest totalnie nakręcony. Tak samo jak jego kumple z kapeli Tom, Gustav i Georg, odliczają dni to rozpoczęcia, swoich pierwszych występów! Od 4 do 17 grudnia Tokio Hotel będzie szaleć w halach wraz ze swoimi fanami, na 9 koncertach. A fani są tak samo podekscytowani jak sami chłopcy:, “Co się wydarzy na koncertach na żywo?”. O tym, grupa nie wspomina nic, robiąc z tego wielką tajemnice. Od dwóch tygodni chłopcy mieszkają na jednym z pól kempingowych w Osnabrück/Dolna Saksonia. Bill nie wytrzymując jednak, zdradza BRAVO parę tajemnic związanych z koncertami: “Dokładnie przemyśleliśmy wszystko, kiedy ma, jakie światło świecić, i jaką piosenkę, kiedy będę śpiewać”, opowiada. “Już na próbach zdarzało mi się tak wczuwać w piosenkę, że zapominałem o wszystkim - wspaniałe uczucie!”. Przez 70 minut każdego wieczoru tych czworo Magdeburczyków będzie dawać z siebie wszystko, - “ale jeśli fani będą się domagać więcej, oczywiście przewidujemy bisy”, mówi Bill i śmieje się. Pewne jest to, że Tokio Hotel zagrają 12 utworów zamieszczonych na ich debiutanckim krążku, a oprócz tego, jeszcze dwie bonusowe piosenki, z ich pierwszego Maxi-CD, a mianowicie “Schwarz” i “Beichte”- zupełnie na żywo! Żadnych oszustw nie będzie. Bill:” Pakujemy tylko jedne rzeczy, tak jakby na jeden dzień”, pomimo tego, chłopcy podróżują z 40-toma tonami sprzętu oraz z 20 osobową ekipą, ale zawsze przy nich jest jedna osoba producent David, manager trasy koncertowej - Dunja, która zawsze troszczy się o to by wszystko wypaliło z godnie z planem. A Saki, to prawie 2-wu metrowy ochroniarz zespołu, który chroni chłopaków przed “dzikimi” fankami. Aby napełnić swoje żołądki, chłopcy mogą skonsumować duże ilości różnych potraw z makaronu, pizzę oraz -ulubiony napój Tokio Hotel - Red Bull. Strażnik nocnego nie potrzebujemy (wiecie tak w razie jakby ktoś chciał nam zakosić sprzęt), bo podróżujemy nocami, a przesypiamy się w hotelach. “Wtedy możemy się zrelaksować, wykąpać, albo poddać się relaksującemu masażowi”, opowiada Bill. Tokio Hotel chcą być sprawni i wypoczęci dla swoich fanów. Bill nawet zaczął uprawiać codzienny jogging: “Na scenie latam tam i powrotem, dlatego codziennie chodzę z Georgem na trening - nawet, jeśli nienawidzę sportu…”.
Tłumaczenie: Elli
* BRAVO 48 *
Każdy z nas ma coś do ukrycia - także Bill, Tom, Gustav i Georg z Tokio Hotel! Tylko w BRAVO, chłopcy spowiadają się ze swoich tajemnic…
Ci chłopcy są zawsze dobrzy na każdą niespodziankę! Do swojego najnowszego singla “Schrei” (Schrei sprzedaży od 25.11), Tokio Hotel dodało, jako specjale podziękowanie dla swoich fanów, dwie całkowicie nowe, wcześniej nie publikowane piosenki “Schwarz” (”Ciemność”) i “Beichte” (”Spowiedź”). Szczęśliwie dla redaktorki, BRAVO, której udało się wydobyć z Billa (16), Toma (16), Georga (18) i Gustava (17) wszystkie ich sekrety, które wcześniej ukrywali…
BRAVO: Jedna z waszych nowych piosenek nazywa się “Beichte” (”Spowiedź”). Tak na serio, jak radzi sobie z tym Tokio Hotel…?
