czerwca 21 2006

Wywiady dla Yam

Published by admin

* Yam!’23*

TOKIO HOTEL: Niesamowite zwycięstwo!
> Droga była najgorsza- Tokio Hotel musieli przedostać się przez tłum ponad 1.000 fanów, by dotrzeć do nowego ratuszu, gdzie miała się odbyć gala rozdania nagród “Bild Osgar”, gdzie chłopaki zgarnęli nagrodę w kategorii “Muzyka”.

Słowa jury, które przyznawało te nagrody: “Tokio Hotel pochłonęło całkowicie niemiecką kulturę młodzieżową”. O co w tym dokładnie chodzi, wie z pewnością stary Barde Heino (67)- piosenkarza. Heino stawia na laudację Billa, Toma & Co. Jego słowa: “Staliście się niepokonani na scenie, nie to co ja stary reumatyk!” Również fani stojący na zewnątrz rozgrzewali całą atmosferę: wiele z nich czekało, aż do ciemnej nocy, aż policja zdecydowała się wyjść i sprawdzić, czy Bill jeszcze nie zaginął i jest widoczny!

Tłumaczenie: Elli

* Yam!’21*

Anty Fani kontratakują!
TOKIO HOTEL pod ochroną Policji.
NAPAD!
Tokio Hotel zostali obrzuceni jajkami !

>>Gdziekolwiek Bill, Tom, Georg i Gustav się nie pokażą od razu zaczyna się robić głośno! Dziewczyny wykrzykują ich imiona. Niektórzy jednak nie są z tego tak zadowoleni: mowa tutaj o antyfanach Tokio Hotel!

Już od paru miesięcy antyfani tworzą grupy w Internecie! Piszą na bogach fanów okropne słowa! Albo robią fotomontaże Kill-Bill. Jednak najnowszym trendem anty fanów jest: przeszkadzanie na koncertach na żywo! Przykład w Zürichu: zgromadziło się tam 100 antyfanów przeciwko 3.500 fanów. Rzucali jajkami i pustymi butelkami w chłopców z TH. Bill: “To jest niewiarygodne, że niektórzy ludzie mają w sobie tyle nienawiści i robią takie rzeczy”. Pod koniec koncertu musiało wkroczyć pełno policjantów, żeby chronić chłopców w drodze do kulis.

Tłumaczenie: Elli

* Yam!’18*

Nago dla TOKIO HOTEL - To właśnie myślicie, o tej niecodziennej akcji fanów?
(Pół-) nagie zdjęcia? Jednoznaczne pozy na plakatach? Na taki właśnie zwariowany pomysł wpadły fanki z 16 numeru Yam!…

To mówi Bill & Co.:
“Tak, to naprawdę niesamowite, co niektórzy z naszych fanów są w stanie zrobić, tylko po by nas spotkać. Niestety nie mamy aż tak wiele czasu, pomimo tego, iż staramy poświęcać tyle czasu naszym fanom ile tylko możemy. Najlepszym sposobem na to, aby nas spotkać, to przyjście na jeden z naszych koncertów”.
Respekt dla tych dziewczyn. W życiu nie odważyłabym się na takie posunięcie. Janina, 16
Odwaga robi dobrze!
Tak, czy owak, dziewczyny chciały tym samym zwrócić na siebie uwagę. Poza tym, Tom uważa takie posunięcia za super. Już ja bym im zorganizowała spotkanie z Tokio Hotel. Uważam, że taka odwaga powinna zostać nagrodzona. Jana
Ohyda!
Uważamy, że to było perwersyjne, to, co zrobiły te dziewczyny, które sądziły, że TH będą uważać to posunięcie za super. Gdyby chłopcy spotkali się z nimi, tylko, dlatego, że były one zdolne do takiego posunięcia, my fani, bylibyśmy bardzo rozczarowani zachowaniem, naszego ulubionego zespołu. Mamy nadzieję, że więcej fanów TH nie wpadnie na taki absurdalny pomysł. Przecież one zyskały sobie “popularność” kosztem chłopaków z TH! Maria (14) i Lizzy (13)
Bezczelność
Uważam, że ta cała akcja jest naprawdę śmieszna. Ale w zasadzie też trzeba próbować zwrócić w jakiś sposób na siebie uwagę chłopaków. A taki cel mają w sobie głupie gadki i nagie zdjęcia. Człowiek jest w stanie zrobić absolutnie wszystko za spojrzenie, mrugnięcie oka lub uścisk dłoni Billa, Toma, Gustava czy Georga. Paula
Fanowska miłość…
…to z pewnością nie jest pisanie ordynarnych napisów i robienie sobie zdjęć nago, tylko po to, żeby wdać się w “łaski” chłopaków! Gwiazdy na pewno nie stawiają na tego typu akcje. Myślę, że wywołują on u nich tylko poczucie zażenowania i zakłopotania. Być może nie pokazują tego otwarcie, ale z pewnością żaden z nich nie chciałby być przywitany takimi słowami jak “Pie**** mnie przez monsun”? Sama jestem fanką TH, ale to już poszło za daleko! Nina - Celcie, 18
Czy te dziewczyny, naprawdę są, aż tak bardzo naiwne, że myślą, iż chłopcy pójdą z nimi do łóżka tylko z tego powodu? Lea
Taka akcja to najgorsza rzecz, jaka może przytrafić się gwieŸdzie. Jest mi naprawdę żal chłopaków! Tanja
Tani chwyt!
Uważam, że chłopcom z Tokio Hotel nie podobają się tacy fani, nawet, jeśli nie powiedzą tego otwarcie, to tak z pewnością myślą. Chłopcy nie chcą stracić swoich fanów. Osobiście uważam, iż jest to tani chwyt. Jeśli ktoś posuwa się do takich rzeczy to naprawdę, nie ma szacunku dla samego siebie. Jessi
Wiadomo, że zdobycie serca Billa, to marzenie wielu z nas, każda jest w stanie zrobić wszystko dla niego! Ale wysyłanie nagich zdjęć i traktowanie go tylko jako SEXsymbol, to nie najlepsza droga. Nadane i Imke
Przykrywka dla swoich problemów
Te dziewczyny na pierwszy rzut oka wydają się być naprawdę sympatyczne, ale zdjęcia nago, nie są dla nich zbyt korzystne. Gdyby pokazały się w jakiejś ładnej bieliŸnie, byłby to na pewno ładniejszy widok, no a przede wszystkim ukryłby parę mankamentów. Ja sama byłabym w stanie zrobić coś takiego dla Tokio Hotel, jeśli by się tylko taka okazja podczas Meet&Greet nadążyła. Carla, 14
Jest mi za nie przykro!
Takim zachowaniem, fani staczają tylko na dno swój ulubiony zespół, ponieważ sądzą, że chłopcy pójdą za takim zachowaniem. Czy one myślą, że oni cały czas myślą tylko o seksie i nagich dziewczynach, i tylko to ich kręci?! Jeśli TAK, to jest mi naprawdę przykro z tego powodu i żal mi ich, że mają takie podejście do TH, (ale również innych zespołów). A tak na serio: przecież teksty Tokio Hotel wcale nie mówią o przygodach na jedną noc, czy związkach z fankami. Tara
Również dałabym się sfotografować nago. Dla Tokio Hotel jestem w stanie zrobić wszystko. Naprawdę! Jeaninne
śmieszne!
Takie akcje robią z dziewczyn przed nami, fanami Tokio Hotel istne pośmiechowisko! Ann - Christin
To nie był dobry pomysł!
Wiadomo, że niektórym gwiazdom pochlebia to, że fani rozbierają się nawet dla nich. Ale z drugiej strony nie jest to dla nikogo wygodnie, jeśli dana osoba jest w stanie zrobić dla niego wszystko, a każda następna stara się być lepsza od poprzedniej. Przecież gwiazdy to też tylko ludzie! Verena
Przykre!
Tego typu akcje są naprawdę godne pożałowania, przykre i upokarzające, dla wszystkich członków zespołu! Bardzo prosimy tych fanów, aby dali za wygraną i się nie ujawniali, ponieważ właśnie tacy “fani” prowadzą do rozpadu zespołów! Jessi (16), Mimi (13), Cindy (15)

Tłumaczenie: Elli

* Yam!’16*

Zdobycie autografu gwiazdy to super sprawa - ale przy takich zespołach jak US5 czy Tokio Hotel to nie wystarcza. Dla Billa&Co. parę dziewczyn wymyśliło coś naprawdę zwariowanego…
> “Bill, pie**** nas poprzez monsun”, tak napisały cztery dziewczyny z Ludwugshafen na swoim transparencie. Tak dużymi literami, że Bill z pewnością nie był w stanie tego nie zauważyć. To było dwadzieścia metrów od sceny, a tuż przy samej scenie, w pierwszym rzędzie, stała 13-letnia Sarah-Marie. Stała z wielkim transparentem, na którym dużymi literami było napisane “Tom, pie**** mnie”!

Kiedy jest się na koncercie Tokio Hotel i patrzy na publikę, myśli się: wszystkie dziewczyny stały się groupies. Nie ma tam żadnych delikatnych słów jak “Obejmij mnie”, czy “Pocałuj mnie”. Fani wolą przejść do konkretów. Ale co by było, gdyby Bill faktycznie wziął sobie to do serca i zaczął tak robić? Albo jeden z pozostałej trójki? Czy Sara-Marie rzeczywiście poszłaby z Tomem do łóżka? “Oczywiście, że nie!”, odpowiada bez wahania. “Chciałabym tylko poznać chłopaków. Ale gdy jestem na koncercie, to jestem jedną z 4.000 dziewczyn. No jakoś trzeba na siebie zwrócić uwagę”. A więc o to chodzi: zwrócić na siebie uwagę. Żeby chłopcy ich zauważyli. Słuchanie samej muzyki, oglądanie zdjęć, czytanie artykułów, czy chodzenie na koncerty już nie wystarcza. Zespoły takie jak US5 czy TH, dziewczyny chcą poznać osobiście. A uda się to tylko wtedy, gdy zostanie się zauważonym przez chłopaków. Aby to osiągnąć dziewczyny są w stanie zrobić wszystko. Tak w ramach wyjaśnień “wszystko” znaczy co innego u każdej dziewczyny. Dla Sarah-Marie znaczy to, że nie będzie się tym spotkaniem obwieszczać, a w mniemaniu Franzi (16), Loren (16) i Jenny (17) znaczy to zupełnie coś innego! Ta trójka dziewczyn z miejscowości leżącej niedaleko Hildesheim pozwoliły się sfotografować swojej przyjaciółce Alicji (18) - nago (!) przykryte jedynie wyciętymi literami z nazwy ich ulubionego zespołu. “Chciałyśmy zrobić coś oryginalnego i niebanalnego dla Tokio Hotel”, wyjaśnia Franzi. “Coś”, do czego, żaden normalny fan nigdy by się nie posunął. I jeszcze coś takiego wysyłać do gazety - tak, żeby Bill&Co. mogli to zobaczyć. Jenny: “Mamy duże nadzieje, że chłopaki z Tokio Hotel się do nas odezwą tylko, dlatego, że zrobiłyśmy coś tak zwariowanego”. Inni próbują zwrócić uwagę chłopaków w nieco inny sposób, mniej szokujący. Franzi: “Już raz stałyśmy na jednym z koncertów bardzo blisko nich, trzymałyśmy w rękach pluszowe serduszka z naszymi numerami telefonów. Niestety nic to nie przyniosło. Ale tak robi większość”. Dziewczyny chcą udowodnić, że są w stanie zrobić o wiele więcej niż inni, tylko po to, by poznać chłopaków osobiście. A Franzi dodaje: “Co do Billa i Toma to mogłabym się posunąć nawet o krok bardziej do przodu”. Ale czy taka szokująca droga, jest dobra? Czy też gwiazdy czują się zażenowane zachowaniem takich “zakochanych fanów”?

Tłumaczenie: Elli

* Yam!’15 *

Przewodnik Yam! dla TOKIO HOTEL Anglia, Rosja, Japonia. Bill&Co chcą teraz ruszyć pełną parą na resztę Europy. Wraz z dobrymi radami, od Yam! na pewno wszystko się uda :]
>Krewna?
> Znajoma?
> Dziewczyna?
Chłopka idący ulicą w towarzystwie blondynki. Nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż tym chłopakiem nie jest nikt inny, jak Gustav z Tokio Hotel! Yam! ma na to dowody w postaci zdjęć…

Kim jest dziewczyna u boku Gustava?

> Gustav (17) z zespołu Tokio Hotel w Koloni! Na otwartej ulicy! Bez swoich kumpli z zespołu, ale nie sam!!! Pewna młoda, ładna blondynka towarzyszyła mu podczas zakupów, a potem poszła z nim na obiad. Ekskluzywne zdjęcia Yam! znajdujące się ta tej stronie, mogą zaszokować fanów Tokio Hotel. Kim jest ta tajemnicza dziewczyna, z którą Gustav, pokazuje się publicznie? Przyjaciółka z Kolonii? Jego nowa dziewczyna z Kolonii? Jego siostra Franziska (25)? Albo po prostu znajoma, krewna, asystentka? Zdjęcia zostały zrobione w poniedziałek 27 marca, a jeszcze w niedziele Gustav wraz z Billem, Tomem i Georgem dawał czadu na koncercie na rozpoczęcie odliczania do Mistrzostw świata w piłce nożnej, na jednym ze stadionów w Kolonii Rhein-Energe, przed 18 tysięczną publicznością! Jeden dzień potem prowadzi się w towarzystwie tej nieznajomej nikomu blondynki, przez ulice Kolonii. Zjadła z nim obiad w restauracji “Joe Champs”. Sam i bez ochroniarzy! Bez jakiegokolwiek zmieszania świadomością tego, że jest fotografowany! Yam! pyta Gustava: “Kim jest ta dziewczyna?”. Jego odpowiedz: “Po naszym występie na NFL mieliśmy dwa dni wolnego. A ta dziewczyna jest moją dobrą koleżanką”.

Tłumaczenie: Elli

* Yam!’10 *

Yam! Był obecny na trasie razem z chłopakami Kopanie! Pichcenie! Całowanie? Co dzieje się za kulisami, u Billa & Co.? PEŁNY RELAKS Z TOKIO HOTEL

Co dzieje się za kulisami?

Yam!: Obecnie na waszej trasie koncertowej po Niemczech, największe hale są wypełnione po brzegi. O czym myśleliście jeszcze rok temu, co dzieje się za kulisami?

Tom:(śmieje się) No to bardzo proste, wielki pokój, z basenem z hydromasażem, dzikie imprezy z dziewczynami i bardzo wiele szampana!

Czy myślicie, że fani myślą tak samo o waszych spotkaniach za kulisami?

Bill: Tak, z pewnością wielu tak myśli. Ale mogę uspokoić wszystkich tych, którzy nie wygrali konkursu Met&Greet. Wprawdzie nie spotkaliśmy się, ale niestety rzeczywistość jest dużo bardziej nudna niż ją sobie wyobrażamy. Mamy nie za duży pokój, w którym spędzamy większość czasu, nie ma tam żadnego basenu z hydromasażem, sauny, ani alkoholu. Także wychodzi na to, że życie za kulisami nie jest aż tak bardzo ciekawe.

Gustav: No tak, ale przynajmniej mamy swój własny pokój do pełnego relaksu. (śmiech)
Tom: Zgadza się! Tak jak przed koncertem w Bremen.

Pokój do pełnego relaksu? Co to ma być?

Tom: Stół do ping-ponga i piłkarzyki. Tym zaskoczyli nas nasi organizatorzy trasy. Przed koncertem w Bremen, zaprowadzili nas do pokoju, na którego drzwiach wisiała kartka z napisem ”Tokio Hotel pełny relaks”. Tam własne stały ten stół i piłkarzyki, dzięki temu, mogliśmy się trochę zrelaksować przed koncertem. Od tamtej pory nie rozstajemy się z tym.

CO LUBIą CHŁOPCY Z TOKIO HOTEL?

Yam!: Czy mieliście takie jakieś marzenia, na przykład, czego nie może zabraknąć?

Tom: Dla mnie najważniejsze było to, żeby nie zabrakło czegoś co lubię jadać na obiad, czyli na przykład spaghetti albo burgerów.
Bill: A my poprosiliśmy o gofrownicy, żebyśmy mogli robić sobie gofry. Szczególnie ja i Tom stawiamy na to, pozostali jakoś nie.
Gustav: Tak, więc ja jeszcze ani jednego nie zdążyłem zjeść.
Bill: Nieee?
Georg: Bo wy nigdy, niczego nie zostawiacie! (śmiech)

Najwidoczniej jedzenie jest dla was bardzo ważne podczas trasy?

Bill: No pewnie, że tak! Same występy są bardzo wyczerpujące, a głodu człowiek nie powinien ignorować.

CZEGO NIE LUBI TOKIO HOTEL?

Yam!: Czy to oznacza, że podczas tej trasy, nie głodujecie?

Bill: No jasne, że nie! Do tego, nasza kucharka Jutta i jej jedzenie są za dobre
Tom: Ta, ale czasem to przesadza.

Czyli, że są też takie potrawy, które wam nie smakują?

Bill: Tak, nienawidzę brokułów! Jak to widzę, jest mi niedobrze.
Gustav: A ja nie mogę jeść ryby, ponieważ mam na nią uczulenie.

JAK SPĘDZAJą SWÓJ CZAS WOLNY?

Yam!: A gdy nie jesteście zajęci jedzeniem lub, gdy nie jesteście tak bardzo zajęci, co robicie podczas reszty dnia?

Georg: No to tak, pomiędzy 15 a 16 jeŸdzimy po poszczególnych halach, a popołudniami siedzimy w hotelu

a wieczorami?

Georg: śpimy!
Bill: Zgadza się. Najczęściej kimamy do godziny 12 albo 12.30, a potem jedziemy małym vanem, prosto do następnego miasta.

W każdej grupie musi być, chociaż jedna osoba, na którą w takich momentach trzeba czekać najdłużej. Kto to jest u was?

Gustav, Bill, Tom: Georg!!!
Georg: Ej no, po prostu jestem światowym człowiekiem, jestem zabiegany, mam dużo rzeczy do zrobienia (wszyscy się śmieją).

Ile masz budzików?

Tom: Ma tylko jeden, ale on i tak nie działa. Czasem używa budzika w telefonie komórkowym, ale to też rzadko, kiedy skutkuje.
Georg: przydałby mu się jakiś akumulator, ale serio.

A co robicie podczas, tych kilku godzin, gdy jedziecie z jednego miasta do drugiego?

Bill: Różnie to bywa. Telefonujemy, przeprowadzają z nami wywiady, śpimy, albo słuchamy muzyki.

A czego obecnie słuchacie?

Tom: Dużo hip-hopu. Ostatnią płytę Sammego Deluxe na przykład, ale też Foo Fighters.
Gustav: P.O.D.
Georg: Oasis. Strasze płyty: (”What’s The Story”) Morning Glory?
Bill: Green Day, Placebo albo Foo Fighters.

GDZIE MOŻNA ICH SPOTKAĆ?

Zanim pojedziecie do hali koncertowej w kolejnym mieście z trasy koncertowej. Czy po albo przed koncertem dajecie autografy?

Bill: Często nie dajemy rady. Kiedy przyjeżdżamy do hali, od razu musimy iść sprawdzić całe nagłośnienie. Przed koncertem nie pozostaje wiele czasu, ale zawsze staramy się poświecić tyle czasu ile możemy naszym fanom, wtedy, gdy przyjeżdżamy do hotelu. Wtedy rozdajemy autografy i robimy zdjęcia.

To oznacza, że fani na spotkanie z wami w spokoju, mają tylko wtedy, gdy złapią was przed hotelem?

Bill: Tak, ale jeśli chodzi o ‘’spokój” to wygląda to nieco inaczej. Wiele razy zdarza nam się kimnąć tu i ówdzie, żyjemy w ciągłym stresie i nie mamy wiele czasu. Najlepiej to przyjść na nasz koncert. Zawsze wyciągamy dziewczyny z pierwszych rzędów na scenę.

A tak na serio: tylko na scenę, ale czy też i za kulisy? Na parę intymnych momentów?

Bill: Tak jak już mówiłem, czas spędzony za kulisami przebiega u nas dosyć nudno. Jeszcze nigdy nie doszło do czegoś takiego pomiędzy nami a fanami, i nie będzie miało.
Tom: Nie wiadomo, gdzie i kiedy Amor uderzy. Człowiek nigdy nie powinien mówić ”nigdy”

Tłumaczenie: Elli

* Yam!’09 *

TOKIO HOTEL: Jeszcze długo nie będziemy mieli dość!

Nie żałują niczego
Żadnego życia prywatnego
Gustav jest znowu sam

To już pół roku, od kiedy Bill, Tom (oboje 16), Gustav (17) i Georg (18) rozpoczęli swój sukces! W Yam! przeprowadzamy pierwszy, mały bilans ich kariery…

Od 15 sierpnia 2005, wtedy gdy Tokio Hotel wydali swój pierwszy singiel z piosenką “Durch den Monsun”, nikt nie przypuszczał, że osiągną taki sukces, w tak szybkim tempie jak żaden niemiecki zespół. O końcu tego wszystkiego nie ma nawet mowy! W Yam! chłopcy opowiadają jak zdołali przeżyć te burzliwe pół roku…

>Które wydarzenie w czasie waszej kariery, jak dotąd utkwiło wam w pamięci?