Bill: Znam sceny ze spowiedzią tylko z filmów, i chciałbym tego kiedyś spróbować. Tom: Ja też nigdy się nie spowiadałem, ale gdybym miał przystąpić do spowiedzi to musiałbym wymyślić coś ciekawego, tak żeby zszokować księdza.
BRAVO: No to jak to jest? Nie macie potrzeby stanąć przed konfesjonałem, czy po prostu nie ma potrzeby żebyście się spowiadali?
Bill: Nie, no aż takimi aniołkami to my nie jesteśmy. Ale kto dzisiaj jest grzeczny? Każdy potrafi swoim życiu nieźle namieszać i nie raz coś spieprzyć, to przecież rzecz ludzka. Jesteśmy tacy, jacy jesteśmy, także grzeszymy, ale pomimo wszystko wszyscy chcemy iść do nieba.
BRAVO: Więc jesteście wierzący?
Bill: Nie, absolutnie! Tom: Ja też nie. Gustav: Jestem ewangelikiem, ale pawie nigdy nie chodzę do kościoła, i nie modle się. Tylko w Boże Narodzenie chodzę do kościoła z całą rodziną.
BRAVO: Jaki jest wasz największy grzeszek, który popełniliście?
Tom: Jednego dnia ukradłem kluczyki od samochodu, mojego ojczyma, a później wraz z kumplami, odjechaliśmy jego Renault Clio. Na drodze we wsi, żadno auto (w sensie kierowca) nie był nam przychylny, dlatego też wjechałem sam nie wiem, kiedy, w pień drzewa, co spowodowało, wgięcie w samochodzie. Mój ojczym, zastanawiał się, kto na niego najechał i kiedy. I myśli nad tym do dzisiaj…
BRAVO: A co z twoim sumieniem?
Tom: Zawsze staram się wszystkiego wypierać. Ale kiedyś w końcu to, czego się wypierasz cię dopadnie. Może nawet ta spowiedź nie jest wcale taka zła.
BRAVO: Georg a ty, co ukrywasz?
Georg: Kiedyś pokłóciłem się strasznie z moim przyjacielem - i miałem się po tym wyczynie na baczności. On biegł po jakimś podwórzu, ja wziąłem telepiącą ręką jakiś kamień i poszedłem za nim. Ponieważ nie miałem już siły, kamień ten wylądował na masce jakiegoś białego Mercedesa-Benz. Dostałem wtedy nagłego przypływu energii i pobiegłem szybko do swojego pokoju, w którym się ukryłem. Po tym wyczynie przez trzy tygodnie nie pokazywałem się na podwórzu. Do dzisiaj jest to nierozstrzygnięta sprawa…
BRAVO: A ty Bill?
Bill: Kiedyś umówiliśmy się z kumplami, żeby pójść się coś napić ;D, ale żaden z nas nie miał ze sobą kasy. Postanowiliśmy w jednym z barów przeprowadzić, tzw. “próbę odwagi”:, który wytrzyma najdłużej wygrywa. Zamówiliśmy masę szampana, i wypiliśmy wiele koktajli, za co dostaliśmy potężny rachunek. Ja wytrzymałem najdłużej ze wszystkich, i kiedy chciałem już odejść, podszedł kelner i żądał pieniędzy. Powiedziałem mu, że muszę tylko na chwilę do toalety. Wtedy wziąłem swoje rzeczy i wyszedłem tylnym wejściem, ale miałem wtedy stracha!
BRAVO: No a ty Gustav jesteś aniołkiem?
Gustav: Nie no skądże, też mam parę grzeszków na koncie. Kiedyś, gdy razem z moim kumplem bardzo się nudziliśmy, mieliśmy w zanadrzu trochę psich odchodów, które postanowiliśmy zawinąć w gazetę. Taką paczuszkę, postawiliśmy pod czyimiś drzwiami frontowymi zostawić, gdy to zrobiliśmy, podpaliliśmy ją, zadzwoniliśmy do drzwi i ulotniliśmy się. Potem wyszedł jakiś gość, który zobaczył tą palącą się przed jego drzwiami śmierdzącą paczuszkę ;D. Ogień szybko ugaszono,