Bill: Za najlepsze wydarzenie uważam, moment kiedy miałem po raz pierwszy w ręku nasz singiel, to było świetne uczucie. A koncert w Magdeburgu, podczas którego graliśmy przed 75.000 ludzi, to był dopiero odjazd!
Gustav: Przypomnienie sobie jakiegoś szczególnego wydarzenia jest naprawdę trudne. Tak wiele się wydarzyło, no chociażby to, że po paru dniach, ogłoszenia naszej pierwszej trasy koncertowej, bilety rozeszły się w ciągu paru dni, albo też to, że zgarnęliśmy tak wiele różnych nagród…

>Czy jest coś w biznesie muzycznym, co wyobrażaliście sobie, że wygląda inaczej?

Tom: Myślałem, że te organizowanie przyjęć nazywanych “backstage” wyglądają zupełnie inaczej. Wyobrażałem sobie zawsze, że panują tam same luksusy i wszyscy prowadzą tam hulaszcze życie. Ale wygląda to zupełnie inaczej, a ten stereotyp to tylko przykrywka…
Georg: Są tam tekturowe kabiny, w których stoją stoły i krzesła!
Tom: Dokładnie! W telewizji zawsze to wygląda, tak świetnie, i człowiek ma, co do tego duże oczekiwania. Ale w rzeczywistości wcale to tak fajnie nie jest. Również i same “Backstage-Partys”, myślałby, kto, że wyglądają inaczej. Ale tak szczerze:, gdy wraz z kumplami organizujemy przyjęcia, jest tak samo świetnie!
Bill: Wyobrażałem sobie, że kręcenie klipów jest dużo prostsze. W gotowym klipie wszystko wygląda tak łatwo i super. Ale samo kręcenie to istny maraton powtórzeń i przesłuchań i naprawdę stresujące!

>Czy popularność ma również swoje smutne strony?

Tom: Nie ma w tym nic smutnego! Wszystko, co robimy sprawia nam niesamowitą przyjemność i jeszcze długo nie będziemy mieć dosyć.
Bill: Jedyną smutną rzeczą jest to, że nie możemy już tak często widywać się z przyjaciółmi i rodziną.

>Czy straciliście jakiś przyjaciół przez Tokio Hotel?

Tom: Nie. Ze wszystkimi utrzymujemy kontakt, tak samo jak przed tym zanim zaczęliśmy grać jako Tokio Hotel. Nie ma wśród nich, takich sytuacji, że ktoś się do nas nie odzywa tylko, dlatego, że gramy w znanym zespole.
Bill: Również, gdy spotykamy się z naszymi znajomymi, czy jesteśmy w trasie, nie rozmawiamy o Tokio Hotel, ale na takie tematy jak wcześniej. Co robimy teraz? Gdzie chodzimy?

>Czy żałujecie czasem czegoś, co zrobiliście?

Tom: Nie. Uczymy się na błędach. Dokładnie wiem, co powiedziałem i co zrobiłem, i tego się trzymam. Zawsze robimy to, na co mamy ochotę, a gdy coś rzeczywiście nie jest takie uważane za takie świetne, widocznie musi tak być.

>Czy denerwuje was, to, gdy o swoich “wyskokach” piszą brukowce?

Bill: Nie. Artyści w tym zawodzie są skazani na tego typu sprawy. Nie możesz żyć w ukryciu, czy żyć tak, żeby nikt nie znalazł na ciebie nic, i nikt nic nie mógł o tobie napisać czy powiedzieć. Byliśmy już przecież fotografowani podczas urlopu, - ale takie sytuacje są częścią naszego zawodu.

>Jak udało się wam, skryć przed światem dziewczynę Gustava?

Gustav: Ach, to już nie jest żaden problem - już chwilę temu rozstaliśmy się! Po prostu nie udało się nam. Widywaliśmy się bardzo rzadko, ponieważ ja cały czas byłem w drodze, a ona musiała się uczyć i chodzić do szkoły. Nie jestem człowiekiem tego typu, który robi wszystko, aby tylko jemu było dobrze, nie patrząc się na innych. Nie chciałem, aby przez mnie zawaliła szkołę, wciągając ją w to całe zamieszanie. Niestety postanowiliśmy, że to nie wyjdzie, i dobrze zdawaliśmy sobie z tego sprawę, - dlatego rozstaliśmy się…

Tłumaczenie: Elli

* Yam!’08 *

Eiderlandhalle położona pośrodku 1000 lini Selen-Dorf Phalen, Schleswig-Holstein. Z zewnątrz wygląda ona jak jakaś stara restauracja w jakieś wiejskiej dyskotece. Jednakże jest ona bardzo duża. Jest w stanie pomieścić podwójną liczbę mieszkańców Phalen: całość 2200 biletów zostało wykupionych! Niestety więcej nie dało się zmieścić, ponieważ sama scena (14×10 metrów) zajmuje prawie połowę całej hali. Podsumowując Tokio Hotel wyruszyli w swoją drugą trasę, wraz z jeszcze lepszą grą reflektorów, do tego są trzy XXL - projektory wideo, no i oczywiście obrazy (logo TH) na ścianie scenicznej. Do pomocy przy rozkładaniu i składaniu całego naświetlenia i nagłośnienia jest zatrudniona 24 osobowa ekipa, natomiast od sprawdzania nagłośnienia i instrumentów jest 50 osób sprawdzających wszystko. O 19.37 po raz pierwszy w Phalowskiej hali gasną światła. Potem po 30 minutowym występie, potem po chwili przerwy w końcu nadszedł ten czas, czas “Trasy koncertowej - SCHREI”.

Jak pierwszy na scenę wychodzi Gustav (17) i udaje się na podest z perkusją i za nią siada. Gdy ponownie cała scena zostaje oświetlona wychodzą Georg (18) i Tom (16) wraz ze swoimi instrumentami. Brakuje tylko Billa (16). Nagle zza kulis wydobywają się pierwsze strofy Jung und nicht mehr Jugendfrei i na refren wpada na scenę przywitany piszczącymi krzykami ze strony fanów. Po raz pierwszy wszyscy mogą oglądać Billa na żywo z jego nowym wyglądem. Po kolejnej piosence, jaką zaśpiewał Beichte wszyscy mówią “Na żywca” Bill wygląda lepiej niż na zdjęciach! Po Ich bin nicht ich Bill stoi już na scenie z megafonem, i już każdy spośród tych 2200 fanów wie, jaka będzie następna piosenka. No, ale czym była by trasa koncertowa bez jakieś awarii? Megafon jest zepsuty, tak więc publika musi śpiewać refren Schrei . Żaden problem, a w szczególności dla jednej dziewczyny, stojącej w pierwszym rzędzie, która została zaproszona przez Tokio Hotel (czyt. Billa;) ) na scenę! Wraz z Billem wykrzykuje kolejne wersy piosenki, aż to ostatniego słowa. Potem kolejno, Leb die Sekunde, Schwarz, i Lass uns hier raus, do tego wszystkiego Tom zaczyna skakać i latać po całej scenie szarpiąc struny gitary. Zapowiedz do Gegen meinen Willen, znowu wygłasza Bill: “To o czym śpiewamy w tej piosence, o tym co przydarzyło się mnie i Tomowi. Nasi rodzice się rozwiedli. I w niej spisaliśmy swoje uczucia”. Przed Durch den Monsun Bill znika na chwilę ze sceny, by po chwili pojawić się na niej w nowym wyglądzie (nowa koszulka i skórzana kurtka). Przy kolejnych piosenkach ( Thema #1, Wenn nichts mehr geht, Rette mich). Wszyscy śpiewają razem z Billem, a przy Freunde bleiben nawet Gustav wstając zza swojej perkusji i nawołuje, aby wszyscy było jeszcze głośniej! Cała sala dudni! Tak więc dlaczego, podczas Der Letzte Tag wszyscy mieli by się poddać, dają jeszcze więcej czadu! Przez 2 minut cała publika nawołuje o bis - i jako dodatek otrzymują, Lass uns hier raus i Unendlichkeit . W czasie, kiedy jako ostatni ze sceny schodzi Gustav, hale opuszczają pierwsi fani zespołu. Ale, wołanie o kolejny bis, nie ustępuje, no i faktycznie: nieważne, że już parę set ludzi opuściło halę, bo oto po raz ostatni Tokio Hotel wychodzi na scenę, i po dwóch wersjach Durch den Monsun o 20.50 koncert kończy się na dobre. Wszyscy są zadowolenie, tylko paru fanów jest zawiedzionych:, ponieważ, żaden, poza Billem, nie odezwał się słowem do publiczności. Szkoda!

Tłumaczenie: Elli

* Yam!’07 *

Bez żadnych pytań w Niemczech panuje istna TH-mania!

Z jakim rozmiarem fajowskiego zachwytu spotkali się chłopaki z TH, co rozumieją pod pojęciem “prawdziwy fan”, i gdzie wszystko ma swoją granicę - w Yam! zdradza Bill & Co.

=>Apel do fanów!
=>Nie dajcie się zrobić w balona!

Żadna odległość nie gra dla nich roli, godzinami stoją w kolejkach, a nawet nocują na polach tylko po to by być blisko Tokio Hotel. W Yam! opowiada Bill (16), Tom (16), Gustav (17) i Georg (18), co sądzą o fanach, którzy podejmą się każdej drogi, tylko po to by móc ich zobaczyć. I zdradzają, kiedy to przestaje być zabawne…

Yam!: Przypominacie sobie najbardziej skrajne przeżycia zwiane z fanami?

Georg: Podczas prob do “Eins Live Korne”, bardzo padało i było dosyć zimno. Mi już po dziesięciu minutach rozdawania autografów zamarzły ręce, a nasi fani w tym zimnie, nadali z wyczekiwaniem stali w kolejce po to by się z nami zobaczyć.
Tom: Tak bardzo było nam przykro! Tak wiele biorą na siebie, tylko po to by nas spotkać. Bywa, że ludzie biwakują przed hotelami, w których mieszkamy, a to już chyba lekka przesada.

Yam!: Jak na to reagujecie?

Bill: Bardzo się martwię, jeśli widzę takich którzy pomimo takiego zimna śpią pod hotelami i marzną, tylko po to by chociaż raz móc nas spotkać, czy zobaczyć. Próbujemy zawsze rozdawać autografy, ale naprawdę nie jest to możliwe by wszyscy je otrzymali, a potem mam wyrzuty sumienia.

Yam!: Nie możecie nic na to poradzić?

Tom: No jasne, mówimy im, że nie powinni tego robić, bo zrujnują sobie zdrowie. Ale niestety nie możemy wiele zrobić. Dziewczyny chcą pomimo wszystko być blisko nas i pokazać, że nas lubią.
Bill: Jeśli chodzi o mnie mam podzielne zdanie. Z jednej strony to bardzo ciężko patrzeć, jak stoją w takim zimnie. Ale z drugiej strony to taki miłe uczucie wiedzieć, ze tam na zewnątrz to twoim fani, którzy umożliwili ci spełnić swoje marzenia.

Yam!: A czy bywają takie akcje ze strony fanów, które przekraczają już swoje granice?

Tom: Tak, jasne! Jak przebywamy w domu, też chcielibyśmy mieć chwile spokoju.
Bill: To trochę głupie, kiedy tak fani stoją i czekają. Dla mnie jest to trochę trudne powiedzieć, ze też potrzebuję mieć spokój.
Gustav: Najważniejsze, jest to, że moja rodzina żyła w spokoju, ponieważ ona nie ma nic wspólnego z Tokio Hotel.
Bill: No i jeszcze jedno, gdzie w szczególności nie powinno się przekraczać granicy, to wojny pomiędzy fanami jednych, a fanami drugich zespołów które się nawzajem nie lubią. To nie ma nic wspólnego z byciem fanem! Jeszcze nigdy nie mieliśmy żadnych zatargów jako zespół, każdy artysta respektuje drugiego. I tak samo powinno być w środowisku fanów!

Ale pomimo wszystko ten cały szał o Tokio Hotel, przyniósł wraz ze sobą czaty, emalie i ludzi, którzy podają się za zespół i nabierają fanów.
“Rozmawiałam z Billem i dostałam rachunek na kwotę 190 Euro”,
“Mam wysyłać Tomowi prezenty”.
Takie listy miłosne, przychodzą codziennie do redakcji Yam! Co o takich oszustwach myśli grupa?

Yam!: Co myślicie na temat, tego, że są ludzie którzy się pod was podszywają i oszukują fanów?

Tom: Tylko tyle: Nasi fani, nie powinni dawać się robić w balona!
Georg: Nie czatujemy nigdy i nie dajemy swoich numerów telefonów.
Tom: Ostatnio jeden kumpel wysłał mi maila rozmowę jednej dziewczyny z jakimś typem, który podawał się za mnie! Bardzo mnie to zdenerwowało, ponieważ robił z niej wariatkę, a po za tym był bardzo niemiły. A to też daje złe światło na nas! No jasne, od kiedy staliście się najbardziej sukcesywną grupą w Niemczech, chłopaki troszczą się o swój wygląd. Ale kto by pomyślał, że zmiana fryzury przez jednego z nich wywoła taki szum?

Yam!: Bill czy jesteś w stanie pojąć to zamieszanie wokół twojej fryzury?

Bill: W ogóle! Wdaje mi się być to dosyć śmieszne, że tyle ludzi utrwala sobie taką samą fryzurę jak ja.

Yam!: Wiele chciałoby abyś wrócił do swojej poprzedniej fryzury, niektórzy poprzez to bojkotują wasza muzykę nawet…

Bill: No to wtedy dochodzę do wniosku, że nie są to jednak prawdziwi fani, czyż nie? Prawdziwy fan stawia na naszą muzykę, a nie na nasz wygląd. W zasadzie cała ta sytuacja nie jest wcale taka zła, ponieważ poprzez to można sprawdzić, kto tak naprawdę jest prawdziwym fanem. Takim, który kocha Tokio Hotel jako zespół…

Tłumaczenie: Elli

* Yam!’04 *

Kto zna Hanne? Czy Tokio Hotel uratowało czyjeś życie po puszczeniu w radiu Yam! piosenki “Schrei”?

(do redakcji Yam! przyszedł, wywołujący gęsią skórkę e-mail)

WIADOMOśĆ: Witajcie kochany zespole radia Yam!, wasza muzyka jest naprawdę super. Uratowaliście mi życie, przed tym strasznym wypadkiem, które miało miejsce w jednej z hal sportowych, na którą również się wybierałam. Na chwilę przed tym jak już miałam wychodzić usłyszałam w radiu Tokio Hotel z piosenką “Schrei” pomyślałam sobie, że koniecznie muszę zostać i jej posłuchać, w związku z tym, zostałam jeszcze chwilkę. Potem jak odkryłam, jaki straszny wypadek miał miejsce, w tym czasie, kiedy byłam jeszcze w domu. Zdawałam sobie sprawę z tego, że mogłam zginąć, a nie stało mi się nic, dzięki wam i Tokio Hotel. Dziękuję. Nawet, jeśli to był zupełny przypadek, jestem wdzięczna, że nie musiałam zginąć….

2 stycznia 2006: w Bad Reichenhall ginie 15 osób pod gruzami lodowiska. Trzy dni potem Yam! odkrywa jeden e-mail: “Hanna, 17, z Bad Reichenhall” Już sam wstęp wywołuje poruszenie wśród nas: “Mogłam zginąć, a nie nastąpiło to, dzięki wam i Tokio Hotel”.
Wyjaśnienie Hanny: Podczas gdy na radiu Yam! leciało “Schrei”, nie pojechałam na lodowisko! Szok…Czy naprawdę uchroniliśmy pewną dziewczynę przed śmiercią? Czy dzięki Tokio Hotel może być wdzięczna, że uniknęła śmierci podczas tej wielkiej katastrofy?

Tłumaczenie: Elli

* Yam!’03 *

EKSKLUZYWNIE: Tokio Hotel jako dzieci! (part 2)

No to macie dokładkę! Po tym jak w zeszłym tygodniu opublikowaliśmy nieznane zdjęcia TOKIO HOTEL jako Devilish, w tym tygodniu dodajemy kolejne nieznane fotki….

>Za kratkami:
Jako Devilish, Bill&Co zawojowali Magdeburską scenę rockową i pod wybraną nazwą dawali niezłego czadu i byli naprawdę cool!

>Także i gwiazdy rocka mieli problemy:
Tom (mając wtedy 13 lat) często walczył z długością kabli do gitar, wśród całego wyposażenia.

>W trasę?:
Jako Devilish w 2003 pozują przed starym vanem, nie zdawali sobie wtedy sprawy, że van wożący ich na koncerty stanie się ich drugim domem. >Chcieli wzbić się na szczyty:
Bill&Co pozują na jednym z boisk to koszykówki w Magdeburgu, to jedno z pierwszych zdjęć całej grupy.

>Profesjonaliści:
W maju 2003 dla Toma gra na gitarze była jeszcze swego rodzaju hobby. Dzisiaj mając 16 lat robi to jak prawdziwy zawodowiec.

>Czterech chłopaków, jeden cel:
Jeszcze w 2000 roku, gdy Bill, Tom, Gustav i Georg zakładali Devilish, marzyli o wybiciu się jako prawdziwi muzycy. W2005 roku i marzenie to coś więcej niż tylko spełnienie.

Tłumaczenie: Elli

* Yam!’02 *

EKSKLUZYWNIE: Tacy słodcy, tacy cool…

Na początku roku 2005 Tokio Hotel, istniało jeszcze jako Devilish (diabolicznie). Tylko w Yam! znajdziecie parę nieznanych dotąd jeszcze nikomu zdjęć, z czasów, gdy ta czwórka chłopców dawała czadu tylko na scenach Magdeburga….

Pierwsza płyta nagrana w 150 egzemplarzach!
Zabawa przerodzona w sukces!
Ćwiczenia do upadłego!

Czerwiec 2003:

>Uśmiech:
Bill w wieku 13-tu lat już wtedy miał swój własny styl. Farbował włosy na czerwono i często był brany za dziewczynę.

>Wczesne ćwiczenia:
Cała czwórka kształciła się w szkole założonej przez ojczyma Billa i Toma. Georg, Gustav i Tom grają na swoich instrumentach profesjonalnie od czasu ukończenia szóstego roku życia, wtedy to po raz pierwszy przekroczyli próg tej szkoły.

>Zdjęcie zespołu:
Można powiedzieć, że Devilish poznało się dzięki nauczycielowi od bassu, do którego na lekcje uczęszczał Georg. Już wtedy ich motto brzmiało:” Nie liczy się sukces, ale zabawa!”.

>Rastman:
Już w 2003 roku Tom miał już swoje świetnie wyglądające dready oraz nosił bluzy w rozmiarze XXL. Kolorystycznie do jego wyglądu pasowała jego czerwona gitara.

>Próby, do czasu przyjścia lekarza:
Na ten wielki sukces, Bill, Tom, & Co wiele razy w tygodniu ćwiczyli aż do utraty tchu. Ciężko nad tym pracowali. Próby, pozowanie, energia,…dlatego dzisiaj są tacy dobrzy!

>Wulkan energii:
Mikrofon mocno trzymany w ręku, iskra w oku - lider zespołu Devilish - Bill już w wieku 13 lat dawał niezłego czadu…

>Pierwsza płyta:
Bill(16), Tom (16), Georg (18) i Gustav (17) już jako Devilish wydali swój pierwszy album. Niestety liczba wydanych płyt to tylko 150 sztuk. Dzisiaj płyty na wielu aukcjach są warte nawet 300 Euro za egzemplarz. Fani zapłacą każdą cenę, żeby ją tylko mieć!.

*Spis utworów:
1) It’s So Hard To Live
2) Leb die Sekunde
3) Nichts wird besser
4) I Needen’t You
5) Notkhing’s Like Before
6)Schönes Mädchen aus dem All
7) Schwerelos

>Devilish na żywo:
Prawie w każdy weekend chłopcy dawali jakiś koncert w rodzinnym Magdeburgu. Piosenka “Schönes Mädchen aus dem All“ stała się faworytem wśród ich piosenek.

>Słodcy:
Jeszcze w 2003 roku, Gustav wyglądał jeszcze zupełnie jak małych chłopczyk. Tutaj siedzi wraz z trójką swoich przyjaciół, czekając na występ na jednym z pól namiotowych w Dresden…

>Fajna zabawa:
Wolny czas, który mieli przed sowimi występami, chłopcy spędzali na łowieniu ryb.

>Fan kratki:
Bill już w bardzo młodym wieku stawiał na ostrą stylizację i jeszcze dwa lata temu lubił nosić kraciastą spódniczkę i skarpety w paski.

>Konkurs:
W 2003 roku chłopcy brali udział w wielu konkursach muzycznych, tutaj zdjęcie z jednego z koncertów finałowych w rodzinnym Magdeburgu.

Tłumaczenie: Elli

* Yam!’01 *

Groźby śmiercią, tylko dlatego, że gwiazda ją wybrała?

Większość fanów Billa, Toma, Gustava i Georga posunęła się za daleko…

Dzięki Bogu, nareszcie to koniec! Po opublikowaniu reportażu o Annie-Katrin (16), która spędziła wieczór w towarzystwie Toma z Tokio Hotel, przez co grożono jej nawet śmiercią, wiele dziewcząt zaczęło dyskutować o tym incydencie na forach dyskusyjnych, wysyłały e-maile oraz listy, które to wyjaśniały ich zachowanie. Wiele z nich zdystansowało się do tej chorej sytuacji. “Przecież to chore!”, “Szokujące!”, “Prawdziwi fani Tokio Hotel, powinni cieszyć się szczęściem Ann-Katrin!” - takiego zdania są inni fani. Ale też wiele, które swoje niezadowolenie i rozczarowanie, chciały załatwić poprzez e-maile i wiadomości na ICQ z pogróżkami, teraz jest im wstyd za swoje zachowanie i przepraszają za nie. A swoje przeprosiny kierują prosto do Ann-Katrin. “Ostatnio otrzymuję bardzo wiele e-mail, w których fanki piszą, że jest im przykro, żałują za to, co powiedziały, przepraszają i mówią, że na moim miejscu postąpiłyby tak samo”, opowiada 16-letnia gimnazjalistka. Jest bardzo szczęśliwa, że ten horror, ma za sobą również dzięki Yam!…

Tłumaczenie: Elli

* YAM! 51 *

Ann-Katrin (16) “Grożą mi śmiercią!”

“Ty flejtuchu!”, “Poderżnę Ci gardło!”, “Ubijemy Cię!”. Nigdy w życiu Ann-Katrin nie liczyła na to, że kiedykolwiek ludzie będą ją tak nienawidzić i wysyłać jej takie wiadomości na ICQ. Jednak odkąd została bardzo blisko sfotografowana z Tomem (16) z Tokio Hotel, ten horror stał się rzeczywistością! W dodatku 16letnia dziewczyna z Emmerich tylko tego dokonała, o czym tysiące dziewczyn śnią: pewnego dnia być naprawdę blisko z chłopakiem z TH… 24 listopad 2005: Matka przyjaciółki Ann-Katrin pracuje w radiu i załatwiła im wejściówki na Aftershow-Party po “Eins Live Krone”. Tam przyszły z chłopakami z Tokio Hotel żeby porozmawiać i Ann-Katrin zatańczyła z Tomem. Chociaż zostali przy tym sfotografowani, zauważyli to, ale nie przejmowali się tym. Nawet wtedy, kiedy fotograf kazał jej jeszcze wrócić razem z Tomem i pocałować go w policzek. “W tym momencie byłam w ogóle nieświadoma, że to musi prawie jednoznacznie wyglądać” przypomina sobie Ann-Katrin. Jednak już następnego dnia nastąpiło mocne przebudzenie, ponieważ zdjęcia rozeszły się bardzo szybko po Internecie. Artykuł z gazety z “Party-, Knutsch- und Fummel-Marathon” doniósł na kompletnie pijanego Toma. Fani TH są zszokowani, obrażeni i jest im przykro z powodu Ann-Katrin. Oczywiście, że obrazek przedstawia z tego najwięcej, ponieważ każdy pozostawia gorącą historię wyczuloną wysoko zgotowanymi emocjami. Ale to jest podstawa albo też tylko przeprosiny za każde wysłane grożenie śmiercią? “Ja tylko tańczyłam z Tomem a fotograf trafił na odpowiedni moment. Nic więcej naprawdę się nie stało!” zapewnia gimnazjalistka i ma nadzieję, że ten koszmar niedługo się skończy. Bo raz zdarzyło się to a teraz musi się ukrywać przed takimi “fanami”! Ich początkowy szok jest zupełnie niezrozumiały: “każdy, kto uzna chłopaków za wspaniałych, zrobiłby na moim miejscu dokładnie to samo!” sądzi Ann-Katrin. Istotnie! Doświadczyła tego na własnej skórze. Na przykład Rebecca z Langenfeld obok Dusseldorf. Ma tylko jeden cel: spotkać osobiście Billa i spółkę. Jednak 14letnia dziewczyna nie chce tylko marzyć, lecz chce sprawić, żeby to marzenie stało się realne. Rano, drugiego listopada Rebecca pakuje swój plecak i jak każdego dnia wychodzi z domu. ” Jeszcze przed południem zostaje poinformowana matka o tym, że jej córka nie pojawiła się na zajęciach w szkole” opowiada ktoś tam z policji. Mama Rebecci, Manuela (35) zwraca się bezzwłocznie o poszukiwanie. Ponieważ jej dziecko już raz uciekło z domu: 28 października 2005 Rebecca podróżowała autostopem na koncert Tokio Hotel w Berlinie i została złapana przez policję. Z tej przyczyny przypuszczają rodzice i dziadek gdzie tym razem może się znajdować i razem z urzędnikami robią poszukiwania. W obwodzie Magdeburga i Loitsche, 700-Seelen-Ort, gdzie mieszkają Tom i Bill, mają nadzieję ją znaleźć. Nieprawdopodobnie bezskutecznie: dziewczyna ukrywa się przez miesiąc (!) od zniknięcia u innej fanki Tokio Hotel. Pierwszego grudnia upragniony telefon: Rebecca melduje się w Magdeburgu i mówi, że wraca do domu. Od 2 grudnia jest ponownie w domu. Tylko jak długo tu pozostanie? Oto jest pytanie!

Tłumaczenie: Elli

* YAM! 50 *

>Parę tygodni temu “podglądaliśmy” Billa, Toma, Georga i Gustava w wywiadzie dla Yam!, dzisiaj czwórka Mgdeburczyków zdradza swoje kolejne sekrety. W wywiadzie zdradzają pomyłki swojej młodzieńczej głupoty, i pełne napięcia przeżycia…

Yam!: Co robiliście jak byliście jeszcze dzieciakami?

Tom: O bardzo dużo, ale nigdy jakiś złych rzeczy. Jak byłem mały zawsze chciałem coś ukraść, ale nigdy nie miałem na to tyle odwagi by to zrobić, nawet najmniejszego lizaka (śmiech).
Bill: Mój kumpel ukradł kiedyś myszkę ze sklepu zoologicznego, w, którym wtedy byliśmy. Chciał ją później wypuścić na wolność, ale było mi jej niezmiernie żal, więc zabrałem ją ze sobą do domu. Nazwaliśmy ją Swartie, i mieliśmy ją z Tomem jakieś dwa lata.
Tom: Ja i Bill bardzo często zamienialiśmy się w szkole bluzami, na których widniały napisy z naszymi imionami. Często to doprowadzało naszych nauczycieli do furii, bo nigdy później nie wiedzieli, który to, który. Raz w szkole strzeliłem w nauczycielkę jakąś gumką, ona nie wiedziała, kto to zrobił, ale ktoś mnie podkablował i dostałem za to naganę.

Yam!: Czy oprócz tych wymienionych miały miejsce jeszcze jakieś inne akcje?

Georg: Można tak powiedzieć. Moi rodzice wcześniej zawsze robili zapasy paczuszek z kawą. Ten szelest z paczki uważałem za taki fajny, kiedy wsypywało się ją do pudełka próżniowego i zamykało. Kiedyś przesypałem tak 15 paczek z kawą, no i było trochę gorąco.
Tom: Po naszej przeprowadzce nasza mama była naprawdę dumna z nowego dywanu. Gdy tylko nasza mama poszła z wizytą do sąsiadów, ja i Bill postanowiliśmy pobawić się w budowniczych. Chcieliśmy wypróbować nasze nowe zabawki-koparki, więc wysypaliśmy na dywan ziemie z doniczek. Ziemia była mokra i zrobiło się błoto. Podłoga była zrujnowana, to podziałało dosłownie jak piorun!
Bill: Ja i Tom popełnialiśmy wiele gaf, zdarzyło się nam to również na wybiegu. Kiedy mieliśmy sześć lat, często braliśmy udział w dziecięcych pokazach mody. Tom i ja zawsze wyglądaliśmy identycznie, to była pewna uciążliwa zmyłka. Było ustalone, że jak będziemy na wybiegu, to Tom ma ściągnąć z siebie szalik i rzucić go na ziemie. Gdy on tego nie zrobił, to ja postanowiłem mu go ściągnąć. No i doszło do tego, że na wybiegu pokłóciliśmy się, to jeszcze się pobiliśmy. Musieli nas ze sceny ściągać.

Yam!: A jak u reszty wyglądają “historyjki rodzeństwa”?

Georg: Kompletnie nic. Ja byłem bardzo grzecznym dzieciakiem (śmiech).
Gustav: Ja i moja siostra Franziska bardzo często się ze sobą kłóciliśmy. Jest ode mnie o dziewięć lat starsza, i jak byłem jeszcze dzieckiem to robiła mi różne głupie rzeczy. Kiedyś rzuciła się na mnie, obśliniła mnie i wstała. Obśliniła mnie tak bardzo, że jej ślina wylądowała w mojej buzi, obrzydliwe. Mam jej to do dzisiaj za złe…

Yam!: Czy zdarzyło wam się coś naprawdę niebezpiecznego?

Bill: Tak! Byliśmy razem z naszym tatą, na najniebezpieczniejszym zjeździe saneczkowym. Weszliśmy na szczyt tej góry, i ja popchnąłem Toma, który zjeżdżając spadł z sanek, i wjechał na lodowisko na zupełnie niczego nieświadomą dziewczynę, z którą się zderzył. Tom miał rozciętą całą głowę, przez jej łyżwy. Była potrzebna szybka pomoc lekarska.
Tom: Tak, straciłem wtedy dużo krwi. Lekarze bojąc się o moje zdrowie, zaczęli zszywać mi głowę na żywca, bo znieczulenie nie działało. Od tamtej pory mam złe wspomnienia, co do tego, i okropne bóle głowy.
Bill: Tom ma więcej takich nieprzyjemnych przypadków za sobą. Kiedyś, gdy byliśmy mali, Tom w sklepie chciał ściągnąć coś z najniższej półki. Jakaś kobieta, która miała wysokie czółenka na szpilkach, stanęła mu na rękę. Ręka była złamana, a kobieta się ulotniła.

Tłumaczenie: Elli

* YAM! 49 *

Tokio Hotel - nie mamy jeszcze dość! W wywiadzie dla Yam! Bill i Spółka, zdradzają swoje największe gafy.

Singiel na 1 miejscu, album na 1 miejscu, i wykupiona trasa koncertowa. Bill (16), Tom (16), Gustav (17) i Georg (18), tej czwórce nie mogło się lepiej powieść. W rozmowie z Yam! czwórka tych chłopaków opowiada o sowich kłopotliwych przeżyciach i otwarcie mówią o ciemnej stronie swoich przeżyć…

Yam!: W pewnych momentach panuje o was totalnie głośno - jak rodzice sobie z tym gwiazdorskim szturmem?

Bill: Dla nas wszystkich jest to totalnie zakręcone. Nigdy nie myśleliśmy, że to zamieszanie wokół nas nabierze takiego rozgłosu, ale jak na razie wszystko wygląda pozytywnie.

Yam!: Czy nie boicie się tego momentu, kiedy będziecie musieli się rozstać?

Tom: Nie, właściwie nie. Nie poddajemy się jak na razie, ponieważ znamy się bardzo dobrze. Znamy się stosunkowo długo, uważamy na siebie nawzajem, nawzajem, gdy któremuś odbija, to go uspokajamy w odpowiedni sposób. Poza tym, rodzina i przyjaciele, od razu by nam powiedzieli, kiedy zachowujemy się już beznadziejnie.

Yam!: Jakie dostrzegacie albo już dostrzegliście pozytywne i negatywne strony bycia gwiazdą?

Georg: Nie mamy teraz takiej swobody w prywatności jak kiedyś. Jakiś nie za ciekawych przeżyć jeszcze nie doświadczyliśmy. Oczywiście trafią się tacy, którym się nie podoba to, co robimy, i którzy głupio o nas gadają. Ale gdy ludzie nas poznają, w jakimś stopniu próbują się z nami utożsamiać. I to już jest jakiś rodzaj sztuki zapoznania…
Tom: Najlepszym naszym doświadczeniem, było to, kiedy mogliśmy zagrać przed 70 tys. publicznością na żywo. Miało to miejsce na jakimś festiwalu w Magdeburgu, tego przeżycia chyba długo nie zapomnimy. No oczywiście, jest również wiele innych fajowych rzeczy. Możemy na przykład wchodzić do takich klubów, do których nie wpuszcza się ludzi w naszym wieku.

Yam!: A jak wygląda sprawa, gdy czwórka chłopaków idzie, imprezować?

Tom: Gdy wchodzimy do jakiegoś klubu, lub idziemy na jakieś przyjęcie, wszyscy się nam bardzo przyglądają. Poza Georgem, pozostała trójka to typy chłopaków, którzy stoją przy barze, Georgem flirtują z dziewczynami. Georg poza tą czynnością wychodzi również potańczyć na parkiet. Jest naszym “Królem parkietu” (śmiech). Najbardziej lubi tańczyć do hip-hopu.

Yam!: Można powiedzieć, że spędzacie ze sobą teraz całe dnie i noce. Nie denerwuje was czasem wasza obecność?

Bill: W zasadzie to nie. Gramy i tworzymy muzykę w tym składzie już od pięciu lat, i znamy zwyczaje, i humory każdego. Dlatego też wiemy, kiedy na przykład pozostawić w spokoju, lub, kiedy któryś kogoś wkurza. Każdy z nas ma czasem swoje humorki..
Georg: Zgadza się. Ja jestem strasznie niepunktualny, wiecznie się spóźniam. To może każdemu działać na nerwy.
Tom: Skoro jestem gitarzystą, to cały czas, kiedy tylko mogę, w każdym miejscu coś brzdękolę. Poza tym jestem jak w gorącej wodzie kąpany, i jestem strasznie niecierpliwy.
Bill: śpiewam wszędzie, wszędzie prawie cały czas. Codziennie mam jakąś inną melodyjkę, która mi wpadnie w ucho potem nucę ja przez cały dzień. Poza tym jestem trochę leniwy. Cała trójka musi zawsze nosić swoje instrumenty, a ja jako wokalista mam jedynie mikrofon. I musze przyznać, że nigdy im nie pomagam w noszeniu tego…

Yam!: Jakie było wasze najbardziej kłopotliwe przeżycie?

Bill: Parę tygodni temu, cała nasza czwórka doświadczyła dosyć kłopotliwego przeżycia. Przyłapano nas na podglądaniu! To była noc w jednym z hoteli w Hamburgu: prawie wszędzie były już zgaszone światła, tylko w jednym pokoju, było jeszcze jasno. My, jak to my, postanowiliśmy popatrzeć, co się tam dzieje, że jeszcze nie jest tam ciemno. Odkryliśmy, że jakaś para uprawia tam sex. Mogliśmy wszystko oglądać, tak na żywo. To całe zajście trwało jakiś czas i było dosyć wesoło, do czasu, kiedy tych dwoje podniosło się, i odkryli nas, jak nasza czwórka dosłownie “wisi” na oknie. Dla nas w tym momencie to było super kłopotliwe…

Tłumaczenie: Elli

* YAM! 45 *

Rodzice wynocha, klika do środka i naprawdę dajcie czadu! Sukces pozostawić za sobą, fani tutaj - na to Tokio Hotel nie ma teraz czasu. Ale chłopcy nie są przecież głupi! Ale dlaczego nie zrobić z obowiązku, przyjemności! Przy kręceniu klipu do ich drugiego singla “Schrei”, (który ukaże się 25.11), Bill, Tom i spółka pozwolili sobie na całkowite poniesienie się emocjom. W jednej z 70-letnich willi urządzili niezłą imprezkę wraz z 100 fanów (wszyscy mieli ponad 16 lat!) - wszystko na wyłączność. Jednym słowem: wszystko dozwolone, z wyjątkiem obecności rodziców.

SCHREI

>Bill (16)

“Schrei” to absolutnie jedna z naszych ulubionego piosenek. Szczególnie super to wychodzi podczas koncertów na żywo, z udziałem fanów, a my podczas jej grania nieźle się bawimy. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że tytułowa piosenka z naszego albumu, to nasz drugi singiel. Przesłanką tej piosenki, jest to, że człowiek powinien wykrzyczeć wszystko, co mu leży na wątrobie, to, co zawsze chciał powiedzieć, i nie dusić tego w sobie. My nie nabieramy wody w usta, jesteśmy zdania, że powinno się mówić, to, co się myśli. Z wideoklipu do “Schrei” jesteśmy bardzo dumni. I całe to zajście przy nakręcaniu sprawiło nam ogromną frajdę.

Tłumaczenie: Elli

* YAM! 42 *

Już w 2004 roku, gdy jeszcze nikt ich nie znał, było wiadomo: tych czworo ma zadatki na gwiazdy! Te zdjęcia są tego dowodem!

TOKIO HOTEL - ich pierwsza profesjonalna sesja zdjęciowa.

Tokio Hotel nie są żadnym plastycznym produktem - ci czterej chłopcy są w 100% prawdziwi! Jeśli ktoś obejrzy te zdjęcia, zrobione przed 18 miesiącami, zobaczy, że już wtedy ci chłopcy z Magdeburga mieli swój własny styl.

Wtedy byli jeszcze trochę młodsi niż teraz, no i grzeczniejsi, - ale: już wtedy przyjmowali swoje czadowe pozy. Bill (dzisiaj 16) farbował swoje włosy na czarno, miał kolczyk w brwi i języku oraz malował sobie oczy czarną kredką. Brat Tom (16) nosił już swoje dredowe loczki, miał kolczyk w wardze i nosił czadowe ciuchy w stylu hip-hop. Także Georg (18) i Gustav (17) byli wystylizowani na uliczników tak jak dzisiaj… Te ekskluzywne zdjęcia zamieszczone w Yam! Zostały zrobione na pierwszej profesjonalnej sesji zdjęciowej chłopców, która odbyła się w kwietniu 2004 roku i trwała zaledwie 30 minut (!). Te zdjęcia miały promować ich album, który nagrali pod nazwą Devilish (tak się wtedy nazywali) i chcieli wydać.

Producent Tokio Hotel Dawid Jost, poprosił znajomego fotografa Ralfa Strathmanna, (który fotografował m.in.: Apocalyptice, HIM, Parica Nuo), aby sfotografował Billa, & Co. Z tymi zdjęciami - rozpoczęli swoją karierę, z jakim skutkiem każdy wie. Dzisiaj Ralf wspomina: “Spotkałem chłopaków na podwórzu, przed ich miejscem, w którym przeprowadzali próby w Magdeburgu. Był to dosyć zimny dzień i wszyscy trzęśliśmy się z zimna. Było mi wiadomo od samego początku, (gdy ich tylko zobaczyłem), że bliźniaki maja zadatki na gwiazdy. Nie tylko z powodu ich wyglądu, ale również ze świadomości to, co robią i ich stylu. Fotografowałem kiedyś w Ameryce, jedną gwiazdę, która miała na swoim koncie już duże osiągnięcia muzyczne, ale urok Billa nie ma sobie równych…”.

HISTORIA, czyli tak to się wszystko zaczęło…

2000
Po koncercie bliźniaków, Georg i Gustav spotykają się z Billem i Tomem. Wszyscy mieli już do czynienia z muzyką i po niedługim czasie namysłu postanawiają założyć zespół. Pod nazwą Devilish grają swoje pierwsze koncerty i wywołują sensację.

Kwiecień 2004
Pierwsza sesja zdjęciowa w Magdeburgu.

Lato 2004
Chłopcy postanawiają nagrać swój pierwszy singiel “Durch den Monsun” oraz resztę piosenek na nowy album “Schrei”.

Koniec 2004
Chłopcy zrywają umowę ze starą wytwórnią płytową i podpisują kontrakt z Universal Music.

Początek 2005
Devilish postanawiają zmienić nazwę zespołu, od tej pory nazywają się Tokio Hotel.

Czerwiec 2005
Nakręcają swój pierwszy wideoklip do piosenki “Durch den Monsun”. 15 sierpnia 2005
Wychodzi ich pierwszy singiel “Durch den Monsun”, który od zera szturmuje pierwsze miejsce wszystkich list przebojów.

19 września 2005
Wychodzi debiutancki album grupy Tokio Hotel, pod nazwą “Schrei”, zajmując drugie miejsce na liście najlepiej sprzedających się płyt.

4 października 2005
Bill, Tom i Georg postanawiają zrobić sobie przerwę w szkole na rok albo zatrudnić prywatnego nauczyciela. Tylko perkusista Gustav postanawia kontynuować naukę.

Tłumaczenie: Elli

* YAM! 41 *

Obserwowani, atakowani i wyzywani! Yam! Było świadkiem, jak bardzo zmieniło się życie Bill’a i reszty zespołu w tak krótkim czasie…

“Intercity Hotel Magdeburg” przed trzema miesiącami: chłopcy z Tokio Hotel po raz pierwszy pojawiają się na sesji zdjęciowej dla Yam!. Bill(16), Tom (16), Gustav (17) i Georg (18), są wyluzowani i pełni entuzjazmu na czekając na ten termin. Wtedy jeszcze nikt nie znał tego czteroosobowego zespołu.

Chłopcy są ciekawi świata show biznesu i gorączkowo wychodzą naprzeciw swojej karierze. Bill opowiada: “Nasi koledzy z klasy, częściowo nam nie wierzą, że nagraliśmy płytę. Nie jest to jedyny powód do radości, ponieważ kolejnym z nich jest to, że po pięciu latach istnienia jako zespół możemy się zaprezentować na większą skalę”. Do tamtej pory, Bill i troje jego przyjaciół nie zdawało sobie nawet sprawy jak bardzo zmieni się ich życie od tamtej chwili…
Magdeburg przed tygodniem. Gdy Yam! Ponownie odwiedza ich rodzinne miasto przed Tokio Hotel świat stoi szeroko otworem.

Ich numer 1 - niezwyciężony do tej pory na listach przebojów - “Durch den Monsun” oraz ich hitowy album “Schrei” mają bardzo duże szanse na wylansowanie zespołu. Gdziekolwiek by Ci czterej chłopcy nie wyszli, zostają wszędzie rozpoznani, oblężeni przez ludzi, którzy proszą ich o autograf, albo po prostu móc na nich popatrzeć z bliska “na żywo” lub też zamienić słówko. Najbardziej ekstremalne sytuacje, mają oczywiście miejsce w Magdeburgu.
Tokio Hotel musi wprost uciekać przed swoimi fanami. W ich ulubionej kawiarni “Le Frog”, byli obserwowani ze wszystkich stron, przy stoliku z grą w piłkę nożną i przy stole do bilardu fotografowani, a przed kinem byli nawet wytykani palcami i wyzywani przez panków.

Minęły już te czasy, kiedy mogli oni spokojnie poruszać się po swoim rodzinnym mieście. Każdy spacer po mieście kończy się “braniem nóg za pas” i ucieczką. Tokio Hotel muszą mocno stąpać po ziemi, gdyż sława ma także swoje ciemne strony. Bez żartów: chłopcy mają “całą szafę” ochroniarzy, którzy na ogół towarzyszą im na każdym kroku i chronią.

Bill: “to, co się z nami teraz dzieje jest naprawdę rażące. O czymś takim nawet nie marzyliśmy w naszych najśmielszych snach. Ale to jest super mieć tylu fanów i ludzi, którzy się nami interesują. Jedyną negatywną stroną tego wszystkiego jest to, że nie mamy już swojego prywatnego życia”. A Tom dodaje: “Pójście samemu do kina albo do kawiarni nawet nie wchodzi w grę. Jedynymi miejscami, w których czujemy się jakoś normalnie to tylko parę klubów”. Jedynym członkiem w zespole, który może normalnie poruszać się i jeździć na rowerze po mieście jest Gustav.
Ma on na to swój specjalny trik:, “Gdy założę swoją czapkę z daszkiem na głowę, to nikt nie jest w stanie mnie rozpoznać”.

Jednakże to całe zamieszanie wokół ich zespołu, chłopcy z Tokio Hotel próbują zaakceptować jako nową rzeczywistość dla nich. Bill: “No to jest to, co zawsze chcieliśmy robić i sprawia nam to przyjemność. Po za tym jeszcze tylko tydzień będziemy chodzić do szkoły. Więc już niedługo będziemy mogli prowadzić w jakiś sposób normalne życie, no może poza paroma wyjątkami”.
A jak mają już naprawdę wszystkiego dość chłopcy z Tokio Hotel ukrywają się w swoim pokoju prób. Tam są oni nadal, czterema chłopakami z Magdeburga, którzy po prostu chcą tworzyć muzykę…

Ich pokój prób - kryjówką Tokio Hotel.

Podczas jednego roku chłopaki z Tokio Hotel zamienili swój pokój prób w pewnego rodzaju teren przemysłowy. Chłopcy sami pomalowali ściany na czerwono, żółto i pomarańczowo. Gdy nie ćwiczą piosenek, grają na Play Station, oblewają się wielkim pistoletem na wodę, albo zamawiają pizze, ich ulubioną przekąskę.

Tłumaczenie: Elli

* YAM! 40 *

Playstation w busie
Wszyscy uwielbiają pizze
Słuchają Green Day

TOKIO HOTEL EXCLISIV

W YAM, Bill (16), Tom (16), Georg (18), Gustav (17) opowiadają o swoim świecie.

A-Album

>Bill: nasz pierwszy album nosi tytuł “Schrei” (”Krzyk”), a nazwa płyty jest programowa. Nagraliśmy ją zeszłego lata w Hamburgu, i wszyscy jesteśmy bardzo dumni z naszej pierwszej płytki. W każdym bądź razie, każdy coś tam dla siebie znajdzie, ponieważ zawiera ona wiele naprawdę fajnych rockowych kawałków i trzy piękne ballady.

B-Bill

>Tom: Bill śpiewa niezwykle ładnie, od 7 roku życia, gdy był młodszy śpiewał nie zważając na to, co i gdzie śpiewa. Nie działa nam to na nerwy. Jesteśmy zespołem kochamy muzykę. Często także po koncercie siadamy wszyscy razem o możemy jeszcze długo o tym dyskutować.

C-CD’s (płyty)

>Gustav: Nasza czwórka ma bardzo różne gusta muzyczne. Ja stawiam na Hard Rock, i Heavy Metal tak jak Metallica, Korn czy System of The Down. Prywatnie Tom słucha hip-hopu. Ale mamy jedną rzecz wspólną, wszyscy uważamy, że Green Day jest super!

D-drums (perkusja)

>Gustav: gram na perkusji od 5 roku życia. Pierwszą perkusję dostałem od rodziców, ponieważ gdy byłem mały i siedziałem przy stole udawałem, że gram na perkusji, bębniąc w stół - wtedy to mój tata zapisał mnie do szkoły muzycznej.

E-Erfolg (sukces)

>Georg: oczywiście, że nagrywając piosenki myśleliśmy, o tym by odnieść sukces, ale nie myśleliśmy, że to będzie tak szybko. To świetne uczucie, poprzez pierwszy singiel od razu dostać się na pierwsze miejsca list przebojów i widzieć, że nasza muzyka podoba się innym ludziom.

F-Freundinen (koleżanki)

>Bill: po pierwsze, wszyscy czworo jesteśmy niestety narazie solo. Jakikolwiek związek, teraz byłby dosyć trudny do utrzymania, ponieważ jesteśmy bardzo często w drodze, i dla dziewczyny zostaje mało czasu. Ja, Tom i Georg stawiamy na bliźniaczki Olsen, Olesn Gustav uważa, że Eva Longoria jest super.

G-Goldstatus (status złotej płyty)

>Gustav: nasz pierwszy singiel “Durch den Monsun”, który został wypuszczony kilka tygodni temu, osiągnął status złotej. A to oznacza, że blisko 190 000 egzemplarzy zostało sprzedanych. WOW!

J-Japonia

>Bill: w Japonii, szczególnie w Tokio bardzo chcielibyśmy zagrać. Nazwa naszego zespołu jest bardzo związana z tą metropolią - jest emocjonujące, ogromne i imponujące.

I-Internet

>Tom: dość dużo faktów, niewsów, dat i zdjęć można znaleźć na naszej stronie internetowej www.tokiohotel.de. Gdy jesteśmy w drodze Bill i ja zawsze bierzemy nasze laptopy ze sobą. Bill ma iBook z firmy Apple, a ja Powerbook G4.

K-Koncert

>Bill: na koncercie “Stars For Free - Festiwal In Magdeburg” przez krótki czas graliśmy dla 75 000 publiczności. To było wspaniałe przeżycie, zobaczyć jak reagują nasi fani. Ale tak naprawdę to przed ilu osobową widownią występujemy nie ma znaczenie - po prostu uwielbiamy grać nasze piosenki na żywo.

L-Lyrics (teksty)

>Bill: teksty piosenek piszę ja i wraz z naszym producentem. Z piosenki na piosenkę jest inaczej. Czasem mamy jakiś dobry pomysł, czasem dobry tekst, albo po prostu mamy jakąś melodię, do której ja piszę tekst.

M-Magdeburg

>Tom: Georg Geogr. Gustav mieszkają w Magdeburgu. Bill i ja mieszkamy w Litsche niedaleko Magdeburga. Oczywiście nie przeżyjesz tam nic szczególnego, szczególnego przeciwieństwie do dużych miast, w których można wiele przeżyć. Ale tutaj jest nasza rodzina i przyjaciele, gdy wracamy z koncertów bardzo cieszymy się, że wracamy do domu.

N-New York

>Bill: Nowy Jork to po prostu miasto marzeń dla zakupoholików. Ja najbardziej stawiam na jakieś ekstrawaganckie ciuchy.

O-Oasis

>Georg: to mój ulubiony zespół. Najbardziej lubię piosenkę”Wonderwall”. Oprócz tego bardzo lubię tańczyć i przyjęcia do późnych godzin nocnych.

P-Pizza

>Gustav: Bez dwóch zdań pizza to nasze ulubione danie - i obojętne czy jest to Margerita lub Salami. Dlatego chodzimy do pizzeri tak często jak to tylko możliwe lub, chociaż do włoskiej restauracji. Nasz ulubiony napój to - Red Bull.

Q-Quengeln (kaprysy)

>Bill: Nie kaprysimy. Nawet wtedy, gdy jesteśmy bardzo zestresowani, bo gonią nas różne terminy. Nigdy nie będziemy mięli dość. Ponieważ wszyscy cieszymy się każdą chwilą, którą po raz pierwszy w życiu przeżywamy.

R-Richard

>Gustav: Richard to imię mojego kota, pies wabi się Bruno. Reszta zespołu też ma zwierzątka w domu, za którymi tęsknią, gdy wyjeżdżamy w trasę. Bill i Tom mają kota-Kasimir’a i psa Scotti’ego. Kot Georgia nazywa się Garon, a pies Mortiz.

S-”Schrei” (”Krzyk”)

>Bill: “Schrei” to nie tylko tytuł naszej debiutanckiej płyty, ale także tytuł piosenki, która jest gorącą propozycją na nasz drugi singiel. Oprócz tego to nasz absolutny faworyt podczas występów na żywo. Jest ona tak samo wartościowa dla naszych fanów jak i dla nas. Dzięki tej piosence możemy dać niezłego czadu na scenie podczas koncertów.

T-Tom

>Bill: Tom gra na gitarze od siódmego roku życia - i to bardzo dobrze. Mówi, że najlepiej wychodzi mu spaghetti. Poza, tym Tom to”nocny marek” i zawsze wstaje pierwszy. Tom jest o 4 cm ode mnie (Tom 1,73 m), ponieważ ja mam 1,77 m wzrostu.

U-Unzertrennlich (nierozłączni)

>Gustav: Jak na razie jesteśmy w czwórkę. Gramy ze sobą już 5 lat, mieliśmy dobre i złe chwile. Dziś jesteśmy prawdziwymi przyjaciółmi i znamy się jak”łyse konie”.

V-Vorbilder (wzory)

>Gustav: Nie mamy żadnego zespołu, który stanowiłby dla nas jakiś wzór do naśladowania. Ale moim wielkim marzeniem jest spotkanie z perkusistą Metallici - Lansem Urlich’em.

X-X-trem (napięcie)

>Tom: Zachwyt Tokio Hotel sprawił, że wielu ludzi może o nas mówić do samej nocy;). Pracujemy nad zespołem już latami. To, co się teraz dzieje, jest dla nas naprawdę wielkim przeżyciem, więc na pewno się łatwo nie poddamy i nie zniechęcimy. Cieszymy się z tak wielu super Fanów!.

Y-Yeah!!!

>Gustav: 1 września Bill i Tom obchodzili swoje urodziny, ja 8 września. Wszyscy troje dostaliśmy jeden prezent - Playstation do Tourbusa, aby nam się nie nudziło podczas jazd na koncerty. YEAH!

W-Wünche (życzenia)

>Georg: Jak na razie na przyszłość życzylibyśmy sobie jak największej liczby koncertów na żywo. Planujemy już wielką trasę koncertową, ale dokładnych terminów jeszcze nie ma.

Z-Zwillinge (bliźniaki)

>Bill: Ja i Tom jesteśmy jednojajowymi bliźniakami. Dziś mamy bardzo odmienne style i łatwo nas odróżnić. W przedszkolu bardzo często wykorzystywaliśmy to, że byliśmy identyczni, co doprowadzało naszą przedszkolankę do szału.

Tłumaczenie: Elli

* YAM! 38 *

Tokio Hotel, to perkusista Gustav (16), basista Georg (18), piosenkarz Bill (15) i gitarzysta Tom (15). Ten zespól jest przez cały czas pokazywany w radio i TV. Wyglądają jakby przyjechali z innej gwiazdy. Mają kolczyki i tatuaże, dzikie fryzury i na czarno pomalowane oczy. Bliźniaki Bill i Tom z najmłodszego niemieckiego zespołu rockowego Tokio Hotel wskoczyli w tym tygodniu z ich hitem “Durch den Monsun” z nr.0 na nr1 listów przebojów!! Pop-sensacja! Skąd pochodzą teen-twins, na których lecą wszystkie dziewczyny?

Mieszkają we wsi przy Magdeburgu, pójdą do 10 klasy. Ich rodzice się rozeszli, mieszkają u matki. Jeszcze przed wakacjami byli nieznani i grali tylko na małych scenach. Producent przedstawił ich większej firmie. Ich piosenka stała się z dnia na dzień hitem! Wczoraj, w pierwszy dzień szkoły po wakacjach, nie potrafili się poruszać po boisku szkolnym i uwolnić się od piszczących fanów. O takim sukcesie nawet nie marzyli i nie wierzyli w to. “To jest fajne uczucie być tak lubianym” -mówi Bill. Jak na ten wiek są już bardzo ‘niegrzeczni’. Tom opowiada: Miałem już 25 dziewczyn. Zawsze kończyłem, tez, kiedy to łamało serce dziewczyny. Ja po prostu potrzebuję zmian. A Bill, który chce za niedługo zrobić sobie tatuaż na brzuchu, opowiada: Lubię przy ‘tym’ tez podglądać. Niedawno patrzyłem przez okno na park w hotelu… Nie mają nic przeciw Groupies…

Tom: Jest ich mnóstwo, ale moim ‘marzeniem’ byłoby mieć sex z Angeliną Jolie. 1. Bill: “Chce zrobić sobie tatuaż na brzuchu, który będzie dochodził do strefy intymnej ….” 2. Tom: “Mam 15 lat i uprawiałem już sex z 25 dziewczynami…”

Tłumaczenie: Elli

* Yam! 36 *

Tokio Hotel o dziewczynach, mądralach i głupich wpadkach!

Bill: “Tom porzygał mi się na spodnie!”
Georg: “Jak nie uda mi się z muzyka to będę dentysta!”
Tom: “Dziewczyny nie potrzebują wysokiego IQ !”
Gustav: “Jestem często żartobliwy!”

Specjalnie dla YAM: Tom, Bill, Gustav & Georg powiedzą wszystko! Od pierwszego pocałunku do katastrof….

YAM: Wszyscy lubicie Olsen-Twins. Jakie dziewczyny wam się jeszcze podobają?

GUSTAV: Dla mnie musza mieć cos w głowie, żebym je uważał za fajne.
BILL: Ach, dla mnie i Toma mogą być troszeczkę “głupie” (śmiech). Dobrze jest jak nie myślą za dużo, ponieważ w szkole jesteśmy tylko z jakimiś mądralami.
TOM: To znaczy nasze dziewczyny nie potrzebują dużego IQ (śmiech)… Ważne jest tylko, żeby można było się z nimi pośmiać.
GEORG: U mnie jest to inaczej, ja nie patrzę na wygląd, ja musze się z nią dobrze rozumieć.

YAM: Kiedy mieliście swój pierwsze pocałunek?

BILL: Pierwszy pocałunek dostaliśmy z Tomem od tej samej dziewczyny w trzeciej klasie. To było wieczorem w namiocie. Najpierw pocałowała Toma, a potem była ze mną…
TOM: No, ty bierzesz moje “wykorzystane” dziewczyny…
BILL: Nieprawda, na początku chciała mnie! Ale nie wiedziała, czy ja tez chce, dlatego wzięła Toma…

YAM: Jakie głupie wpadki mięliście w waszym życiu?

BILL: Oh, to było przed 3 miesiącami! Tom musical nagle w autobusie wymiotować i nagle wszystko wylądowało na moich spodniach! WSTYD! A ze on ukrył się pod siedzeniem, wszyscy gapili się na mnie i usiedli gdzie indziej…
GUSTAV: Mi jest wstyd kiedy się pomylę na scenie!

YAM: Co było dla was najgorszym przeżyciem?

BILL: To było, kiedy nasi rodzice się rozeszli. Wtedy mięliśmy 6lat. O tym mamy nawet piosenkę na płycie. “Gegen meinen Willen” YAM: Kim chcieliście zostać, jak byliście mali?

BILL: Ja chciałem być projektantem mody! To jest moje hobby. Ponieważ ja projektuje i robię sobie sam ubrania i potrafię tez nieźle rysować. Jakby to z muzyka kiedyś się musiało skończyć, to mogę sobie wyobrazić, ze będę projekty mody robił jako zawód.
GUSTAV: Na początku chciałem być albo strażakiem, policjantem, albo kierowca ciężarówki.
GEORG: Kiedy byłem mały, chciałem być królem i być bogatym. Jak to z muzyka się nie uda to będę studiował za dentystę. Mój tata jest dentysta.
TOM: Ja już zawsze interesowałem się projektowanie grafiki, rysuje i szkicuje z wielka chęcią!. Może będę to kiedyś studiował.

Tłumaczenie: Elli

* YAM! 34 *

Dopiero, co ukazał się ich debiutancki singiel “Przez monsun”, a już jest dużo zamieszania wokół Billa i spółki. Yam! ma odpowiedzi na najważniejsze pytania dotyczące nowozaistniałej grupy.

SKąD POCHODZą CHŁOPCY?

Wszyscy czterej członkowie zespołu mieszkają w i koło Magdeburga. Tokio Hotel składa się z bliźniaków Billa(15, wokalista) i Toma(15, jest o 10 min. starszy, gra na gitarze), perkusisty Gustava Schaefera(16) i basisty Georga Listinga(18).

OD KIEDY ISTNIEJE ZESPÓŁ?

Wokalista Bill śpiewa i pisze teksty od 9 roku życia. Tom gra na gitarze od ponad 6 lat. On, tak jak i brat, zaraził się miłością do muzyki od ojczyma Gordona, który sam gra w zespole.W 2001 Bill i Tom spotkali podczas koncertu w ich rodzinnym mieście Magdeburgu Georga i Gustava. Oboje zagadali bliźniaków i niedługo później założyli zespół. Na początku nazywali się Develish, jednak później zmienili nazwę na Tokio Hotel. Bill: “Wcześniej nazywaliśmy się także Bieg( te słowo znaczy też - lufa karabinu), Krzyk i Punkt w rozmowie. Mimo to nazwa Tokio Hotel podobała nam się najbardziej. Tokio przyszło nam na myśl, bo to swietne i emocjonujace miasto. Prawdopodobnie nasza kariera tez tak będzie przebiegać.” A czemu Hotel? “Całkiem prosto: Ponieważ fajnie brzmi.” Chłopcy zostali odkryci w 2004 przez swojego aktualnego producenta Davida Jostona(współpracuje też z Patrickiem Nuo) podczas małego występu. Prace nad singlem “Przez monsun” i albumem ukończyli poprzedniego lata. Album wychodzi 19 września, tytuł nie jest jeszcze ustalony.

CZY MAJą DZIEWCZYNY?

Nie, Bill, Tom, Gustav i Georg sa narazie do wzięcia. Mimo, że niektórzy sądzą, że Bill(przez swój trochę androgyniczny wygląd) jest gejem, fanki mogą się cieszyć: Bill woli dziewczyny!

JAKA JEST ICH WYMARZONA DZIEWCZYNA?

Bill i Tom lecą najczęściej na ten sam typ dziewczyny. I obojgu podobają się bliźniaczki Olsen. Bill: “One są takie słodkie! Tom i ja z chęcią poznalibyśmy kiedyś Ashley i Mary-Kate. Podwójna randka nie byłaby zła.”(śmiech)…Georg także lubi bliźniaczki Olsen. Gustavowi podoba się Eva Longoria.

CZY CHODZą NADAL DO SZKOŁY?

Tak. Bill i Tom kończą 9 klasę Kurfuerst-Joachim-Friedrich-Gymnasium w Wolmirstedt koło Magdeburga. Pomimo tego chodzą do innych klas. Tom: “Zostaliśmy rozdzieleni, bo tak często się wygłupialiśmy.” Gustav skończył 10 klasę Realschule. Pójdzie teraz do szkoły zawodowej (W Niemczech wygląda to trochę inaczej niż w Polsce. Po 10 klasie można zrobić kursy zawodowe i pójść do pracy. Nie jest to jednak nasza zawodówka.). Georg idzie teraz do 13 klasy i w 2006 pisze maturę (W Niemczech szkoła trwa 13 lat). Bill: “Wszyscy na pewno skończymy szkołę. Bo szkoła jest najważniejsza.” Kiedy chłopcy opuszczą przez TH jeden dzień szkoły, muszą wszystko nadrobić. Cool; wszyscy czterej maja mimo to dobre oceny!

CZEMU BILL SIĘ MALUJE?

“Uważam, że to jest cool. To zaczęło się na balu przebierańców, podczas którego byłem przebrany za wampira. Od tamtego czasu maluję się regularnie. Oczywiście często słyszę zaczepki typu “Pedał”. Ale to mnie nie rusza.”

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.